Doda: "Pitbull" o smaku malinowo-bananowym

Aktorski debiut w filmie "Pitbull" będzie kojarzyć się Dodzie z bananami i sokiem malinowym. Z takich bowiem produktów robione są krew i wnętrzności w filmach policyjno-gangsterskich.

Doda na uroczystej premierze filmu "Pitbull: Ostatni pies"

Największą ciekawostką filmu "Pitbull. Ostatni pies", kolejnej części sagi o zmaganiach policji z gangsterami, jest debiut aktorski Doroty "Dody" Rabczewskiej. Piosenkarka gra Mirę, która wyszła za mąż za mafiosa i z czasem sama staje się liderką grupy przestępczej, przybierając pseudonim Czarna Wdowa. Nie zamierza się ograniczać do handlu narkotykami, wymuszeń czy nielegalnych przemytów. Otwiera bank, który w rzeczywistości jest piramidą finansową. "Mira jest bardzo konkretną dziewczyną, która niczego się nie boi" - mówi PAP Life Doda.

Reklama

Gwiazda estrady wzięła tę rolę po trosze ze względu na swoją matkę, która marzyła o byciu aktorką, ale została w Ciechanowie, bo tam spotkała miłość swojego życia, przyszłego ojca Rabczewskiej. Sama Doda nigdy nie miała marzeń, by występować na srebrnym ekranie. Natomiast od dzieciństwa powtarzała, że gdyby miała zagrać w filmie, to tylko Czarodziejkę z Księżyca albo szefową mafii, co właśnie się udało.

Reżyserem i scenarzystą najnowszej odsłony "Pitbulla" jest Władysław Pasikowski, mistrz męskiego kina spod znaku "Krolla" i "Psów". "Mam do niego ogromny szacunek i respekt. Był moim drogowskazem. Musiałam chłonąć każdego jego słowo, bo mówi bardzo mało" - ocenia współpracę z Pasikowskim. Doda bardzo pilnie uczyła się swoich kwestii, gdyż, jak przyznaje, jest typem kujona. Była też bardzo otwarta na wskazówki ze strony Cezarego Pazury i Marcina Dorocińskiego, z którymi miała wiele zdjęć.

A dlaczego "Pitbull" będzie się jej kojarzył z bananami i sokiem malinowym? Bo właśnie z takich produktów robione są krew i wnętrzności. Bananowo-malinowy koktajl rozbryznął na jej twarzy w scenie, gdy strzela do swojej ofiary z bliskiej odległości. "To jest dobry miks. Polecam. Jak ktoś jest głodny, to może skosztować" - śmieje się Doda. Co zabawne, często podjadała to, co nie zostało sprzątnięte.

Dla Dody praca przy "Pitbullu" łączyła się też z rewolucją w dobowym zegarze. Ponieważ jest nocnym markiem, koszmarem było dla niej pobudka o szóstej rano. Normalnie chodzi spać o 3 w nocy, a wstaje o 11. Podczas zdjęć czuła się tak, jakby miała jet lag, czyli zespół nagłej zmiany strefy czasowej.

Czy Doda wiąże swoją przyszłość z kinem? "Gdybym miała dalej kontynuować moją przygodę z filmem, to bardziej jako producentka. Pierwszym filmem, jaki wyprodukuję, będzie 'Grom', o wojskowej jednostce specjalnej. Aktorstwo zostawmy profesjonalistom" - stwierdza. "Pitbull. Ostatni pies" w kinach od 15 marca.

Dowiedz się więcej na temat: Doda | Pitbull. Ostatni pies

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje