Reklama

Reklama

Danny DeVito na festiwalu EnergaCamerimage

Życie nie szczędziło Danny'emu DeVito niespodzianek, a on sam też nigdy nie przestał zaskakiwać, zarówno jako twórca pamiętnych projektów, które wywoływały w widzach śmiech i zmuszały do myślenia, jak i wszechstronny artysta filmowy, telewizyjny i teatralny, który zmienił definicję tego, kim jest i co może grać aktor charakterystyczny. Obie te ścieżki przywiodą go niedługo do Torunia, gdzie odbierze Specjalną Nagrodę Camerimage za Całokształt Twórczości dla Aktora.

Życie nie szczędziło Danny'emu DeVito niespodzianek, a on sam też nigdy nie przestał zaskakiwać, zarówno jako twórca pamiętnych projektów, które wywoływały w widzach śmiech i zmuszały do myślenia, jak i wszechstronny artysta filmowy, telewizyjny i teatralny, który zmienił definicję tego, kim jest i co może grać aktor charakterystyczny. Obie te ścieżki przywiodą go niedługo do Torunia, gdzie odbierze Specjalną Nagrodę Camerimage za Całokształt Twórczości dla Aktora.
Danny DeVito już niebawem zawita do Polski /Morgan Lieberman /Getty Images

Mimo że w pewnym momencie życia zamierzał zabłysnąć w branży kosmetycznej i fryzjerskiej, ostatecznie zdecydował się zapewniać ludziom rozrywkę za pomocą magii kina. Podczas gdy jego specyficzna fizyczność nie predysponowała go do wcielania się w atletów i amantów, zagrał brata-bliźniaka Arnolda Schwarzeneggera w piątym najbardziej kasowym filmie tamtego sezonu. Choć wydawało się to niemożliwym do spełnienia marzeniem, zagrał przekonująco męskiego striptizera w odcinku serialu telewizyjnego, który oglądały dziesiątki miliony widzów z całego świata.

Reklama

Nawet jeśli wiedział, iż nie otrzyma nigdy Oscara za swoje projekty reżyserskie, pełne czarnego jak smoła, niepoprawnego politycznie humoru komedie o bezwzględnych ludziach podkładających innym życiowe kłody, ma na swoim koncie nominację do Nagrody Akademii jako producent zaangażowanego społecznie filmu o kobiecie, która stawia czoła korporacyjnej Ameryce.

Jak można się spodziewać, DeVito przeszedł długą i wyboistą drogę, zanim trafił na stałe do serc i umysłów widzów. Musiał udowadniać wielokrotnie umiejętność odnajdywania się w różnych gatunkach oraz konwencjach. Pierwszy punkt zwrotny nastąpił w jego karierze za sprawą drugoplanowej roli pacjenta zakładu psychiatrycznego w "Locie nad kukułczym gniazdem" Miloša Formana, lecz do prawdziwego przełomu doszło za sprawą popularnego serialu telewizyjnego "Taxi", w którym wcielił się w tyrańskiego dyspozytora taksówek. Rola przyniosła mu nagrodę Emmy, a projekt zapoczątkował również jego karierę reżyserską.

Unikając szufladkowania, DeVito stworzył w kolejnych dekadach szeroki wachlarz pamiętnych postaci, które stały się jego aktorską wizytówką. W egzotycznym kinie przygodowym "Miłość, szmaragd i krokodyl" Roberta Zemeckisa zagrał szelmowskiego złoczyńcę i przemytnika. W nasączonych czarnym humorem "Bezlitosnych ludziach" tercetu ZAZ wcielił się w cudownie amoralnego milionera, który robi wszystko, co w jego mocy, żeby nie uratować porwanej żony. W komedii kryminalnej "Dorwać małego" Barry'ego Levinsona był gwiazdorzącym aktorem łasym na potencjalnie oscarowe projekty. A w soczystym czarnym kryminale "Tajemnice Los Angeles" Curtisa Hansona zagrał śliskiego wydawcę popularnego tabloidu. No i jako jeden z niewielu ludzi na planecie może pochwalić się tym, że w pełnym gotyckim makijażu stawił czoła Mrocznemu Rycerzowi.

To, czego Danny DeVito nauczył się jako aktor na dziesiątkach planów filmowych pod pieczą najlepszych reżyserów świata, wykorzystał później w projektach reżyserskich i producenckich. Niezależnie od tego, czy chodziło o dramat biograficzny "Hoffa", w którym opowiadał o życiu i śmierci tytułowego działacza związkowego, czy też wisielczo zabawnego "Smoochy'ego", gdzie zmuszał Robina Williamsa i Edwarda Nortona do tańców, śpiewów i iście podłych czynów, DeVito zawsze wytyczał własne reżyserskie ścieżki.

A jako producent miał odwagę, by wspierać interesujących filmowców ograniczanych przez reguły komercyjnego rynku. Pomógł powstać między innymi opowiadającemu o pokoleniu X dramatowi "Orbitowanie bez cukru" Bena Stillera, fantastycznonaukowemu majstersztykowi "Gattaca - Szok przyszłości" Andrew Niccola, poruszającej do żywego "Erin Brockovich" Stevena Soderbergha czy wymykającemu się łatwym interpretacjom "Człowiekowi z księżyca" Miloša Formana. Przy czym ten ostatni projekt był dla niego wyjątkowo osobisty, gdyż znał prawdziwego Andy'ego Kaufmana z czasów pracy nad "Taxi". DeVito był również producentem wykonawczym przy przełomowym "Pulp Fiction" Quentina Tarantino oraz pokoleniowym komediodramacie "Powrót do Garden State" Zacha Braffa.

Choć Danny DeVito zniknął w ostatnich latach z ekranów kin, zyskał ogromną popularność wśród widzów seriali. Gra jedną z głównych ról w sitcomie "U nas w Filadelfii", którego czternasty już sezon jest obecnie emitowany w ramówkach telewizyjnych. Nasz tegoroczny laureat planuje jednak powrócić do kin w iście wybuchowym stylu. Najpierw w przygodowym spektaklu Jake'a Kasdana "Jumanji: Następny poziom", a następnie w komedii "Triplets" Ivana Reitmana, gdzie powtórzy rolę brata-bliźniaka Arnolda Schwarzeneggera i zyska kolejnego bliźniaka w osobie Eddie'ego Murphy'ego.

Jest też kolejny projekt reżyserski DeVito, "St. Sebastian", który będzie opowiadał o... grupce ludzi walczących o przeżycie w post-apokaliptycznej Rosji. Zaskoczeni? Niesłusznie, gdyż Danny DeVito udowodnił już wielokrotnie, że jest zdolny do absolutnie wszystkiego, zwłaszcza jeśli jest przekonany, że zapewni widzom ciekawą rozrywkę. Organizatorzy festiwalu EnergaCamerimage zapewniają, że wręczenie tak utalentowanemu filmowcowi Specjalnej Nagrody Camerimage za Całokształt Twórczości dla Aktora będzie wyjątkową przyjemnością.


INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Danny DeVito | Camerimage

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL