Reklama

Reklama

Dwayne Johnson: Konfrontacja z Vinem Dieselem

O tym, że Dwayne Johnson i Vin Diesel nie potrafią znaleźć wspólnego języka, wiadomo od dawna. To właśnie konflikt gwiazdorów filmowej serii „Szybcy i wściekli” doprowadził ponoć do rezygnacji „The Rocka” z udziału w 9. części cyklu. Johnson, który w słynnym instagramowym nagraniu zarzucił koledze po fachu tchórzostwo, postanowił odnieść się do ich wieloletniego sporu. Aktor przyznał, że choć żałuje upublicznienia ostrych słów, zdania o Dieselu nie zmienił. „To wywołało wtedy prawdziwą burzę. To nie był mój najlepszy dzień, nie powinienem był mówić o tym publicznie. Co nie zmienia faktu, że mówiłem poważnie i nie wycofuję się z tego” – podkreślił.

Dwayne Johnson i Vin Diesel

Latem fanów serii "Szybcy i wściekli" zasmuciła wiadomość o tym, że Dwayne Johnson nie pojawi się w finałowych częściach cyklu. Powodem odejścia aktora był najprawdopodobniej zaogniający się spór z odtwórcą głównej roli i producentem, Vinem Dieselem, którego w pamiętnym, udostępnionym na Instagramie przed kilkoma laty filmiku nazwał tchórzem. "Moje koleżanki z planu są zawsze niesamowite i uwielbiam z nimi pracować. Koledzy to już niestety inna historia. Niektórzy zachowują się jak prawdziwi profesjonaliści, inni nie. Ci drudzy to zwyczajni tchórze. Kiedy obejrzycie film, dostrzeżecie, że w niektórych scenach właściwie nie gram, bo autentycznie krew się we mnie gotuje" - powiedział wówczas Johnson. Od tamtej pory panowie nie zdołali dojść do porozumienia, wskutek czego "The Rock" zrezygnował z dalszej pracy nad kolejnymi częściami "Szybkich i wściekłych".

Reklama

Dwayne Johnson: To nie był mój najlepszy dzień

Odnieść się do wieloletniego sporu z Dieselem postanowił teraz sam zainteresowany. W wywiadzie udzielonym "Vanity Fair" gwiazdor "Wyprawy do dżungli" przyznał, że opublikowanie w mediach społecznościowych krytycznych uwag pod adresem kolegi z planu nie było najrozsądniejszym posunięciem. I podkreślił, że choć żałuje tego, że podzielił się wówczas ze światem swoją frustracją, zdania na temat filmowego Dominica Toretto nie zmienił. Jak zaznaczył, inni członkowie ekipy filmowej podziękowali mu za te słowa.

"To wywołało wtedy prawdziwą burzę. To nie był mój najlepszy dzień, nie powinienem był mówić o tym publicznie. Co nie zmienia faktu, że mówiłem poważnie i nie wycofuję się z tego. Interesujące jest natomiast to, że członkowie załogi po cichu mi dziękowali, a niektórzy wysłali mi wiadomość ze słowami wsparcia" - wyznał "The Rock" komentując viralowe nagranie.

Dwayne Johnson o konflikcie z Vinem Dieselem: Jesteśmy zupełnie innymi ludźmi

Aktor podkreślił, że ze względu na różnice charakterów i życiowych filozofii nie jest w stanie kontynuować współpracy z Dieselem. "Jesteśmy zupełnie innymi ludźmi, inaczej podchodzimy do kwestii robienia filmów, mamy inne podejście do pracy. Ja staram się traktować wszystkich współpracowników, jak równych sobie - z szacunkiem i pokorą, niezależnie od tego, gdzie się znajdują w hierarchii, bo każda z tych osób wkłada w swoją pracę tyle samo wysiłku. A jeśli coś mi nie pasuje, mówię o tym wprost" - wyjaśnił Johnson.

Gwiazdor potwierdził również plotki na temat konfrontacji z Dieselem, do jakiej miało dojść po opublikowaniu na Instagramie głośnego nagrania. "Spotkaliśmy się później, by wyjaśnić pewne sprawy, choć z całą pewnością nie można tego nazwać pokojowym spotkaniem. Odbyliśmy pogawędkę w mojej przyczepie i wtedy obaj zrozumieliśmy, że jesteśmy zupełnie innymi ludźmi, niczym dwa krańce spektrum" - skwitował "The Rock".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje