Elżbieta Zającówna: Kto przyszedł pożegnać polską aktorkę?
O 12:00 rozpoczęła się w Warszawie msza święta w intencji zmarłej aktorki Elżbiety Zającówny. Legenda polskiego kina i telewizji zmarła 28 października w wieku 66 lat.
Msza święta żałobna w intencji zmarłej aktorki odbywa się w Kościele Środowisk Twórczych w Warszawie przy placu Teatralnym 18. Uczestniczą w niej rodzina i przyjaciele gwiazdy polskiego kina, a także koledzy po fachu w tym m.in. Zbigniew Zamachowski, Janusz Józefowicz, Anna Jurksztowicz, Katarzyna Butowtt, Jerzy Bończak, Krzysztof Szuster, Małgorzata Potocka, Jerzy Kryszak, Stefan Friedmann, Michał Milowicz, Magdalena Wójcik.
Przypomnijmy, że w poniedziałek Związek Artystów Scen Polskich przekazał informacje na temat pogrzebu Elżbiety Zającówny w mediach społecznościowych.
Ostatnie pożegnanie aktorki odbędzie się 7 listopada na cmentarzu Grębałów w Krakowie przy ul. Karola Darwina 1.
"Żegnamy osobę o wielkim sercu, której wrażliwość na otaczający świat sprawiła, że dostrzegała piękno tam, gdzie inni by go nie zobaczyli" - zaznaczono w nekrologu zmarłej artystki.
Zającówna urodziła się 14 lipca 1958 roku w Krakowie. We wrześniu 1980 roku debiutowała na deskach Teatru Na Targówku w Warszawie w musicalu "Cabaretro" w reżyserii Andrzeja Strzeleckiego. Z kolei w 1981 roku ukończyła Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie.
W tym samym roku, jeszcze jako studentka, debiutowała w filmie "Vabank" Juliusza Machulskiego. "Jako bardzo młoda, niedoświadczona osoba, byłam zachwycona tym, że mogę pracować z tak fantastycznymi artystami" - wspominała w jednym z wywiadów. W kolejnych latach oglądaliśmy ją m.in. w "Seksmisji", "Nadzorze" i "O-bi, o-ba. Końcu cywilizacji".
Ogromna popularność przyszła wraz z kultowym serialem "Matki, żony i kochanki". Dzięki roli Hanki Trzebuchowskiej Zającówna zyskała ogromną rozpoznawalność. Produkcja okazała się olbrzymim sukcesem. Przytłoczona nagłym zainteresowaniem i brakiem prywatności aktorka postanowiła w znacznym stopniu ograniczyć swoją działalność artystyczną.
Nadal występowała w teatrach, głównie w spektaklach komediowych. "Wolę grać w lżejszym repertuarze, lepiej się w tym czuję. Są aktorzy, którzy sprawiają, że widz płacze i są tacy, którzy widza rozśmieszają. Ja wolę być tą panią, która dostarcza śmiechu" - przyznała.
Zającówna od lat zmagała się z chorobą Von Willebranda, zaburzeniem krzepnięcia krwi. Ona także wpłynęła na jej decyzje dotyczące życia zawodowego. "Kiedy poważnie zachorowałam, zrozumiałam, co jest w życiu najważniejsze. Zmieniło się moje podejście do zawodu" - przyznała w rozmowie z "Vivą".
W 2017 roku pojawiała się gościnnie w serialu "Na dobre i na złe". W 2020 roku wystąpiła w szóstym odcinku "Małego zgonu", którego twórcą był Machulski. Ostatni raz na dużym ekranie mogliśmy ją zobaczyć w filmie "Szczęścia chodzą parami". Wcieliła się w nim w matkę głównego bohatera. "Ogromnym szczęściem jest dla mnie to, że zagrałam [tę rolę] [...]. Jeszcze długo będę się tym żywić. Uważam, że jestem od śmiechu i dlatego tak bardzo lubię występować w lżejszym repertuarze" - przyznała podczas promocji filmu.
Zającówna była także założycielką firmy produkcyjnej Gabi. Produkowała między innymi sitcomy "Daleko od noszy", "Ale się kręci!" i "Synowie". Od 2010 do 2013 roku była również wiceprezesem Fundacji Polsat.
Była żoną Krzysztofa Jaroszyńskiego - reżysera, scenarzysty, satyryka i artysty kabaretowego.