Beata Ścibakówna o Janie Englercie: Lubi to znacznie bardziej niż ja

Jan Englert i Beata Ścibakówna
Jan Englert i Beata ŚcibakównaBaranowskiAKPA

Beata Ścibakówna: Jestem racjonalna w wydawaniu

Zobacz również:

W serialu Polsatu "Skazane" wcieliła się w matkę, która zadenuncjowała syna narkomana. Ścibakówna przyznała, że rola w tej produkcji była dla niej niezwykle trudna, bo w ogóle nie utożsamiała się ze swoją bohaterką.

"Zwykle grałam silne, piękne, bogate kobiety, a Anna jest trochę zaniedbana i niepewna siebie, choć w trakcie trwania tej historii zmienia się, dojrzewa, poznaje siebie. Na takie role w serialu czy filmie czeka się przez lata. Nawet aktorki amerykańskie marzą o nich i za nie dostają Oscary - jak choćby Nicole Kidman w 'Godzinach' czy Charlize Theron w 'Monster'" - powiedziała w rozmowie z "TV14".

Na potrzeby roli aktorka przeszła charakteryzatorska metamorfozę. "Dodano mi zmarszczek, cieni i worów pod oczami, jak to bywa u kobiety zmęczonej życiem. Upiornie wyglądałam, lecz jako aktorka znosiłam to cierpliwie - taki zawód. Do tej pory grywałam zazwyczaj piękne, bogate i wypacykowane bohaterki, teraz miałam okazję zmierzyć się z innym wizerunkiem, co mnie cieszy" - mówiła.
W serialu Polsatu "Skazane" wcieliła się w matkę, która zadenuncjowała syna narkomana. Ścibakówna przyznała, że rola w tej produkcji była dla niej niezwykle trudna, bo w ogóle nie utożsamiała się ze swoją bohaterką. "Zwykle grałam silne, piękne, bogate kobiety, a Anna jest trochę zaniedbana i niepewna siebie, choć w trakcie trwania tej historii zmienia się, dojrzewa, poznaje siebie. Na takie role w serialu czy filmie czeka się przez lata. Nawet aktorki amerykańskie marzą o nich i za nie dostają Oscary - jak choćby Nicole Kidman w 'Godzinach' czy Charlize Theron w 'Monster'" - powiedziała w rozmowie z "TV14". Na potrzeby roli aktorka przeszła charakteryzatorska metamorfozę. "Dodano mi zmarszczek, cieni i worów pod oczami, jak to bywa u kobiety zmęczonej życiem. Upiornie wyglądałam, lecz jako aktorka znosiłam to cierpliwie - taki zawód. Do tej pory grywałam zazwyczaj piękne, bogate i wypacykowane bohaterki, teraz miałam okazję zmierzyć się z innym wizerunkiem, co mnie cieszy" - mówiła.Mikołaj TymPolsat
Jak aktorka pielęgnuje swoją urodę? Medycyna estetyczna, chirurgia plastyczna, zabiegi kosmetyczne?

"Wszystko to pomaga, teoretycznie przynajmniej, później się zestarzeć. Jestem jak najbardziej za korzystaniem z tych wszystkich propozycji, ale z umiarem, by nie zniekształcić własnych rysów i nie doprowadzić się do stanu, w którym ktoś nas nie pozna na ulicy. Ale medycyna idzie tak do przodu, mówię to jako lekarz anestezjolog, i tak wspaniale dba o naszą kondycję, że wszystko można pogodzić. Polecam mezoterapię" - mówi Ścibakówna.
Jak aktorka pielęgnuje swoją urodę? Medycyna estetyczna, chirurgia plastyczna, zabiegi kosmetyczne? "Wszystko to pomaga, teoretycznie przynajmniej, później się zestarzeć. Jestem jak najbardziej za korzystaniem z tych wszystkich propozycji, ale z umiarem, by nie zniekształcić własnych rysów i nie doprowadzić się do stanu, w którym ktoś nas nie pozna na ulicy. Ale medycyna idzie tak do przodu, mówię to jako lekarz anestezjolog, i tak wspaniale dba o naszą kondycję, że wszystko można pogodzić. Polecam mezoterapię" - mówi Ścibakówna.Michał WarginEast News
"Nigdy nie zagrałam księżniczki, która w kimś się kocha, ma romans, nie wie co ma zrobić ze sobą i swoim życiem. Szkoda, bo czasami chciałabym być takim Kopciuszkiem, o którego wszyscy by dbali. Zawsze gram zdecydowane, nawet złe i agresywne kobiety. Sama także jestem silna" - mówiła w rozmowie z magazynem
„Świat i Ludzie”.

Na kinową rolę czeka jednak aż od 2013 roku, kiedy oglądaliśmy ją w "Układzie zamkniętym" Ryszarda Bugajskiego.
"Nigdy nie zagrałam księżniczki, która w kimś się kocha, ma romans, nie wie co ma zrobić ze sobą i swoim życiem. Szkoda, bo czasami chciałabym być takim Kopciuszkiem, o którego wszyscy by dbali. Zawsze gram zdecydowane, nawet złe i agresywne kobiety. Sama także jestem silna" - mówiła w rozmowie z magazynem „Świat i Ludzie”. Na kinową rolę czeka jednak aż od 2013 roku, kiedy oglądaliśmy ją w "Układzie zamkniętym" Ryszarda Bugajskiego.Krzysztof Kowalskimateriały dystrybutora
"Miałam dwie propozycje ciekawych ról w serialach w TVP, ale przyszła tzw. dobra zmiana i te produkcje nie powstały. Przyjęłam rolę w 'Diagnozie'" - tak Beata Ścibakówna wyjaśniła swoją obecność w serialowej produkcji TVN-u. 

"Na początku będę grać w scenach na sali operacyjnej, przy ciężkich wypadkach. Mój wątek będzie przykryty innymi, a dopiero później będzie więcej na ten temat. Nie jest to tyle, ile ja bym chciała, ale wiadomo, że uwaga skupiona jest przede wszystkim na głównym wątku. Do tego w drugiej serii wchodzą nowe postaci i scenarzyści się na nich koncentrują" - mówiła w niedawnym wywiadzie.
"Miałam dwie propozycje ciekawych ról w serialach w TVP, ale przyszła tzw. dobra zmiana i te produkcje nie powstały. Przyjęłam rolę w 'Diagnozie'" - tak Beata Ścibakówna wyjaśniła swoją obecność w serialowej produkcji TVN-u. "Na początku będę grać w scenach na sali operacyjnej, przy ciężkich wypadkach. Mój wątek będzie przykryty innymi, a dopiero później będzie więcej na ten temat. Nie jest to tyle, ile ja bym chciała, ale wiadomo, że uwaga skupiona jest przede wszystkim na głównym wątku. Do tego w drugiej serii wchodzą nowe postaci i scenarzyści się na nich koncentrują" - mówiła w niedawnym wywiadzie.TVN
Ścibakówna ma szczęście do ról bezwzględnych kobiet.

"Już dawno temu w serialu 'Radio romans' grałam taką właśnie sukę. Zabrałam kobiecie męża. Teraz w "Na dobre i na złe" jestem ostrą ordynator Orlicką. W 'Linii życia' wcielam się w postać żony biznesmena, która zrealizuje wszystko, co sobie zamierzy. W życiu troszkę też taka jestem - realizuję swój plan. Oczywiście nie po trupach i nie przebijając się łokciami, ale prę do przodu" - opowiadała w rozmowie z magazynem „Tele Max”.
Ścibakówna ma szczęście do ról bezwzględnych kobiet. "Już dawno temu w serialu 'Radio romans' grałam taką właśnie sukę. Zabrałam kobiecie męża. Teraz w "Na dobre i na złe" jestem ostrą ordynator Orlicką. W 'Linii życia' wcielam się w postać żony biznesmena, która zrealizuje wszystko, co sobie zamierzy. W życiu troszkę też taka jestem - realizuję swój plan. Oczywiście nie po trupach i nie przebijając się łokciami, ale prę do przodu" - opowiadała w rozmowie z magazynem „Tele Max”.AKPA
Na kinowym ekranie Ścibakówna zadebiutowała w 1992 roku epizodyczną rolą w filmie Roberta Glińskiego "Wszystko co najważniejsze". Potem oglądaliśmy ją jeszcze w "Wielkiej wyspie" Jana Łomnickiego, "Pestce" Krystyny Jandy (w oby tych produkcjach wcieliła się w role... sekretarek) oraz "Dzieciach i rybach" Jacka Bromskiego.

Na planie "Wielkiej wyspy" partnerował jej przyszły mąż - starszy o 25 lat Jan Englert. Gdy się poznali on był rektorem i wykładowcą Akademii Teatralnej, ona - jego studentką.
Na kinowym ekranie Ścibakówna zadebiutowała w 1992 roku epizodyczną rolą w filmie Roberta Glińskiego "Wszystko co najważniejsze". Potem oglądaliśmy ją jeszcze w "Wielkiej wyspie" Jana Łomnickiego, "Pestce" Krystyny Jandy (w oby tych produkcjach wcieliła się w role... sekretarek) oraz "Dzieciach i rybach" Jacka Bromskiego. Na planie "Wielkiej wyspy" partnerował jej przyszły mąż - starszy o 25 lat Jan Englert. Gdy się poznali on był rektorem i wykładowcą Akademii Teatralnej, ona - jego studentką. AKPA
Na małym ekranie debiutowała w 1993 roku rolą pielęgniarki w serialu "Czterdziestolatek - dwadzieścia lat później". W lekarskim fartuchu oglądaliśmy ją w kolejnych serialowych produkcjach: "Samym Życiu" (lekarz kardiolog), "Na dobre i na złe" (ordynator oddziału internistycznego) oraz "Diagnozie" (anestezjolog).
Na małym ekranie debiutowała w 1993 roku rolą pielęgniarki w serialu "Czterdziestolatek - dwadzieścia lat później". W lekarskim fartuchu oglądaliśmy ją w kolejnych serialowych produkcjach: "Samym Życiu" (lekarz kardiolog), "Na dobre i na złe" (ordynator oddziału internistycznego) oraz "Diagnozie" (anestezjolog).AKPA
W sobotę, 28 kwietnia, popularna telewizyjna i teatralna aktorka Beata Ścibakówna obchodzi 50. urodziny.

Jest absolwentką warszawskiej PWST, teatralny debiut zaliczyła jednak jeszcze jako studentka w przedstawieniu "Kochajmy się!..." w reżyserii Jana Englerta. W latach 1992-97 występowała w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Od 1997 roku jest  aktorką Teatru Narodowego w Warszawie.
W sobotę, 28 kwietnia, popularna telewizyjna i teatralna aktorka Beata Ścibakówna obchodzi 50. urodziny. Jest absolwentką warszawskiej PWST, teatralny debiut zaliczyła jednak jeszcze jako studentka w przedstawieniu "Kochajmy się!..." w reżyserii Jana Englerta. W latach 1992-97 występowała w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Od 1997 roku jest aktorką Teatru Narodowego w Warszawie.Zenon ZyburtowiczEast News
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?