Reklama

Bellucci - z wiekiem pięknieje

"Im jestem starsza - tym jestem piękniejsza" - twierdzi Monica Bellucci, aktorka wielokrotnie wymieniania wśród najseksowniejszych kobiet kina. Jej porada - żeby zwrócić na siebie męską uwagę? Niezawodna czerwona szminka.

47-letnia Belluci pochodzi z włoskiego regionu Umbria. Amerykańska publiczność poznała ją za sprawą roli w "Podejrzanym" (2000). Gwiazdą światowego formatu i współczesnym symbolem seksu stała się natomiast po występie w "Malenie" Giuseppe Tornatore (2000).

Reklama

Swoją pozycję ugruntowała kreacjami: w kontrowersyjnym filmie "Nieodwracalne" Gaspara Noe (2002), ekranizacji komiksu "Asterix i Obelix: Misja Kleopatra" (2002), drugiej i trzeciej części trylogii Andy'ego i Larry'ego Wachowskich "Matrix Reaktywacja" i "Matrix Rewolucje" (2003) oraz w "Pasji" Mela Gibsona (2004), gdzie wcieliła się w postać Marii Magdaleny.

Jej mężem jest francuski aktor Vincent Cassel, którego można było podziwiać m.in. w "Czarnym łabędziu". Mają dwie córki: Devę (7 lat) i Leonie (2 miesiące). Rodzina pomieszkuje we Włoszech, Francji, Anglii i Brazylii, ale jak podkreśla Bellucci - "sercem zawsze jest w Italii".

"Gdziekolwiek nie pojadę, zachowuje się jak Włoszka. Moją narodowość zdradza sposób, w jaki się poruszam, jem, moje przywiązanie do bycia kobiecą. No i oczywiście uwielbiam włoskie jedzenie. W tym sezonie Dolce&Gabbana stworzyli kampanię reklamową, na zdjęciach której jem podczas rodzinnego pikniku. Jest piękna i nie chodzi o piękny wygląd, ale emanującą z tych zdjęć kobiecość, która wyrasta z życia i doświadczeń" - wyznała Bellucci.

"Podróżujemy tak dużo, że moja starsza córka już mówi czterema językami: włoskim, francuskim, angielskim i portugalskim. Ja trochę już mówię po portugalsku, ale nie tak dobrze jak córka. Dla mnie Włochy na zawsze pozostaną domem, ale dla mojego męża ważny jest także czas spędzony we Francji. Czasami mieszkamy wszyscy razem jak rodzina, a czasami ze względu na plany zdjęciowe i filmy, żyjemy w rozjazdach" - dodała aktorka.

Na brak propozycji Bellucci narzekać nie może. Zwłaszcza, że upływający czas obchodzi się z nią więcej niż łaskawie.

"Zwykle jesteśmy przerażone, że z wiekiem kończy się nasza uroda. Ja staram się takimi rzeczami nie martwić. Boję się jedynie śmierci, ponieważ mam dwójkę dzieci i chciałabym zobaczyć, jak dorastają. Ale jeśli chodzi o starzenie - nic nie można na nie poradzić. Przed urodzeniem dzieci w ogóle nie myślałam o upływie czasu czy starzeniu" - stwierdziła artystka.

"Kiedy w wieku 45 lat urodziłam drugą córkę poczułam się stara, ponieważ zdałam sobie sprawę, że jestem o wiele silniejsza niż w wieku 20 lat. Lepiej też czuję się w mojej skórze, lepiej radzę sobie z problemami. Zaakceptowałam, że coś takiego jak perfekcja nie istnieje. W 2004 roku pozowałam w ciąży na okładkę 'Vanity Fair'. Nie przejmowałam się, że mogę wyglądać grubo. Wydaje mi się, że gdybym przytyła to zaczęłabym po prostu zakładać więcej czerni, ponieważ nie mam zwyczaju regularnie ćwiczyć. Nie chcę być jak maszyna - każdego dnia pilnować, co jem i ile kalorii straciłam" - powiedziała Włoszka.

Poza czarnymi, wyszczuplającymi kreacjami Monica Belluci ma jeszcze jeden niezawodny sposób na szybką poprawę wyglądu i ego. "Zawsze nakładam pomadkę, nawet gdy nie wychodzę z domu albo nie robię nic specjalnego. Czerwona pomadka to pełna akceptacja faktu, że ludzie będą na nas patrzyli. Czerwień to bardzo silny kolor, który oddaje nasz nastrój w danej chwili" - zdradziła aktorka.

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Monica Bellucci | Monica | czerwona szminka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje