Reklama

Colin Firth: Kryzys wieku średniego

Tom Ford - projektant mody i początkujący reżyser - zaoferował, że opłaci prywatnego trenera, aby pomóc Colinowi Firthowi w zrzuceniu zbędnych kilogramów do jego roli w filmie "A Single Man".

Brytyjski aktor przyznał, że zdał sobie sprawę ze swojego problemu z wagą, gdy Ford na planie filmowym zaczął mu sugerować, że do tej roli powinien być w lepszej formie fizycznej.

Reklama

"Zwracał się do mnie słowami: 'Wyglądasz świetnie, taki, jaki jesteś, ale jeśli tylko zechcesz, mogę wynająć dla ciebie trenera, który codziennie przychodziłby do ciebie do domu. Zapłacę za to'" - wyznał Firth w wywiadzie dla gazety "The Daily Record". "To oznaczało dla mnie jedno: że jestem gruby. I chyba wyświadczył mi tym przysługę. Dzięki temu mając prawie 50 lat na karku, podjąłem walkę z grawitacją. To mi pomogło" - dodał.

Jednak, 49-letni gwiazdor, który w produkcji "A Single Man" wcielił się w rolę George'a Falconera, profesora uniwersyteckiego - homoseksualisty, przyznał, że nie przyjął propozycji reżysera, ponieważ sam znalazł sposób na schudnięcie. "Nie musiałem robić wiele. Po prostu mniej jadłem" - zdradził.

Firth, znany z takich filmów, jak "To właśnie miłość" i "Dziennik Bridget Jones", wyjaśnił także, że bez problemu wczuł się w depresyjny nastrój granego przez siebie głównego bohatera, ponieważ sam spędził ostatnie dwie dekady na rozpaczliwej tęsknocie za latami młodości.

"Wczułem się w kryzys wieku średniego George'a, ponieważ sam go odczuwam odkąd skończyłem 30 lat. Tkwię w nim przez ostatnie 20 lat. Myślę, że kiedy osiąga się wiek średni, kryzys przychodzi sam. Bardzo trudno pogodzić mi się z tym, że nie mam już 19 lat. Tęsknię za tym okresem" - wyznał aktor

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Colin Firth | MAN | single | aktor | projektant mody | ford | kryzys | kryzys wieku średniego

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje