Po raz ostatni Chrisa Hemswortha w roli Thora można było zobaczyć w tegorocznym filmie "Thor: Miłość i grom". Był to jego czwarty solowy film o perypetiach tego herosa. Oprócz tego jednak aktor zagrał tę postać jeszcze w innych filmach Kinowego Uniwersum Marvela. Wiadomo już, że twórca trzeciego i czwartego "Thora", Taika Waititi, nie wyreżyseruje piątej odsłony serii. Teraz okazało się, że może to być to ostatni film, w którym w roli Thora zobaczymy Chrisa Hemswortha.
Chris Hemsworth: Thor? Zbliża się finał
"Czuję, że najprawdopodobniej będziemy musieli zamknąć tę książkę, gdy zagram go jeszcze raz. Wiecie, o co mi chodzi? Czuję, że prawdopodobnie będzie to finał, choć nie jest to przeczucie oparte na jakichkolwiek planach czy czymś, co ktoś by mi powiedział" - wyznał aktor w rozmowie z "Vanity Fair".
Jednocześnie Hemsworth zapewnił, że jest otwarty na udział w kolejnych filmach, w których zagrałby Thora, ale pod warunkiem, że będą one oparte na unikalnych i świeżych pomysłach. Takimi były jego zdaniem "Thor: Ragnarok" i "Thor: Miłość i grom", które wyreżyserował Waititi. "Kochałem tę przygodę. Jestem bardzo wdzięczny, że za każdym razem mogłem zrobić coś trochę innego" - powiedział Hemsworth o dotychczasowych filmach, w których wcielił się w rolę Thora.
Aktor ma jeszcze jedno zastrzeżenie odnośnie kolejnych filmów z serii "Thor". Nie chciałby pracować z kimś, kto ma opinię "szalonego geniusza". "Jestem w takim punkcie mojego życia, w którym spotykam się z różnymi reżyserami, o których ludzie mówią, że są szalonymi geniuszami. Mówią, że to szaleniec, ale robi świetne filmy. A ja się zastanawiam, czy na pewno z taką osobą chcę spędzić czas. To przecież cztery, pięć miesięcy zdjęć, późniejsza trasa promocyjna i ewentualne dokrętki. Jeśli coś na tak długi czas ma odciągnąć mnie od mojej rodziny i dzieci, musi to być pozytywne, konstruktywne i opierać się na wzajemnej współpracy" - wyjaśnił filmowy Thor.
Już niedługo Chrisa Hemswortha zobaczymy w prequelu "Mad Maksa", czyli filmie "Furiosa" reżyserowanym przez George'a Millera. Zdaniem aktora ten pochodzący z Australii reżyser jest geniuszem, ale nie z tych szalonych.












