Reklama

Reklama

Dawid Podsiadło: Nie tylko muzyka. Tego nie wie o nim prawie nikt

W piątek ma miejsce premiera nowego albumu Dawida Podsiadły zatytułowanego "Lata Dwudzieste". Niewiele osób wie, że autor hitu "Nie ma fal" to nie tylko niezwykle utalentowany muzyk, ale również producent filmowy, a od czasu do czasu również... aktor.

W piątek ma miejsce premiera nowego albumu Dawida Podsiadły zatytułowanego "Lata Dwudzieste". Niewiele osób wie, że autor hitu "Nie ma fal" to nie tylko niezwykle utalentowany muzyk, ale również producent filmowy, a od czasu do czasu również... aktor.
Dawid Podsiadło /Mateusz Ochocki/KFP /Reporter

Następca "Małomiasteczkowego" to zbiór kilku lat przeżyć i przemyśleń artysty, który przyzwyczaił nas do wyrazistych tekstów, czego najlepszym przykładem jest pierwszy singel z płyty - "POST".

"Lata 20. to moje pierwsze dziesięć lat innego życia. Innego od pierwszych dwudziestu. To także nabranie powietrza do płuc przed zbliżającą się trzydziestką i zderzenie się z moim nastoletnim wyobrażeniem o tym, kim wtedy będę. Wachlarz emocji, który towarzyszył mi podczas pracy nad albumem był bardzo szeroki, ale w ogólnym odbiorze sama płyta wydaje mi się całkiem taneczna i bardzo przebojowa. Chyba najbardziej z dotychczasowych" - opowiadał Dawid Podsiadło.

Reklama

Dawi Podsiadło: W nowej roli

Drugi singiel z albumu "Lata Dwudzieste" zatytułowany jest "To co masz Ty!". W klipie promującym utwór główną rolę - zakochanego stalkera - zagrał Piotr Trojan.

Co ciekawe, nie było to pierwsze artystyczne spotkanie Trojana i Podsiadły. Znajomość artystów rozpoczęła się na planie filmu "Johnny". Trojan zagrał w nim jedną z głównych ról u boku Dawida Ogrodnika (został za nią nagrodzony na tegorocznym FPFF w Gdyni), a Podsiadło po raz drugi w swoim życiu sprawował funkcję koproducenta.

Reżyserem "Johnny'ego" był Daniel Jaroszek, który jest również... twórcą okładki albumu "Lata Dwudzieste". Z nim Podsiadło również świetnie się zna. To właśnie Jaroszek wyreżyserował najsłynniejszy teledysk artysty, czyli Trofea".

"Chcieliśmy stworzyć coś więcej, niż kolejny klip - bawiliśmy się formą, zmienialiśmy w kółko scenariusz, aż udało się wypracować finalny pomysł. Przyjęliśmy za punkt wyjścia surrealistyczny, wręcz bajkowy świat, w którym osadziliśmy naszą historię. Puszczamy w niej oko do odbiorcy, eksperymentując z animacją, symboliką i nawiązaniami do kina" - opisywał kulisy powstania klipu reżyser.

Niemal równie głośno było o kolejnym po "Trofeach" teledysku Podsiadły. "Najnowszy klip" zapowiadał bowiem film "(Nie)znajomi", rodzimą wersję włoskiej komedii "Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie", a Podsiadło debiutował za jego sprawą w roli producenta.

"Z Tadeuszem Śliwą, reżyserem filmu, miałem okazję współpracować już wielokrotnie. W ubiegłym roku zrobiliśmy teledysk do utworu 'Początek', który zrobił niesamowity wynik na YouTube. Z pozostałymi członkami ekipy producenckiej też miałem okazję poznać się wcześniej, więc proces dołączenia do projektu przebiegł bardzo naturalnie. Choć na początku rozmawialiśmy o współpracy w warstwie muzycznej, ostatecznie skończyło się na tym, że dołączyłem do filmu jako producent. Jestem bardzo zadowolony z efektu końcowego, mamy naprawdę wspaniałą obsadę i po prostu bardzo dobry film. To z pewnością dopiero początek mojej przygody ze światem filmu" - przekonywał wówczas Dawid Podsiadło.

Po raz kolejny, po teledysku do singla "Trofea", w którym pojawili się Agata Buzek, Magdalena Cielecka, Borys Szyc, Jerzy Stuhr, Wiktor Zborowski i Krzysztof Materna, artysta współpracował z plejadą polskich aktorów. W "Najnowszym klipie" wystąpili odtwórcy głównych ról w "(Nie)znajomych": Maja Ostaszewska, Tomasz Kot, Kasia Smutniak, Łukasz Simlat, Aleksandra Domańska, Michał Żurawski i Wojciech Żołądkowicz.

Dawid Podsiadło: Przed kamerą

W obu teledyskach pojawił się również sam Podsiadło - podobnie jak m.in. w najnowszym "To co masz Ty!" u boku wspomnianego Trojana. Trzeba przyznać, że muzyk zgrabnie wywiązał się z powierzonych mu aktorskich zadań. Zwłaszcza rola gapiowatego detektywa tworzącego fantastyczny duet z Agatą Buzek w "Trofeach", mogła spodobać się fanom artysty.

Niewiele osób wie jednak, że przygodę z aktorstwem Podsiadło rozpoczął już niemal dziesięć lat temu. Pojawił się wówczas w trzydziestominutowej etiudzie zatytułowanej "Zabicie ciotki". Była to produkcja o walce z własnymi demonami, oparta na niedokończonej powieści Andrzeja Bursy z 1957 roku.

Jurek ma 23 lata i jest studentem historii. Mieszka z kochającą ciocią, która wychowuje go i utrzymuje. W poczuciu, że jest ona przyczyną i symbolem egzystencjalnej nudy, monotonii i marazmu w jego życiu, sięga po młotek... Jednak czy jego życie bez ciotki faktycznie nabierze wreszcie jaśniejszych barw? - brzmi opis filmu.

W 2020 roku Podsiadło pojawił się w serialu Canal+ "Król", ekranizacji powieści Szczepana Twardocha. "Gdy przeczytałem 'Króla', to byłem bardzo poruszony i szczęśliwy, że trafiłem na tak piękną opowieść. Postanowiłem wyznać te uczucia Autorowi powieści, który wysłuchał mnie i nawet się uśmiechnął. Minęło parę lat, a moja radość miała okazję powrócić ze zdwojoną siłą, gdy dostałem wiadomość: 'Dawcio, robimy ten serial, mówiłeś, że jeśli będziemy robić i zmieścisz nam się w wizji, to żeby dać znaka. No to dajemy znaka. Chcesz mignąć?'. 'TOTALNIE'. I taka oto historia mojego mignięcia w 'Królu' - opisywał kulisy pojawienia się w serialu Podsiadło.

Muzyk podziękował również Szczepanowi Twardochowi i reżyserowi Janowi P. Matuszyńskiemu za to, że mógł "spełnić swoje marzenie".

Z kolei w ostatnim czasie Podsiadło zagrał samego siebie w innym serialu Canal+ "The Office PL". Wystąpił aż w pięciu odcinkach produkcji. Jego przygoda z aktorstwem jak widać cały czas się rozwija i niewykluczone, że już niebawem pojawi się w pełnometrażowym filmie.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Dawid Podsiadło

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy