"Córki dancingu": Sensacja nocnego życia stolicy

25 grudnia na ekrany kin trafi musical Agnieszki Smoczyńskiej "Córki dancingu", w którym cofniemy się w czasie do lat 80. ubiegłego wieku.

"Córki dancingu", czyli Marcelina Olszańska (L), Marta Marszałek (P) oraz Kinga Preis (C)

Dwie nastolatki - Złota i Srebrna - lądują w środku tętniącego muzyką, mieniącego się światłami neonów i cekinów świata warszawskich dancingów lat 80. Nie są to jednak zwyczajne dziewczyny, tylko syreny, które próbują poznać i zrozumieć, czym jest bycie kobietą w otaczającej je rzeczywistości. Dołączają do muzyków zespołu Figi i Daktyle, z dnia na dzień stając się sensacją nocnego życia stolicy. Pochłonięte przez miłość i rodzące się namiętności, na chwilę zapominają o swojej prawdziwej naturze. Ale wystarczy jedno złamane serce, by sytuacja wymknęła się spod kontroli...

Reklama

Reżyserka Agnieszka Smoczyńska przyznaje, że spędziła dzieciństwo na zapleczu restauracji dancingowych.

Również autorki tekstów piosenek i muzyki do filmu, siostry Zuzanna i Barbara Wrońskie, jako dziewczynki wychowały się w świecie dancingu lat 80. Towarzyszyły rodzicom, którzy grali w zespołach w najbardziej ekskluzywnych restauracjach Polski (m. in. w legendarnej Adrii, w której toczy się akcja filmu). To ich zmyślony życiorys posłużył za kan­wę opowieści.

Dancingi lat 80. są więc światem dzieciństwa przywołanym z pamięci twórców "Córek dancingu". Bohaterki w filmie są właśnie jak dzieci, które wchodzą w to niebezpieczne, ale zarazem dziwnie przyciągające otoczenie, dorastają w nim: pierwszy papieros, pierwszy wy­stęp przed publicznością, pierwsze wielkie uczucie i nieudany seks. Dziewczyny przeżywają pierwszą miłość, która jako taka, zawsze jawi się jako najważniejsza. Konstytuuje jednostkę, kształtuje to, kim się jest. Po niej następuje równie burzliwe pierwsze rozczarowanie, które na zawsze zabija w nich dziecko.

W rolach głównych w filmie Smoczyńskiej zobaczymy dwie niezwykle uzdolnione aktorki młodego pokolenia: Michalinę Olszańską i Martę Mazurek. Wspierają je gwiazdy polskiego kina w nowych, zaskakujących wcieleniach - Kinga Preis jako królowa sceny disco, Magdalena Cielecka w roli Boskiego Futra rozgrzewająca do czerwoności bywalców PRL-owskich dancingów i Jakub Gierszał jako wirtuoz basowego brzmienia.

Bezpośredni pretekst do skorzystania z formuły musicalu stanowią zarówno bohaterki, jak i tematyka filmu. Cały film dzieje się w świecie muzyki estradowej, przepełnia go tętniąca rytmem rzeczywistość knajp i dancingów, życie bohaterów koncentruje się wokół muzyki i śpiewu.

W Polsce musical był przez lata gatunkiem zapomnianym, obecnie zdaje się przeżywać swój renesans.

Na świecie, a zwłaszcza w będących kolebką ga­tunku Stanach Zjednoczonych, musical już dawno zdążył wyewoluować daleko poza utarty schemat przyjemnego, łatwego filmu okraszonego kilkoma numerami muzycznymi. Przy po­mocy formuły musicalu realizowano komedie, tragedie, dramaty obyczajowe czy nawet filmy wojenne. "Córki dancingu" również bardzo odważnie przełamują utarte musicalowe schematy, czerpiąc pełnymi garściami z innych gatunków filmowych: od horroru po tragikomedię. To film poruszający ponadczasowe problemy, mo­gący nie tylko rozbawić, ale też wzruszyć i skłonić widzów do refleksji.

Dowiedz się więcej na temat: Córki dancingu

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje