Reklama

"Dzień niepodległości": Nie chcieli Willa Smitha. Przez kolor skóry

Choć dzisiaj trudno wyobrazić sobie "Dzień niepodległości" bez Willa Smitha, jak się okazuje, studio 20th Century Fox było pierwotnie przeciwne obsadzeniu go w jednej z głównych ról. Powodem było przekonanie producentów filmowych z Hollywood, że widzowie spoza Stanów nie chodzą do kina na filmy z czarnoskórymi aktorami. Pomysł obsadzenia Smitha obronili jednak reżyser filmu Roland Emmerich oraz producent Dean Devlin.

Will Smith w scenie z "Dnia niepodległości"

O zamieszaniu związanym ze Smithem opowiedział Roland Emmerich podczas rozmowy z okazji 25-lecia premiery "Dnia niepodległości", który w 1996 roku podbił kina na całym świecie i został najbardziej kasowym filmem tamtego roku. Z zarobionymi blisko 820 milionami dolarów na koncie, film Emmericha był naówczas drugim najbardziej kasowym filmem wszech czasów, po "Parku jurajskim" Spielberga.

Reklama

Zanim jednak film powstał, pojawił się problem z obsadzeniem roli dzielnego pilota, kapitana Stevena Hillera. Wiadomo było już, że w głównej roli w "Dniu niepodległości" wystąpi Jeff Goldblum, wciąż jednak debatowano nad jego partnerem.

"Na naszej liście kandydatów był też Ethan Hawke, jednak wydawało nam się, że jest jeszcze za młody. Było więc dla nas jasne, że muszą to być Jeff Goldblum i Will Smith. O takim duecie myśleliśmy. I wtedy sprzeciwiło się studio. Nie podobał im się Will Smith. Ich zdaniem był nieograny i nie miał szans na zagranicznych rynkach" - wspomina Emmerich w rozmowie z portalem "The Hollywood Reporter".

"Powiedzieli, że nam, że jeśli obsadzimy w tej roli czarnoskórego aktora, zabijemy nasz film w międzynarodowym box-office’ie. Argumentowaliśmy, że nasz film i tak jest o kosmitach, więc dobrze poradzi sobie na każdym rynku. Rozpętała się wielka wojna. Roland i ja staliśmy przy swoim i udało nam się przeforsować kandydaturę Smitha" - dodał producent "Dnia niepodległości" Dean Devlin.

"Szantażowałem studio, że jeśli nie zagwarantują mi Goldbluma i Smitha, to przeniosę się z filmem do studia Universal. Wydzwaniali do mnie stamtąd każdego dnia. Nie sądzę, aby była jakakolwiek szansa, że film przejmie inne studio, ale wtedy wydawało się to dużym zagrożeniem" - zdradził w dalszej części rozmowy Emmerich.

I dodał, że ogromny sukces kasowy "Dnia niepodległości" sprawił, że na plan filmu "Zaginiony świat: Jurassic Park" zaprosił ich sam Spielberg. "Zmieniliście na zawsze definicję filmowego blockbustera. Po tym filmie nikt nie będzie już mógł kręcić zwyczajnych blockbusterów" - wspomina pierwsze zdanie, jakie usłyszeli z Devlinem od Spielberga.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: will smith | Dzień niepodległości

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje