Reklama

Andrzej Wasilewicz: Niesłusznie zapomniany polski aktor

Widzowie pamiętają go przede wszystkim z roli Zenka, narzeczonego Ani - bohaterki, granej przez Annę Dymną w komedii Sylwestra Chęcińskiego "Nie ma mocnych". Jednak zapomniany dziś Andrzej Wasilewicz miał na swym koncie wiele innych ról. Zagrał w ponad 20 filmach. Na początku lat 80. XX wieku niespodziewanie porzucił aktorstwo i wyemigrował do USA. Miał jeszcze wiele planów, ale zmarł w 2016 roku w Nowym Jorku, w wieku 65 lat.

Andrzej Wasilewicz z Anną Dymną w "Nie ma mocnych"

Andrzej Wasilewicz urodził się 10 marca 1951 w Białogardzie. Mija 70 lat od tego dnia. W 1975 roku ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie. Zaraz po niej dostał angaż w stołecznym Teatrze Powszechnym, gdzie występował do 1980 roku.

Reklama

Na ekranie debiutował jeszcze w czasie studiów. W roku 1974 wcielił się w postać Zenka Adamca, narzeczonego Ani, bohaterki Anny Dymnej w "Nie ma mocnych", drugiej części sagi o Kargulach i Pawlakach.

Wielka popularność, jaką przyniosła mu ta rola, przypieczętował w następnym roku główną rolą w serialu "Trzecia granica", gdzie odtwarzał rolę kuriera tatrzańskiego Andrzeja Bukowiana. Do roli Zenka powrócił w ostatniej części tryptyku Sylwestra Chęcińskiego - "Kochaj albo rzuć" (1977). Za tę rolę Polacy go pokochali, a panie wręcz oszalały na jego punkcie.

Wasilewicz był jednym z najlepiej zapowiadających się polskich aktorów lat 70. XX wieku. Na kinowym ekranie widzowie oglądali go jeszcze m.in. w takich filmach, jak "Bilet powrotny" (1978), "Aria dla atlety" (1979), "Wizja lokalna 1901" (1980) i "Miś" (1980). Aktor zagrał w ponad 20 filmach. Na początku lat 80. XX wieku niespodziewanie porzucił aktorstwo i wyemigrował do USA. Studiował reżyserię na Uniwersytecie Columbia.

Tam zastał go stan wojenny w Polsce. Za granicą zaangażował się w walkę o wolną ojczyznę. Aktywnie wspierał Solidarność. Brał udział w manifestacjach potępiających rządy Wojciecha Jaruzelskiego. Wsławił się w środowisku polonijnym jako wykonawca ballad (skomponował ich ponad 200), m.in. o "Solidarności". Pisał do nich słowa i muzykę. Produkował ponadto programy dla polskiej telewizji w Nowym Jorku.

Do kraju przyjechał dopiero w 1997 roku, by zagrać w filmie "Szczęśliwego Nowego Jorku".

Karierę Wasilewicza zakłóciły ciężkie choroby. Jak mówił, nabawił się ich podczas rejsu jachtem dookoła świata.

Podczas występu w klubie Warsaw w Polskim Domu Narodowym na Greenpoincie, kilka miesięcy przed śmiercią, miał już poważne problemy z poruszaniem się. Prezentował tam m.in. pieśni patriotyczne z czasów stanu wojennego.

"Andrzej oprócz tego, że był aktorem i działaczem Solidarności, był poetą. W siedemdziesiątych latach był ulubieńcem polskiej publiczności. Grał w cyklu filmów o Kargulach m.in. z Anna Dymną i Władysławem Hańczą. Komponował też muzykę do swoich ballad" - powiedziała PAP dyrektorka Festiwalu Polskich Filmów w Nowym Jorku Hanna Kosińska-Hartowicz. Dodała, że w trudnych czasach choroby aktor wspominał często okres, kiedy był popularny.

"Pamiętam, że zawsze był miły i uśmiechnięty, pozytywnie nastawiony do życia i ludzi. Pozostaje w mojej pamięci jako duży, ciepły i serdeczny człowiek. Umarł w rocznicę stanu wojennego" - powiedziała Kłosińska-Hartowicz.

Andrzej Wasilewicz zmarł 13 grudnia 2016 roku w Nowym Jorku. Przyczyną śmierci artysty była choroba Parkinsona, z którą aktor zmagał się od wielu lat.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Andrzej Wasilewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje