Reklama

Reklama

​Glenn Close nagrała jazzowy album

​Glenn Close wydaje w piątek album z nagrodzonym Grammy saksofonistą i kompozytorem jazzowym, Tedem Nashem. Choć aktorka przywykła do premier, przyznaje, że ta jest wyjątkowa: "Bardzo się cieszę, że album będzie dostępny na całym świecie, szczególnie w tym czasie" - przyznała.

​Glenn Close wydaje w piątek album z nagrodzonym Grammy saksofonistą i kompozytorem jazzowym, Tedem Nashem. Choć aktorka przywykła do premier, przyznaje, że ta jest wyjątkowa: "Bardzo się cieszę, że album będzie dostępny na całym świecie, szczególnie w tym czasie" - przyznała.
Glenn Close /Chris Pizzello-Pool /Getty Images

Na albumie "Transformation: Personal Stories of Change, Acceptance, and Evolution" znajdzie się 11 utworów jazzowych, muzyka przeplata się w nich ze słowem mówionym - poezją i tekstami, które poruszają trudne tematy takie jak rasa, polityka, tożsamość. W rozmowie z AP Ted Nash przyznał, że jego zadaniem było skomponowanie muzyki, która nie tyle stanowiłaby dla mówców tło, a zachętę do wyrażania emocji. Do współpracy nad albumem Close zaprosiła również m.in.: nominowaną do Oscara Amy Irving czy Wayne'a Brady'ego, których głosy również można usłyszeć na albumie.

Close, Nash wspólnie z zaproszonymi gośćmi i orkiestrą rozpoczęli pracę nad albumem jeszcze przed wybuchem pandemii, w nowojorskim Jazz at Lincoln Center. Sama aktorka przyznała, że to było niezwykłe doświadczenie, tym bardziej że przed wejściem do studia jazz nieco ją onieśmielał.

Reklama

Chociaż Close jest bardziej znana z ról filmowych i ośmiu nominacji do Oscara, a także trzech nagród Emmy, zawsze była związana z muzyką - jedna z jej trzech nagród Tony została przyznana za musical "Sunset Boulevard". Jednak zapytana, czy kiedykolwiek sięgnęła po instrument, z rozbawieniem przyznała, że "owszem, podnoszę je, ale niekoniecznie na nich gram".

"Moim wielkim marzeniem jest nauczenie się gry na basie. Widzę, jak siedzę sobie gdzieś w tle, w fajnym kapeluszu na głowie, właściwie to mam fajną elektryczną gitarę basową Gibsona i już odbyłam kilka lekcji, ale potem wychodzę do pracy i wszystko się rozpada. Ale jeśli nauczę się grać dobrze sześć piosenek, myślę, że to będzie coś fajnego" - zdradziła aktorka. Przyznała również, że praca nad płytą pozwoliła spełnić jej inne wielkie marzenie: wydanie pełnometrażowego albumu o prawdziwym świecie.

Nash, dorzuca do puli marzeń Close jeszcze jedno - zdobycie tytułu EGOT (skrót od czterech amerykańskich nagród Emmy, Grammy, Oscar, Tony), którym może poszczycić się zaledwie 15 artystów.

"Wyróżnienia nigdy nie powinny być motywacją do robienia czegokolwiek... ale chciałbym zobaczyć jak Glenn odbiera nagrodę Grammy, wtedy miałaby trzy z czterech EGOTów" - przyznał. Choć należy przypomnieć, że Close otarła się już o to muzyczne wyróżnienie, w latach 80. Była trzykrotnie nominowana. W pewnym momencie rywalizowała nawet z Johnem Lennonem i Yoko Ono.

"No cóż, byłabym podekscytowana, gdyby ten album dostał Grammy, już sama nominacja byłaby niesamowita" - dodała.

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Glenn Close

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL