"Urwisko": damska odpowiedź na "Piratów z Karaibów"
"Urwisko", które miało być damską odpowiedzią na "Piratów z Karaibów", nie ma za wiele wspólnego z pełnymi przygód, zachwycającymi powieściami Roberta Louisa Stevensona o poszukiwaniu skarbów czy kinowymi historiami o dzielnych piratach.
W przypadku "Urwiska" są to tylko świetnie wykonane kostiumy, ponieważ sama historia to bardzo przewidywalna opowieść o zdradzie, tajemnicy z przeszłości i bohaterce, która musi rozprawić się z grupą przeciwników, którzy najechali jej wyspę.
Ercell (Priyanka Chopra Jonas) wiedzie spokojne życie. Nagle przerywa je najazd łowców pod wodzą kapitana Connora (Karl Urban). Bezwzględny pirat chce odzyskać skradzione mu złoto i zemścić się na kobiecie, która przed laty zdradziła jego załogę. Kiedy wpada na trop Ercell rzuca się za nią w pościg, a ona… po kolei likwiduje liczną grupę najemników.
"Urwisko": Priyanka Chopra jak John Wick
"Urwisko" jest typową produkcją z repertuaru studia AGBO, więc widzowie mogą być pewni kilku rzeczy. Tak jak w przypadku "The Gray Man" czy "The Electric State" mamy sprawnie nakręcone widowisko z sympatyczną obsadą, które jednak fabularnie zatraca się gdzieś w okolicy rozpoczęcia drugiego aktu.
"Gray Man" był filmem szpiegowskim, "The Electric State" luźną, acz widowiskową adaptacją powieści graficznej Simona Stålenhaga. "Urwisko" jest okazją dla Priyanki Chopry Jonas, która nadal szuka dla siebie wielkiej roli w filmie akcji, do wejścia w buty Johna Wicka. I właściwie jej pasja oraz zaangażowanie w sceny akcji jest jednym z największych plusów nowej produkcji Prime Video.
Aktorka daje z siebie wszystko, a że akcja goni na łeb na szyję (w odróżnieniu od serialowej "Cytadeli" - również produkcji AGBO, w której Chopra wcielała się w główną postać), to jej kaskaderskie wyczyny ogląda się przyjemnie. Tego samego nie można stwierdzić o wspomnianej już wyświechtanej fabule czy kulawych dialogach.
"Urwisko": duże oczekiwania, duże rozczarowanie
Są takie filmy, które ogląda się ze względu na obsadę. Czasami można podejrzewać już po zwiastunach, iż niekoniecznie może to być dobra produkcja, ale sympatia do obsady po prostu zwycięża. Na planie "Urwiska" Chopra spotkała się z Karlem Urbanem, czyli Butcherem z "The Boys", który snuje się trochę jakby bez życia, oraz Ismaelem Cruzem Cordovą (Arondirem z "Władcy Pierścieni: Pierścieni Władzy"), który jest w zaledwie kilku scenach i za wiele do zagrania to nie ma.
Oczekiwania znacznie przerosły rzeczywistość - a cały czas mi powtarzają, że nie mogę się za bardzo ekscytować.
Zobacz też: Osiemnaście minut do końca świata jaki znamy. Przeszywający thriller Netfliksa










