Reklama

Brad Pitt zadrwił z Donalda Trumpa

Dr Anthony Fauci, popularny obecnie w USA immunolog, a zarazem dyrektor Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych, zażartował w wywiadzie dla CNN, że chciałby, aby Brad Pitt wcielił się w niego w show "Saturday Night Live". Aktor wziął to na serio, włożył siwą perukę i w sobotę, 25 kwietnia, połączył się z programem ze swojego domu.

Brad Pitt nie miał litości dla Donalda Trumpa

Pitt, występując w roli znanego lekarza, który jest też doradcą Donalda Trumpa, wyjaśnił gardłowym głosem, co ma na myśli prezydent, gdy w charakterystyczny dla siebie, swobodny acz zagmatwany sposób, wypowiada się o COVID-19.

Reklama

Skomentował też wideo, w którym prezydent Stanów Zjednoczonych chwali swoją administrację za wykonanie "niesamowitej pracy". Aktor pozwolił sobie też na drwinę z Trumpa. Dodał bowiem, że zakaźna choroba, która ogarnęła glob, "zniknie pewnego dnia, jak cud". "Cuda są wspaniałe. Kto nie lubi cudów" - powiedział Pitt.

Ale zaraz potem dodał: "Ale cuda nie powinny być planem A".

Przed zakończeniem skeczu, Pitt zdjął perukę oraz okulary i już od siebie dodał: "Prawdziwemu doktorowi Fauciemu, dziękuję za spokój i jasne komunikaty w tym niepokojącym czasie". Po tym podziękował też wszystkim pracownikom służby zdrowia i ich rodzinom.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Brad Pitt

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje