Armie Hammer należy do grona osób, którym pandemia i związane z nią restrykcje mocno dały się we znaki. I to mimo że okres izolacji spędzał on w malowniczym otoczeniu krajobrazów wysp karaibskich. W najnowszym wywiadzie gwiazdor przyznał, że pobyt na Kajmanach okazał się być "najtrudniejszym doświadczeniem w jego życiu". Z tropikalnego raju wyspa przeistoczyła się bowiem w więzienie o zaostrzonym rygorze."Sama wyspa poradziła sobie z sytuacją naprawdę skutecznie, ale działania władz były bardzo drastyczne. Zawieszono wszystkie loty, przynajmniej do USA. Wszystko było zamknięte. Dosłownie wszystko - stacje benzynowe, sklepy spożywcze... Ludzie zamknęli się w swoich domach. Jeśli ktoś złamał zakaz opuszczania mieszkania, trafiał do więzienia na rok. Nie żartuję" - zdradził Hammer w rozmowie z magazynek "GQ".Na Kajmanach aktor przebywał ze swoją ówczesną żoną, Elizabeth Chambers oraz dwójką dzieci. Mimo zapierających dech w piersiach okoliczności przyrody, nie byli oni w stanie w pełni nacieszyć się urokami wyspy. "Patrzyliśmy przez okno na ocean, ale nie mogliśmy wejść do oceanu. Patrzyliśmy na plażę, ale nie mogliśmy na nią pójść. Nie mogliśmy wyjść z mieszkania, w zasadzie zupełnie nic nie mogliśmy wtedy zrobić" - narzeka Hammer.
I zaznacza, że choć docenia fakt, że spędził dużo czasu z dziećmi, izolacja była dla niego traumą. "To była bardzo skomplikowana sytuacja. Wszyscy zostaliśmy zamknięci w malutkiej przestrzeni. Nigdy przedtem nie miałem z czymś takim do czynienia, więc nie miałem narzędzi, by sobie z tym radzić. Prawdę mówiąc, poradziłem sobie z tym naprawdę kiepsko, niemal postradałem zmysły. Czułem się uwięziony jak wilk, który wpadł w sidła i aby się uwolnić jest gotów odgryźć sobie łapę" - wyznaje gwiazdor.Okres izolacji przyczynił się do rozpadu jego związku z Chambers. Decyzję o zakończeniu trwającego dziesięć lat małżeństwa para podjęła w lipcu, informując o tym na Instagramie. "To była niesamowita podróż, ale oboje zdecydowaliśmy się zakończyć ten rozdział. Nasze dzieci są naszym priorytetem, a my pozostajemy drogimi przyjaciółmi" - napisało każde z nich w identycznych oświadczeniach.
Jak przyznaje dziś Hammer, wydarzenia z ostatnich miesięcy skłoniły go do rozpoczęcia terapii. "Pozwoliło mi to spojrzeć na wiele rzeczy z innej perspektywy i było niezwykle pomocne" - zdradza.









