Reklama

Reklama

​Anne Hathaway zmuszona do tego, żeby się ostrzyc

​Anne Hathaway zdradziła, że na planie pandemicznej komedii "Skazani na siebie" podjęła się niecodziennego zadania i spróbowała swoich sił w roli... fryzjerki. Nie było to jednak spowodowane jej pragnieniem poeksperymentowania z fryzurą, lecz strachem przed skorzystaniem z usług specjalisty spoza ekipy filmowej. "Do kwestii zapobiegania zarażeniu koronawirusem od początku podchodziłam bardzo poważnie. Zostałam zmuszona do tego, żeby się ostrzyc" - wyjaśniła aktorka.

​Anne Hathaway zdradziła, że na planie pandemicznej komedii "Skazani na siebie" podjęła się niecodziennego zadania i spróbowała swoich sił w roli... fryzjerki. Nie było to jednak spowodowane jej pragnieniem poeksperymentowania z fryzurą, lecz strachem przed skorzystaniem z usług specjalisty spoza ekipy filmowej. "Do kwestii zapobiegania zarażeniu koronawirusem od początku podchodziłam bardzo poważnie. Zostałam zmuszona do tego, żeby się ostrzyc" - wyjaśniła aktorka.
Jak z fryzjerskim wyzwaniem poradziła sobie Anne Hathaway? /NBC/NBCU Photo Bank /Getty Images

Własnoręczne obcinanie sobie włosów w dobie pandemii stało się codziennością wielu ludzi. Po zamknięciu salonów fryzjerskich zostaliśmy zmuszeni do samodzielnego zadbania o swoje fryzury - z lepszym lub gorszym skutkiem. Do grona osób, które pokusiły się o eksperyment z nożyczkami, należy Anne Hathaway.

Nagrodzona Oscarem aktorka w najnowszym wywiadzie dla "Radio Times" ujawniła, że choć pierwotnie nie miała zamiaru bawić się we fryzjerkę, zmusiły ją do tego okoliczności. Gwiazda filmów "Diabeł ubiera się u Prady", "Oszustki" i "Les Miserables. Nędznicy" zdradziła, że na planie czarnej komedii "Skazani na siebie", której fabuła osadzona jest w realiach pandemii, sama się ostrzygła. A wszystko przez paniczny strach przed zarażeniem się koronawirusem.

Reklama

"Kiedy udałam się na plan, założyłam, że obecny tam stylista fryzur bez problemu obetnie mi włosy. Później okazało się, że tak naprawdę to nie leży w jego kompetencjach, bo tym, czym się zajmuje, jest jedynie układanie włosów. Zapytał mnie więc, czy chcę, żeby na plan przyszedł ktoś inny i wykonał strzyżenie. Kiedy pomyślałam o kontakcie z kimś spoza mojej filmowej bańki, byłam przerażona. Do kwestii zapobiegania zarażeniu koronawirusem od początku podchodziłam bardzo poważnie. Zostałam zmuszona do tego, żeby się ostrzyc. Fryzura, którą mam w filmie, to efekt mojego eksperymentu" - wyznała Hathaway. I dodała, że sytuacja ta doskonale pasowała do pandemicznej rzeczywistości, o której opowiada ten film.

Aktorka zaznaczyła, że pierwsze tygodnie spędzone w izolacji były dla niej wyjątkowo przytłaczające. Po pewnym czasie zdała sobie jednak sprawę, że znajduje się w istocie na bardzo uprzywilejowanej pozycji, więc powinna to doceniać. I nie narzekać. "Miałam jedzenie na stole i nie martwiłam się o spłatę kredytu hipotecznego. Gdy zaczęłam odczuwać brak szacunku dla ludzi, którzy przechodzili trudny okres, zorientowałam się, że muszę zmienić punkt widzenia i zejść na ziemię. Wiem, że mam dużo szczęścia, bo mam pracę, którą uwielbiam i którą mogę nadal wykonywać mimo pandemii" - podkreśliła Hathaway.

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Anne Hathaway

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL