Tom Cruise: mógł zostać księdzem
Zanim stał się twarzą kina akcji, był chłopakiem z dość zwyczajnym planem na życie, w którym religia miała realne znaczenie. W pewnym momencie nastoletni Tom Cruise trafił do seminarium duchownego. W mediach i biografiach najczęściej przewija się wersja, że chodziło o franciszkańskie seminarium w Cincinnati. Tam miał uczyć się w środowisku, które przygotowywało do życia duchownego.
To ważne, bo mówimy o decyzji, która w praktyce stawia człowieka na konkretnych torach: dyscyplina, rytm dnia, modlitwa, nauka, inny krąg znajomych. Innymi słowy - całkowite zaprzeczenie wartości Hollywood.
W takich historiach zwykle szuka się jednego wielkiego powodu, ale życie działa prościej. U Cruise'a to wyglądało na mieszankę wychowania, potrzeby sensu i szukania stabilności. Jego młodość nie była jednym spokojnym kadrem. Rodzina często się przeprowadzała, a on sam musiał odnajdywać się w kolejnych szkołach i środowiskach.
Seminarium mogło być dla niego czymś, co dawało jasny porządek świata i zasady. Jednak przygoda aktora z tym świętym miejscem szybko się skończyła. Pewnego dnia Tom Cruise wraz z kilkoma kolegami wyniósł z seminarium parę butelek wina i ukrył je w pobliskim lesie. Jak relacjonował jego kolega, początkowo nikt niczego nie zauważył, ale zapas szybko wpadł w ręce innych chłopców. Ci postanowili go od razu wykorzystać, a ich wyraźnie nietrzeźwy stan natychmiast zwrócił uwagę przełożonych. Gdy wezwano ich do wyjaśnień, sprawa potoczyła się błyskawicznie i w krótkim czasie ustalono, kto stoi za całą sytuacją.
W konsekwencji Cruise i jego koledzy zakończyli edukację w seminarium. A to z kolei otworzyło mu drogę na nowe doznania - aktorstwo stało się przestrzenią do wyrażania siebie i wyładowania kumulującej się w nim energii.
Kamera go pokochała
Tom Cruise miał w sobie coś, za co kamera i widownia go pokochały: skupienie, determinację i energię, która przebija ekran. Nawet gdy grał młodego chłopaka w tle, trudno było go nie zauważyć.
To też moment, w którym jego charakterystyczna cecha - pracowitość - zaczęła robić różnicę. W Hollywood talent jest ważny, ale zdolność do pracy, punktualność, przygotowanie i upór potrafią zdecydować o wszystkim. Cruise bardzo wcześnie zaczął funkcjonować jak ktoś, kto traktuje to jak zawód, a nie przygodę.
"Tom nie tylko wciela się w bohaterów kina akcji - on jest bohaterem kina akcji" - napisał w specjalnym oświadczeniu Craig Glenday, redaktor prowadzący Księgę Rekordów Guinnessa. "Dużą część jego sukcesu stanowi skupienie się na autentyczności i przesuwaniu granic tego, co może zrobić gwiazda filmowa. To zaszczyt, że możemy docenić jego wyczyny tytułem przyznanym mu przez Księgę Rekordów Guinnessa".
Tom Cruise zdobył serca widzów rolą Mavericka w "Top Gun", Ethana Hunta w "Mission: Impossible" i wieloma innymi. Przystojny gwiazdor zachwycał i nadal zachwyca nie tylko talentem aktorskim, ale także zdolnościami kaskaderskimi, którymi pochwalił się także podczas ceremonii otwarcia ostatnich Igrzysk Olimpijskich.
Dziś trudno wyobrazić sobie kino akcji bez Toma Cruise'a i jako fani takich widowisk musimy przyznać: cieszymy się, że jego losy tak się potoczyły, a my mamy uwielbiane "Mission: Impossible"!









