"Do widzenia, do jutra": Jak powstał film Janusza Morgensterna?

Teresa Tuszyńska w filmie "Do widzenia, do jutra"
Teresa Tuszyńska w filmie "Do widzenia, do jutra"East News/POLFILM
materiały prasowe
materiały prasowe
materiały prasowe
Francoise Bourbon, po latach, na premierze odreastaurowanej cyfrowo wersji "Do widzenia, do jutra"
Francoise Bourbon, po latach, na premierze odreastaurowanej cyfrowo wersji "Do widzenia, do jutra"Agnieszka K. JurekEast News
Po 1967 roku Tuszyńska wystąpiła jeszcze w dwóch filmach - czeskich "Praskich nocach", gdzie zagrała w jedynej w karierze scenie erotycznej oraz w filmie "Kto wierzy w bociany" (1970), w którym wcieliła się w matkę nastoletniego buntownika [na zdjęciu]. "Przekrój" napisał, że jak Tuszyńska gra matkę nastolatka, to "świat się kończy". "Trudno było zaakceptować takie widzenie Teresy Tuszyńskiej. Ona sama także nie chciała niszczyć wizerunku, jaki zostawiła. Zniknęła" - dodał Maciej Maniewski w artykule na łamach "Filmu".
Po 1967 roku Tuszyńska wystąpiła jeszcze w dwóch filmach - czeskich "Praskich nocach", gdzie zagrała w jedynej w karierze scenie erotycznej oraz w filmie "Kto wierzy w bociany" (1970), w którym wcieliła się w matkę nastoletniego buntownika [na zdjęciu]. "Przekrój" napisał, że jak Tuszyńska gra matkę nastolatka, to "świat się kończy". "Trudno było zaakceptować takie widzenie Teresy Tuszyńskiej. Ona sama także nie chciała niszczyć wizerunku, jaki zostawiła. Zniknęła" - dodał Maciej Maniewski w artykule na łamach "Filmu".
W filmie "Cała naprzód" Jerzego Lenartowicza Tuszyńska występuje w czterech z pięciu nowel. Gra diabolicznie piękną aktorkę (w blond peruce), portową dziewczynę, zagraniczną pasażerkę statku i jedną z żona Ekscelencji.
W filmie "Cała naprzód" Jerzego Lenartowicza Tuszyńska występuje w czterech z pięciu nowel. Gra diabolicznie piękną aktorkę (w blond peruce), portową dziewczynę, zagraniczną pasażerkę statku i jedną z żona Ekscelencji.EAST NEWS/POLFILM
W 1962 roku Tuszyńska wychodzi za mąż za grafika z hrabiowskim tytułem - Jana Rafała Floriana Zamoyskiego herbu Jelita. Małżeństwo przetrwało rok. "Ich historia ma związek z filmem 'Rozwodów nie będzie'. Wiem o niej niewiele: ot, pobrali się szybko, rozeszli też. Wszystko to prawdopodobnie stało się potem kanwą jednej z nowel filmowych w zborze 'Rozwodów..." - opowiada filmoznawca Krzysztof Trojanowski, który przygotowuje książkę o Tuszyńskiej. Domyśla się on, że autor scenariusza i reżyser - Jerzy Stefan Stawiński - inspirował się Tuszyńską pisząc historie o dziewczynie, która poznaje na prywatne chłopaka i na drugi dzień, dla zgrywy, pobierają się.
W 1962 roku Tuszyńska wychodzi za mąż za grafika z hrabiowskim tytułem - Jana Rafała Floriana Zamoyskiego herbu Jelita. Małżeństwo przetrwało rok. "Ich historia ma związek z filmem 'Rozwodów nie będzie'. Wiem o niej niewiele: ot, pobrali się szybko, rozeszli też. Wszystko to prawdopodobnie stało się potem kanwą jednej z nowel filmowych w zborze 'Rozwodów..." - opowiada filmoznawca Krzysztof Trojanowski, który przygotowuje książkę o Tuszyńskiej. Domyśla się on, że autor scenariusza i reżyser - Jerzy Stefan Stawiński - inspirował się Tuszyńską pisząc historie o dziewczynie, która poznaje na prywatne chłopaka i na drugi dzień, dla zgrywy, pobierają się.
Miała szansę na wielką, międzynarodową karierę, otrzymywała propozycje z Francji, Włoch i Austrii. Operator Jan Laskowski, który pracował z Tuszyńską na planie "Do widzenia, do jutra" wspomina, że "gdyby żyła na Zachodzie i zagrała po takim debiucie w kilku filmach, byłaby milionerką". Teresa Tuszyńska nie skorzystała.
Miała szansę na wielką, międzynarodową karierę, otrzymywała propozycje z Francji, Włoch i Austrii. Operator Jan Laskowski, który pracował z Tuszyńską na planie "Do widzenia, do jutra" wspomina, że "gdyby żyła na Zachodzie i zagrała po takim debiucie w kilku filmach, byłaby milionerką". Teresa Tuszyńska nie skorzystała.
"Wbrew pozorom ten debiut filmowy bardzo Tuszyńską skrzywdził. Przez kilka miesięcy realizacji filmu wszyscy traktowali ją jak gwiazdę. Tymczasem jej honorarium za rolę wynosiło tysiąc trzysta złotych! Kierownictwo uznało, że ma do czynienia z niezawodową aktorką, więc rozliczono ją jak statystkę!!! Potem po filmie, który przyniósł jej ogromną popularność, Tuszyńska musiała wrócić do szarej rzeczywistości, w której nie za bardzo potrafiła się odnaleźć" - opowiedział operator Jan Laskowski.
"Wbrew pozorom ten debiut filmowy bardzo Tuszyńską skrzywdził. Przez kilka miesięcy realizacji filmu wszyscy traktowali ją jak gwiazdę. Tymczasem jej honorarium za rolę wynosiło tysiąc trzysta złotych! Kierownictwo uznało, że ma do czynienia z niezawodową aktorką, więc rozliczono ją jak statystkę!!! Potem po filmie, który przyniósł jej ogromną popularność, Tuszyńska musiała wrócić do szarej rzeczywistości, w której nie za bardzo potrafiła się odnaleźć" - opowiedział operator Jan Laskowski.
Najsłynniejszą rolą Tuszyńskiej pozostaje kreacja uznawana powszechnie za jej kinowy debiut - brawurowy występ u boku Zbigniewa Cybulskiego w filmie Janusza Morgensterna "Do widzenia, do jutra". Tuszyńska wcieliła się w filmie w postać Margueritte - uroczej Franzcuzki, która zawraca w głowie romantycznemu studentowi granemu przez Cybulskiego.
Najsłynniejszą rolą Tuszyńskiej pozostaje kreacja uznawana powszechnie za jej kinowy debiut - brawurowy występ u boku Zbigniewa Cybulskiego w filmie Janusza Morgensterna "Do widzenia, do jutra". Tuszyńska wcieliła się w filmie w postać Margueritte - uroczej Franzcuzki, która zawraca w głowie romantycznemu studentowi granemu przez Cybulskiego.
Za rolę w "Białym niedźwiedziu" młoda aktorka chwalona była za ekranowy czar. "Ona, jak wszyscy zgodnie podkreślali, czaruje na ekranie. No po prostu daje radę. Są tam długie sceny z monologiem partnera - ona musi słuchać i emocje przekazywać twarzą. Gra mimiką, spojrzeniem, uśmiechem. Potrafiła partnerować Holoubkowi (...) Sprawdziła się" - przypominał w prasowym artykule Marcin Kowalski.
Za rolę w "Białym niedźwiedziu" młoda aktorka chwalona była za ekranowy czar. "Ona, jak wszyscy zgodnie podkreślali, czaruje na ekranie. No po prostu daje radę. Są tam długie sceny z monologiem partnera - ona musi słuchać i emocje przekazywać twarzą. Gra mimiką, spojrzeniem, uśmiechem. Potrafiła partnerować Holoubkowi (...) Sprawdziła się" - przypominał w prasowym artykule Marcin Kowalski.
Jej odkrywcą był bowiem fotograf "Expressu Wieczornego" Andrzej Wiernicki, który zachwycił się nieznajomą dziewczyną podczas karnawałowego balu w warszawskim klubie Stodoła w 1958. Tuszyńska była stałą bywalczynią potańcówek w tym modnym w artystycznych kręgach lokalu, zdobywają nawet tytuł "Miss Stodoły". "Rażony jak piorunem" Wiernicki proponuje dziewczynie sesję zdjęciową - wykonane w swym atelier zdjęcia zanosi do magazynu "Kobieta i Życie", którego jest współpracownikiem. Efekt? Tuszyńska trafia na okładkę wielkanocnego numeru!
Jej odkrywcą był bowiem fotograf "Expressu Wieczornego" Andrzej Wiernicki, który zachwycił się nieznajomą dziewczyną podczas karnawałowego balu w warszawskim klubie Stodoła w 1958. Tuszyńska była stałą bywalczynią potańcówek w tym modnym w artystycznych kręgach lokalu, zdobywają nawet tytuł "Miss Stodoły". "Rażony jak piorunem" Wiernicki proponuje dziewczynie sesję zdjęciową - wykonane w swym atelier zdjęcia zanosi do magazynu "Kobieta i Życie", którego jest współpracownikiem. Efekt? Tuszyńska trafia na okładkę wielkanocnego numeru!
"Dziewczyna nieprzeciętnej urody, bajecznie zbudowana, o nogach długich jak samej Marleny Dietrich. Do tego bajeczna cera, wspaniałe ciemne oczy i uśmiech, który zjednywał rzesze wielbicieli" - charakterystyka Teresy Tuszyńskiej pióra Wiesławy Czapińskiej jest wymowna. Kiedy w 1963 roku zdjęcie aktorki trafia na okładkę amerykańskiego magazynu "Show", towarzyszy mu podpis: "Teresa Tuszyńska, lat 21 - najbardziej zachodnia i najbardziej utalentowana z polskich gwiazd filmowych".
"Dziewczyna nieprzeciętnej urody, bajecznie zbudowana, o nogach długich jak samej Marleny Dietrich. Do tego bajeczna cera, wspaniałe ciemne oczy i uśmiech, który zjednywał rzesze wielbicieli" - charakterystyka Teresy Tuszyńskiej pióra Wiesławy Czapińskiej jest wymowna. Kiedy w 1963 roku zdjęcie aktorki trafia na okładkę amerykańskiego magazynu "Show", towarzyszy mu podpis: "Teresa Tuszyńska, lat 21 - najbardziej zachodnia i najbardziej utalentowana z polskich gwiazd filmowych".
Życie na gorąco
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?