Reklama

Arkadiusz Jakubik wymarzonym ojcem

Arkadiusz Jakubik otrzymał Orła - Polską Nagrodę Filmową za rolę w filmie "Chce się żyć" Macieja Pieprzycy. Artysta wcielił się w ojca głównego bohatera, którego zagrał Dawid Ogrodnik.

"Po tym filmie spotkał mnie największy komplement, jaki można dostać. Ludzie przychodzili i mówili mi, że strasznie chcieliby mieć takiego tatę" - powiedział Arkadiusz Jakubik, odbierając Orła 2014.

Reklama

"Chce się żyć" to film inspirowany prawdziwą historią chłopaka z porażeniem mózgowym, u którego dopiero po 20. roku życia odkryto sprawność intelektualną. W główną rolę, chorego Mateusza, wcielili się Kamil Tkacz, jako bohater dziecięcy, oraz Dawid Ogrodnik, który zagrał dorosłego Mateusza. W matkę chłopca wcieliła się Dorota Kolak.

"Do każdej roli podchodzę emocjonalnie. W tym filmie musiałem sięgnąć do intymnych doświadczeń. To był mój wymarzony ojciec. Jak pokazywałem zdjęcie z planu mojej mamie, to uświadomiłem sobie, że wyglądałem dokładnie tak, jak mój tata, którego już nie ma. Cieszę się, że ta rola została tak przez widzów odebrana - mówił dziennikarzom Jakubik.

Artysta dziękował także swoim kolegom z planu. "Jestem szczęśliwy, że spotkałem się z Dawidem Ogrodnikiem i dziękuję Dorocie Kolak, bo zawsze marzyłem, żeby zagrać z nią w filmie" - wyznał artysta, który rok temu także dostał Orła w kategorii drugoplanowa rola męska. Wówczas, Polska Akademia Filmowa, doceniła go za rolę w "Drogówce" Wojciecha Smarzowskiego.

źródło: TVN24/x-news

"Pamiętam, że rolę sierżanta Petryckiego w filmie 'Drogówka' dostałem w spadku po starszym koledze, który akurat miał zajęte terminy. Tak samo było przy filmie 'Chce się żyć'. Tak więc szanowni reżyserzy. Jakby któryś z kolegów miał zajęte terminy, to jestem do usług" - żartował aktor.

Kilka dni temu, w Teatrze Śląskim w Katowicach, odbyła się premiera sztuki teatralnej w reżyserii Jakubika. "Bardzo długo pracowałem nad spektaklem o Ryszardzie Riedlu 'Skazany na bluesa'. Na szczęście wszystko skończyło się fantastycznie. Ludzie, którzy przyszli na spektakl, nie chcieli puścić artystów ze sceny. Dostaliśmy owacje na stojąco, ludzie machali marynarkami" - opowiadał Jakubik.

"Ciężko było mi się rozstać z tym spektaklem. W teatrze niestety jest tak, że reżyser w dniu premiery kończy swoją pracę i musi oddać swoje dziecko w ręce aktorów. Pożegnałem się więc już z tym spektaklem" - powiedział artysta i zdradził, jakie ma najbliższe plany.

"Za trzy tygodnie wchodzę do studia z moim zespołem Dr Misio i nagrywamy materiał na kolejną płytę. Musimy to skończyć do wakacji, ponieważ potem zaczynam pracę, jako reżyser przy filmie 'Prosta historia o morderstwie'. Jest co robić. Dużo się dzieje" - podsumował 45-letni Jakubik.

źródło: TVN24/x-news

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: dawid

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje