Reklama

Reklama

Anne Heche: Co z aktorką po groźnym wypadku?

Anne Heche znajduje się w stabilnym stanie po wypadku samochodowym, który spowodowała w piątek. To wyraźna poprawa w porównaniu do początkowych rokowań.

Anne Heche: Jak się czuje po wypadku?

Dzień po tym, jak Anne Heche rozbiła swój samochód, bliscy aktorki podali nowe informacje na temat stanu jej zdrowia.

"Anne jest obecnie w stabilnym stanie" - napisała przedstawicielka aktorki w oświadczeniu, które zamieściło The Hollywood Reporter. "Jej rodzina i przyjaciele proszą o modlitwę oraz o uszanowanie jej prywatności w tym trudnym czasie" - dodała.

"Pędzący samochód wjechał na skrzyżowanie w kształcie litery T, po czym zjechał z drogi i dobił do budynku w dzielnicy Mar Vista w Los Angeles tuż przed godziną 11:00 w piątek - powiedział policjant z "Miasta Aniołów" Tony Im.

Reklama

Według doniesień NBC4LA i CNN, prowadząca pojazd Anne Heche początkowo znajdowała się w stanie krytycznym. Mini Cooper, który prowadziła, stanął w płomieniach, a gwiazda uległa poparzeniom. 

W wyniku wypadku znacznie uszkodzony został front budynku, jednak żaden z mieszkańców nie został ranny - podało TMZ i CNN.

"Doszło do poważnej kolizji drogowej, mieliśmy samochód, który zajął się ogniem, mieliśmy uwięzioną w nim kobietę, a potem mieliśmy znaczny pożar budynku (...)" - wyliczał kapitan Erik Scott z Departamentu Straży Pożarnej w Los Angeles, cytowany przez "People". 

Anne Heche: Coming out zatrzymał jej karierę?

Anne Heche trafiła na pierwsze strony gazet w 1997 roku, kiedy na premierę filmu "Wulkan", którego była gwiazdą, zabrała swoją ówczesną dziewczynę, Ellen DeGeners - wtedy aktorkę serialową.

"To była poważna i trwająca długo relacja. To był moment chwały w moim życiu, kiedy mogłam stanąć w obronie tego, w co zawsze wierzyłam" - powiedziała serwisowi "Page Six" Anne Heche, przy okazji promocji swojej najnowszej produkcji, filmu katastroficznego "13 minutes". Związek Heche i DeGeneres trwał od 1997 do 2000 roku.

Biseksualna aktorka pamięta jednak, że spotkały ją ostre reperkusje za to, że dokonała coming outu. "Nie zagrałam w większej produkcji przez kolejnych 10 lat" - wyznała.

Jednym z filmów, w którym negocjowała swój udział przed wybuchem skandalu, była wysokobudżetowa komedia romantyczna "Sześć dni, siedem nocy" z Harrisonem Fordem w obsadzie. Po sytuacji z DeGeneres studio dało jej odczuć, że straciła szansę na angaż. Wtedy zadzwonił do niej Ford. "Szczerze mówiąc, mam to gdzieś, z kim sypiasz. Mamy do zrobienia komedię romantyczną. Postarajmy się, by była najlepszą, jaka powstała" - powiedział. Dzięki temu, że gwiazdor się za nią wstawił, Heche ostatecznie dostała rolę. Do dziś uważa Forda za swojego bohatera.

Anne Heche: Odznaka honorowa

Po wielu latach kariery Heche uważa, że żadna z jej ról nie była tak ważna, jak jej coming out - był kamyczkiem, który uruchomił lawinę. Jej odwaga, choć kosztowna, przyniosła zmianę społeczną - większą tolerancję dla nieheteronormatywnych osób w branży filmowej. Nieprzyjemności, które ją spotkały, traktuje jako "odznakę honorową".

Po rozstaniu z DeGeneres aktorka związała się z operatorem filmowym Colemanem Laffoonem, z którym w 2001 roku wzięła ślub. Doczekała się z nim syna - Homera. Po rozwodzie z Laffoonem jej drugą połówką był kanadyjski aktor James Tupper. Ma z nim syna Atlasa.

Nie było jednak tak, że Ellen DeGeneres ominęły nieprzyjemności. Pod koniec lat 90., kiedy jej kariera zawodowa była w pełnym rozkwicie i miała własny sitcom w telewizji ABC, wypowiedziała publicznie dwa słowa: "Jestem lesbijką". Efekt? Stacja jej zawiesiła program, odwołane zostały wszystkie spotkania i imprezy, które miała prowadzić. Nie miała pracy przez trzy kolejne lata.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Anne Heche

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL