Reklama

Grażyna Błęcka-Kolska: Nowy rozdział

Matka nie zna większej tragedii niż śmierć dziecka. Grażyna Błęcka-Kolska po czterech latach milczenia wyznała, że z rozpaczą pomogła jej uporać się praca na planie "Ułaskawienia" byłego męża Jana Jakuba Kolskiego.

Grażyna Błęcka-Kolska na tegorocznym FPFF w Gdyni

Jej świat legł w gruzach 24 lipca 2014 roku. To wtedy zginęła Zuzanna, jedyna córka Grażyny Błęckiej-Kolskiej. Jechały na otwarcie festiwalu Nowe Horyzonty we Wrocławiu. Padał deszcz, widoczność była fatalna. Toyota, którą prowadziła aktorka, wpadła w poślizg i uderzyła w latarnię. 23-letnia Zuzanna nie przeżyła. Wkrótce media zaczęły prześcigać się w fabrykowaniu "newsów", zamieniając życie pogrążonej w żałobie matki w piekło. Po czterech latach aktorka sama zaczęła o tym mówić.

Najtrudniejsza rola

Reklama

Był sobotni wieczór 22 września 2018 roku. Pani Grażyna weszła na scenę Teatru Muzycznego w Gdyni, by odebrać nagrodę za najlepszą rolę kobiecą w filmie "Ułaskawienie" Jana Jakuba Kolskiego (rozwód w 2011 roku). - Dedykuję ją Zuzi - powiedziała łamiącym się głosem. - To była moja terapia. Wreszcie mogłam przekuć rozpacz i ból w emocję, którą ktoś zobaczy, wzruszy się nią, stanie się bardziej uważny. Moje dziecko było ze mną przez cały czas pracy nad filmem. Zuzi zawdzięczam sposób, w jaki zbudowałam postać Hanny.

Dodajmy, kobiety, która walczy o godny pochówek syna. Grażyna Błęcka-Kolska wróciła z klasą, bez szumu, skupiając się na tym, co potrafi najlepiej: aktorstwie.

Marząc nad rzeką Grabią

Dzieciństwo Grażyna Błęcka-Kolska spędziła w Kolumnie Las, malowniczej dzielnicy Łasku. Tam mieszkał jej tata Konstanty. Tam też po wojnie zatrzymali się przesiedleńcy z Wilna: babcia Wiktoria Plawgo z synami Piotrem i Pawłem oraz córką Leonadrą, mamą aktorki. Dziewczynka miała na wyciągnięcie ręki najwspanialsze krajobrazy. Lubiła zaszyć się wśród drzew albo pójść na długi spacer.

Już wtedy była jak kobiety, które grała później w "Pogrzebie kartofla", "Pograbku", "Jańciu Wodniku", "Cudownym miejscu" czy "Jasminum". Zawsze chciała robić coś niezwykłego. Śpiewać, malować,albo recytować wiersze. Opowiadała o tym przyjaciółce, gdy siadały nad rzeką Grabią. Studia w łódzkiej filmówce okazały się spełnieniem marzeń.

W 1984 roku wcieliła się w Matkę Boską w etiudzie "Mały dekalog" Jana Jakuba Kolskiego. Potem był serial "Rozalka olaboga" i wygrany casting do roli w "Koglu-moglu". Reżyser Roman Załuski wybrał ją, bo dogadywała się z dziećmi. Ona zaś nadała postaci Kasi Solskiej wspaniałej autentyczności. Sprostała zadaniu, choć pierwszego dnia zdjęciowego usłyszała tylko: - To jest twój ojciec, to matka. A teraz kręcimy!

Tu otwiera się nowy rozdział

W latach 90. była już gwiazdą. Nigdy jednak nic nie stało się ważniejsze od córki, dla której chciała być podporą - "jak mur za plecami". Zuzanna skończyła wydział mediów na Westminster University w Londynie. Gdy zginęła, sądzono, że i jej matki widzowie nigdy więcej nie zobaczą. Tymczasem ona jakimś cudem się podniosła.

Przyjmując rolę w "Ułaskawieniu", uporała się z ciężarem, którego sama nie potrafiłaby unieść. Zaczęła rozważać udział w kontynuacji cyklu "Kogel-mogel 3". Mówiła, że podejmie się wyzwania, jeśli scenariusz będzie dobry. Pewnie taki jest, skoro prace na planie ruszyły. Pani Grażyna gra Katarzynę Solską. Wracają Ewa Kasprzyk i Zdzisław Wardejn. Jej synem jest Nikodem Rozbicki, a niesfornym, dorosłym Piotrusiem Maciej Zakościelny.

I jeszcze coś. W sierpniu aktorka wręczyła na festiwalu we Wrocławiu pierwszą nagrodę im. Zuzanny Jagody Kolskiej (film "Wycinka"). Wygląda to jak początek całkiem nowego rozdziału.

MAM




Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Grażyna Błęcka-Kolska | Ułaskawienie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje