Reklama

"Cztery wesela i pogrzeb" rozśmiesza i wzrusza już od 25 lat

20 stycznia 1994 roku w kinach zadebiutowała komedia romantyczna o niepoukładanym trzydziestoletnim Brytyjczyku, który wraz z grupą najbliższych znajomych spotyka się na kolejnych weselach. Na jednym z nich poznaje piękną Amerykankę Carrie i zakochuje się w niej. Film okazał się słodko-gorzką historią o miłości, przyjaźni i stracie. Widzowie ją pokochali - i z wracają do niej do dziś.

Obsada filmu "Cztery wesela i pogrzeb"

W wieku 34 lat Richard Curtis, scenarzysta brytyjskich seriali komediowych "Czarna żmija" i "Jaś Fasola", obliczył, że w ciągu ostatnich 11 lat był na około 65 weselach. Na jednym z nich mógł związać się ze spotkaną podczas imprezy kobietą. Nie zrobił jednak tego, czego później bardzo żałował. Jego historia stała się punktem wyjścia dla historii grupy znajomych, którzy spotykają się na kolejnych weselach. Przy siedemnastej wersji scenariusza stwierdził, że tekst go zadowala.

Reklama

W 1992 roku rozpoczęły się castingi. Szczególnie długo szukano odtwórcy głównej roli, nieśmiałego Charlesa. Curtisowi marzył się Alan Rickman, ale ten był już o kilka lat za stary do roli trzydziestoletniego kawalera. Producenci i reżyser obstawiali przy szerzej wówczas nieznanym Hugh Grancie. Curtis nie był przekonany. Uważał, że aktor jest zbyt przystojny i nikt nie uwierzy, że ma on problemy z dziewczynami. Mimo to ostatecznie zaufał pozostałym członkom ekipy.

Grant otrzymał rolę w "Czterech weselach...", będąc w aktorskim dołku - poważnie wówczas zastanawiał się nad zmianą zawodu. Gdy otrzymał scenariusz Curtisa, nie mógł uwierzyć, że w końcu trafił do niego dobry tekst. Jego entuzjazm zgasł jednak wraz z początkiem zdjęć. Aktor nie zgadzał się z reżyserem, Mikie'em Newellem, i bał się, że jego występ będzie okrutnie zły. Nie pomagały także cięcia budżetowe. Pieniędzy na film było tak mało, że statyści w scenach wesel musieli przychodzić we własnych ubraniach.

Po zakończeniu zdjęć defetyzm nie opuszczał Granta. Aktor wspomina, że pierwsze pokazy nie wróżyły nic dobrego. Gdy producenci, reżyser, scenarzysta i reszta ekipy zobaczyli wczesną wersję montażową, wszyscy myśleli, że to "najgorszy film, jaki kiedykolwiek przygotowano". Kompozytor Richard Rodney Bennett zasnął podczas pierwszego seansu.

Obawy aktora nie sprawdziły się jednak. "Cztery wesela i pogrzeb" okazały się ogromnym sukcesem. Pierwsze recenzje ukazały się dzień po pokazie filmu w czasie festiwalu w Sundance. Wszystkie były pozytywne. Curtis wyrwał strony z niektórymi z nich i trzyma je w specjalnym klaserze do dziś. Film okazał się także sukcesem kasowym. Przy budżecie wynoszącym około 4,4 miliona dolarów zarobił ponad 245 milionów.

Dla Granta udział w "Czterech weselach" był początkiem międzynarodowej kariery. Z kolei dla grającej Carrie Andie MacDowell okazał się on końcem dobrej passy. Aktorka, która zdobyła popularność dzięki filmom "Seks, kłamstwa i kasety wideo", "Zielona karta" i "Dzień świstaka", od tego czasu nie pojawiła się w żadnym hicie filmowym.

Tragicznie potoczyły się losy Charlotte Coleman, która wcieliła się w Scarlett - ekscentryczną współlokatorkę Charlesa. Aktorka w przeszłości miała problemy z alkoholem, a po śmierci swojego narzeczonego zmagała się z bulimią. W listopadzie 2001 roku zmarła nagle z powodu ataku astmy.

Na przełomie 1994 i 1995 roku "Cztery wesela i pogrzeb" okazały się czarnym koniem sezonu nagród. Podczas rozdania Złotych Globów Grant otrzymał statuetkę za najlepsza rolę męską w komedii. Z kolei podczas ceremonii BAFTA film Newella uznano za najlepsza produkcję roku. Statuetki otrzymał także reżyser, ponownie Grant i Kristen Scott Thomas, która wcieliła się w długoletnią przyjaciółkę Charlesa.

"Cztery wesela i pogrzeb" otrzymały tylko dwie nominacje do Oscara, ale za to w ważnych kategoriach - za film i scenariusz oryginalny. Obraz przegrał jednak w obu kategoriach. Za scenariusz nagrodzono Quentina Tarantino i Rogera Avery'ego za "Pulp Fiction". Curtis żartuje, że przez moment wydawało mu się, że film otrzyma najważniejszego Oscara. Gdy wręczający ogłaszał zwycięzcę, powiedział "For..." (angielski tytuł komedii, to "Four Weddings and a Funeral. "To był "Forrest Gump". Ale przez tę jedną, krótką chwilę..." - śmiał się Curtis.


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Cztery wesela i pogrzeb | Hugh Grant | Mike Newell | Richard Curtis

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje