Reklama

"Córka trenera": Trudna relacja rodzic-dziecko

Relacje ojców-trenerów i ich córek-zawodniczek mają niezwykle silną dynamikę, są historiami na film. Pojawia się w nich dużo tarć, oczekiwań, czasami też toksyczności - powiedział Łukasz Grzegorzek, reżyser "Córki trenera", która w piątek, 1 marca, weszła na ekrany kin.

Karolina Bruchnicka i Jacek Braciak w scenie z "Córki trenera"

Film opowiada historię samotnego ojca, trenera tenisa ziemnego Macieja Korneta (w tej roli Jacek Braciak) i jego nastoletniej córki, a zarazem sportowej podopiecznej Wiktorii (Karolina Bruchnicka). Upalne lato upływa im pod znakiem podróży po Polsce i przygotowań do kolejnych turniejów tenisowych. Pewnego dnia do dwójki bohaterów dołącza dobrze zapowiadający się, młody tenisista Igor (Bartłomiej Kowalski), który zaczyna trenować u Macieja. Dzięki Igorowi Wiktoria poznaje smak pierwszego kieliszka alkoholu, papierosa i młodzieńczych uczuć.

Reklama

"Córka trenera" to kolejny pełnometrażowy film Grzegorzka po debiutanckim "Kamperze", nagrodzonym na festiwalu Raindance w 2016 r. Obraz został zainspirowany biografią reżysera, który jest synem trenera tenisa ziemnego i kilkukrotnym medalistą Polski w tej dyscyplinie.

"Oczywiście, w filmie pojawiają się jakieś drobne powidoki moich doświadczeń na korcie i poza nim, ale na ile to było możliwe uciekałem od wątków autobiograficznych. Chcieliśmy przede wszystkim opowiedzieć historię uniwersalną i stworzyć na nowo postać. Uznałem, że lepiej będzie ukazać zawodniczkę, bo szczególnie w tenisie kobiecym bardzo często zdarza się, że trenerzy są równocześnie ojcami" - powiedział PAP Grzegorzek.

Jako przykład reżyser wymienił m.in. trenowane przez swoich ojców Venus Williams, Serenę Williams, Caroline Wozniacki i Agnieszkę Radwańską. "Te wszystkie znane i mniej znane relacje ojców-trenerów i ich córek-zawodniczek mają niezwykle silną dynamikę, są historiami na film. Pojawia się w nich dużo tarć, oczekiwań, czasami też toksyczności" - zwrócił uwagę.

Jak dodał, praca nad "Córką trenera" była dla niego "próbą lepszego zrozumienia świata". "My często się zastanawiamy, czemu chcemy robić filmy, a chcemy je robić, żeby lepiej zrozumieć otaczającą rzeczywistość. Ja swojego tatę kocham, ale jednocześnie czasami się go boję. Czasami mnie irytuje, bywało, że się go wstydziłem, że go nie rozumiałem, a czasem go podziwiałem. Czułem, że mam tak wiele silnych, sprzecznych emocji z nim związanych, że warto się nad tym pochylić" - wyjaśnił reżyser.

Według Grzegorzka, film "adresowany jest do wszystkich, którzy zastanawiają się nad relacją rodzic-dziecko". "Każdy, kto jest rodzicem albo dzieckiem - choćby dorosłym - może odnaleźć w tym filmie cząstkę siebie. Nawet jeżeli kogoś nie za bardzo obchodzi temat relacji i odmiennych perspektyw rodzica i dziecka to - jeżeli ma w sobie gen marzyciela - sądzę, że też wyjdzie z kina zadowolony" - powiedział.

Wcielający się w rolę tytułowego trenera Jacek Braciak przyznał, że do postaci Macieja Korneta ma "bardzo osobisty stosunek". "Jest wiele cech wspólnych dla nas obu. Chęć planowania i kontroli, która w rezultacie okazuje się zgubna, to coś, co było mi bliskie (...). Czasem się to jeszcze przejawia w stosunku do mojej szesnastoletniej córki. Mam tego świadomość i bardzo się pilnuję, bo wiem, że to nie służy ani jej, ani mnie" - powiedział PAP.

W ocenie aktora Maciej Kornet to ktoś, kto "bezsprzecznie kocha swoją córkę i chce dla niej jak najlepiej". "Ale czy sposoby, jakimi do tego dochodzi, są właściwe? Śmiem wątpić. Wydaje mi się, że najlepszą, trudną do zniesienia, ale najlepszą cechą, którą można się wykazać w miłości jest danie wolności osobie, którą się kocha" - podkreślił.

Braciak, który jest także współproducentem filmu, wspomniał, że po raz pierwszy z Grzegorzkiem spotkali się na planie "Kampera". "Bardzo ujął mnie skupieniem, rzetelnością, uczciwością, szacunkiem dla całej ekipy, porządkiem w głowie i nie tylko, tym jak pracuje i czego chce. Później przedstawił mi scenariusz 'Córki trenera' i to mnie ogromnie zachęciło, bo zobaczyłem, że to na papierze rokuje. A współproducentem zostałem dość przypadkowo. Chcieliśmy za wszelką cenę zacząć ten film. Nie było pieniędzy, więc zrezygnowałem ze swojego honorarium na poczet produkcji filmu. Szczęśliwie tak się złożyło, że ja się pod tym filmem podpisuję całym sercem. Cieszę się, że miałem na niego wpływ poza aktorski" - powiedział.

Film "Córka trenera" można oglądać w kinach od piątku. Występują w nim również m.in. Agata Buzek, Piotr Żurawski, Marta Ścisłowicz i Łukasz Grzegorzek.


PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje