Reklama

Dekadę temu zaskoczyła świat swoim wyglądem. Niesamowite, jak się zmieniła

Renée Zellweger dla wielu kinomanów zawsze pozostanie ekranową Bridget Jones. Jednak to tylko jedna z jej filmowych twarzy. Aktorka przez lata zaskakiwała swym talentem i wszechstronnością. Świadczą o nich także liczne nagrody, między innymi dwa Oscary. 25 kwietnia 2024 roku Zellweger kończy 55 lat.

Renée Zellweger urodziła się w miasteczku Katy w Teksasie. Studiowała dziennikarstwo na University of Texas w Austin, ale najbardziej lubiła zajęcia z aktorstwa. W filmie debiutowała na początku lat 90. w kilku niskobudżetowych produkcjach. Pojawiła się także w epizodzie w "Uczniowskiej balandze" (1993) Richarda Linklatera.

Swoją pierwszą główną rolę zagrała w "Teksańskiej masakrze piłą mechaniczną: Następnym pokoleniu". Opowiadała ona o czwórce nastolatków, która po studniówce uczestniczy w wypadku drogowym. Tak oto trafiają do chatki zamieszkałej przez rodzinę nikczemnych upodobaniach żywieniowych. Na ekranie towarzyszył jej Matthew McConaughey. Chociaż film nie przyciągnął tłumów i został zniszczony przez krytykę, niektórzy wskazywali, że Zellweger wypadła bardzo dobrze jako nowa "Królowa krzyku". 

Reklama

Renée Zellweger: Przełom w karierze

Występem, który wprowadził ją do hollywoodzkiej "pierwszej ligi", była rola u boku Toma Cruise'a w kultowym dziś filmie "Jerry Maguire" Camerona Crowe'a (1996). Zdobyła za nią Blocbuster Award dla najlepszej aktorki drugoplanowej w komedii. Jak wspominała w wywiadzie dla "Guardiana", Cruise osobiście optował za jej angażem. Później stwierdził, że jej występ "odsłaniał sedno człowieczeństwa filmu". 

W 2000 roku Zellweger odniosła sukces komercyjny za sprawą komedii "Ja, Irena i ja" braci Farrelly. Wcieliła się w kobietę, która staje się niewygodna dla swojego byłego partnera, groźnego przestępcy. Jej ochroną zajmuje się pogodny i dobry do bólu policjant grany przez Jima Carreya. Problem jest taki, że mężczyzna cierpi na schizofrenię, a czasem jego ciało przejmuje inna osobowość — wulgarna, nikczemna i bezczelna. 

Zellweger i Carrey, którzy poznali się podczas pracy nad filmem, przez rok stanowili parę. Ich związek rozpoczął się jakiś czas po zakończeniu zdjęć. "To był niespodziewana, wspaniała rzecz" - mówiła aktorka w rozmowie z "Entertainment Weekly". "Nie widzieliśmy się przez kilka miesięcy od kiedy skończyliśmy prace nad filmem, nawet ze sobą nie rozmawialiśmy. Jednak bardzo odczułam jego nieobecność. Stwierdziłam: 'Wow, naprawdę mu go brakuje'". W wywiadzie dla Howarda Sterna w 2020 roku Carrey nazwał ją "wielką miłością swojego życia". 

Renée Zellweger: W drodze po Oscara

W 2000 roku Zellweger została także zauważona przez krytyków i gremia przyznające prestiżowe nagrody za sprawą czarnej komedii "Siostra Betty". Wcieliła się w kobietę, która jest świadkiem brutalnego morderstwa swojego męża. Przechodzi załamanie nerwowe, po którym zaczyna wierzyć, że jest żoną bohatera popularnej telenoweli. Zellweger otrzymała za ten występ swój pierwszy Złoty Glob. Aktorka prawie nie odebrała swojej nagrody. Gdy Hugh Grant wyczytał ze sceny jej nazwisko, była akurat w łazience. Na szczęście gwiazdor "Czterech wesel i pogrzebu" przedłużał moment, aż aktorka nie wróciła. "Mam szminkę na zębach" - śmiała się ze swojego pośpiechu.

Rolą, która zapewniła aktorce rozpoznawalność i dożywotnią sławę, była kreacja Bridget Jones w ekranizacji powieści Helen Fielding. Pierwsza część "Dziennika..." (2001) okazała się komercyjnym sukcesem, przyniosła także Zellweger pierwszą w karierze nominację do Oscara. Trzy lata później wróciła do słynnej postaci w sequelu o podtytule "W pogoni za rozumem" (2004), który także cieszył się ogromnym powodzeniem. Trudno uwierzyć, że gdy ogłoszono jej casting, fani powieści nie byli zadowoleni. Wskazywali, że Zellweger miała idealną figurę, nie była Brytyjką i nie paliła. Dziś trudno wyobrazić sobie kogoś innego w tej roli.

Pozycję jednej z najlepszych i najbardziej wszechstronnych aktorek swojego pokolenia potwierdziła występem w musicalu "Chicago" Roba Marshalla. Film został wyróżniony Oscarem dla najlepszej produkcji w 2003 roku. Zellweger otrzymała za niego swoją drugą nominację do złotej statuetki. Znów musiała się zadowolić nagrodą pocieszenia w postaci Złotego Globu. 

Upragnionego Oscara (i trzeci Złoty Glob) przyniosła jej dopiero drugoplanowa rola we "Wzgórzu nadziei" (2003) Anthony'ego Minghelli. Wcieliła się w prostą i zaradną kobietę, która pomaga głównej bohaterce w pracy na farmie podczas wojny secesyjnej. 

Renée Zellweger: Kontrowersje wokół wyglądu aktorki

Gdy jej kolejne projekty nie odnosiły sukcesów, do których aktorka przyzwyczaiła swoich fanów, w 2010 roku zdecydowała się na sześcioletnią przerwę od aktorstwa. Do zawodu powróciła w 2016 roku przy okazji trzeciej części przygód "Bridget Jones". 

W międzyczasie głośno było przede wszystkim o sesji zdjęciowej dla magazynu "Elle" z 2014 roku, w której wystąpiła aktorka. Wiele osób stwierdziło, że Zellweger nie przypomina na nich dawnej siebie. Fenomen jej nowej twarzy zaabsorbował światową opinię publiczną, pisali i mówili o niej wszyscy.

W odpowiedzi na falę krytyki, Zellweger zaprzeczyła, że przeszła jakiekolwiek operacje plastyczne. Wydała nawet oświadczenie, że z wiekiem ludzie się zmieniają, a jej aparycja stanowi "efekt szczęśliwszego, zdrowszego, spokojniejszego i bardziej kreatywnego życia". Zarówno publiczność, jak i dziennikarze nie uwierzyli w te zapewnienia.

Renée Zellweger: Powrót do aktorstwa

Od czasu powrotu do aktorstwa Zellweger wystąpiła w filmach: "W imię prawdy" (2016), "Jednakowo inni" (2017) i muzycznym romansie "Blue Night", ale żadna z tych produkcji, mimo gwiazdorskiej obsady, nie odniosła sukcesu.

Przełom nastąpił w 2019 roku. Aktorka zagrała tytułową rolę w filmie "Judy", będącym filmową biografią hollywoodzkiej gwiazdy Judy Garland. Otrzymała  za nią szereg nagród, w tym drugiego Oscara i czwarty Złoty Glob. Po tym sukcesie... znów zniknęła. Przynajmniej z dużych ekranów. W 2022 roku wystąpiła w miniserialu stacji NBC "Wszystko o Pam", który przeszedł jednak bez większego echa. Z kolei w 2025 roku po raz czwarty wcieli się w Bridget Jones.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Renee Zellweger
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama