Reklama

Christopher Nolan: Najlepsze sceny

30 lipca 1970 roku, czyli dokładnie 50 lat temu, w Londynie na świat przyszedł jeden z największych wizjonerów współczesnego kina. Każdy kolejny film w jego portfolio określa się wydarzeniem przełomowym dla sztuk wizualnych, ludzie śledzą jego poczynania z wypiekami na twarzach. Wszystko dlatego, że Christopher Nolan mimo upływu lat pozostaje ewenementem na tle współczesnych trendów.

Z jednej strony porusza się po obszarze kina mainstreamowego, chwyta się zakrojonych na szeroką skalę i opiewających w miliony przedsięwzięć, jest gwarantem atrakcyjnej formuły i rozmachu, a jednocześnie pozwala sobie na - tak rzadkie w głównym nurcie - poszukiwanie refleksji i pierwiastka autorskiego. Potęga filmów Nolana zawiera się zatem nie tyle w wysokich budżetach. Raczej w jego wrażliwości, wyobraźni i konsekwentnej artystycznej postawie.

Ta postawa objawia się w kilku aspektach. Pierwszy, widoczny gołym okiem - obsesyjne powracanie do eksperymentów w dziedzinie filmowej narracji. Nolan, bez dwóch zdań, w ciągu ostatnich kilku lat stał się liderem jeśli chodzi o tworzenie obrazów skonstruowanych w sposób wielopoziomowy, pokomplikowany, szkatułkowy, które niemal zawsze domagają się dogłębnej analizy i rozpisania na czynniki pierwsze.

Reklama

Drugi, równie istotny - niechęć do efektów komputerowych i wręcz fetyszystyczna dbałość o szczegół. Nolan znany jest ze stosowania na planie starych sprawdzonych metod oraz życia w zgodzie z dewizą: "jeśli można nakręcić coś naprawdę, bez korzystania z CGI, to należy to zrobić". Tym samym to, co zazwyczaj widać na ekranie, to najprawdziwsze pościgi, przewrócone do góry nogami ciężarówki, eksplozje i wybuchy. "Dunkierkę" nakręcił na plażach, na których w 1940 roku naprawdę utknęli brytyjscy żołnierze, z prawdziwymi okrętami, myśliwcami, z naturalnym światłem i rytmem fal na oceanie. Wieść niesie, że na potrzeby ostatniego filmu zainwestował w zakup Boeinga 747 i wysadził go w powietrze. Nolan nie bawi się w półśrodki. Wszystko po to, by osiągnąć najwyższy poziom autentyzmu.

Pięćdziesiąte urodziny reżysera i odliczanie dni do wyczekiwanej premiery "Tenet" to doskonała okazja do krótkiej wycieczki po jego filmografii w poszukiwaniu momentów urzekających w sposobie budowania napięcia i wizjonersko zainscenizowanych. Każdy film Nolana to oczywiście dzieło skończone i kompletne, my jednak skupimy się na tych pojedynczych scenach i fragmentach, które ogląda się na krawędzi kinowego fotela. Oto subiektywny przegląd najbardziej zapadających w pamięci scen z filmów Christophera Nolana.

Dowiedz się więcej na temat: Christopher Nolan

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje