Reklama

Reklama

Gillian Anderson zagra kolejną legendarną postać

W słynnym "The Crown" Gillian Anderson wcieliła się w Margaret Thatcher, niedługo będzie można ją zobaczyć jako Eleanor Roosevelt w serialu "The First Lady", a już wkrótce wcieli się w kolejną historyczną postać. Aktorka zdradziła to w trakcie festiwalu Canneseries TV, gdzie gościła w miniony weekend.

W słynnym "The Crown" Gillian Anderson wcieliła się w Margaret Thatcher, niedługo będzie można ją zobaczyć jako Eleanor Roosevelt w serialu "The First Lady", a już wkrótce wcieli się w kolejną historyczną postać. Aktorka zdradziła to w trakcie festiwalu Canneseries TV, gdzie gościła w miniony weekend.
Gillian Anderson /Stephane Cardinale - Corbis/Corbis /Getty Images

Podczas sobotniego spotkania z widzami Gillian Anderson przybliżała tajniki swojego warsztatu aktorskiego oraz zapowiedziała jeden ze swoich najbliższych projektów. Niestety, nie ujawniła zbyt wiele. Wspominając o przygotowaniach do roli Eleanor Roosevelt, w trakcie których studiowała maniery swojej postaci, dodała, że właśnie przygotowuje "coś innego", jeśli chodzi o projekty skupione wokół bohaterów historycznych. Po nim ma sobie "dać spokój" z takimi rolami.

Reklama

O tajemniczym projekcie Gillian Anderson nie wiadomo nic. Można przypuszczać, że będzie on realizowany dla platformy Netflix, z którą aktorka podpisała niedawno dwuletni kontrakt, w myśl którego należące do niej studio produkcyjne Fiddlehead Productions tworzyć będzie produkcje telewizyjne. Oprócz "The Crown", Gillian Anderson jest gwiazdą jeszcze jednego serialu tego giganta streamingowego: "Sex Education".

Spotkanie z Gillian Anderson w trakcie Canneseries TV poświęcone było jej karierze telewizyjnej. Nie mogło więc zabraknąć pytań o rolę Dany Scully w serialu "Z archiwum X", która przyniosła jej sławę na całym świecie. Aktorka przyznała, że przyjmując tę rolę, w ogóle nie spodziewała się tego, że wraz z nią zmieni się sposób pokazywania głównych postaci kobiecych w serialach telewizyjnych.

"Myślę, że postać twardzielki gdzieś we mnie tkwiła. Dana Scully pozwoliła mi ją z siebie wydobyć. W naturze twardzielki jest bunt. Jeszcze przed przyjęciem tej roli doprowadzałam tę swoją buntowniczość do granic możliwości. Bez dwóch zdań ciągnie mnie do twardzielek" - wyznała aktorka.

Zobacz również:

Will Smith zrezygnował z członkostwa w Akademii Filmowej

Warren Beatty: Seksualna rewolucja i wpadka na Oscarach

Maria Kowalik: Aktorka, która została sprzątaczką

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Gillian Anderson

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy