Reklama

Reklama

Amerykańska premiera "Czerwonej planety"

W Mann's Village Theatre w Los Angeles odbyła się uroczysta premiera filmu "Czerwona planeta", w reżyserii Anthony'ego Hoffmana. To już druga w tym roku opowieść o podróży na Marsa, po "Misji na Marsa" Briana De Palmy. Na ekranach amerykańskich kin film pojawi się w najbliższy piątek, 10 listopada. W rolach głównych wystąpili Val Kilmer, Tom Sizemore, Carrie-Ann Moss, Benjamin Bratt, Simon Baker i Terence Stamp.

Akcja filmu rozgrywa się w niedalekiej przyszłości - w 2050 roku. Przeludniona Ziemia, pozbawiona zasobów naturalnych, powoli umiera. W zastraszającym tempie giną gatunki roślin i zwierząt. Jedynym ratunkiem dla ludzkości wydaje się kolonizacja Marsa.

Problemem jest jednak brak wystarczającej ilości tlenu na czerwonej planecie. Na Marsa wyrusza ekipa, która ma za zadanie przeprowadzenie zwiadu, a także ustalenie przyczyn niepowodzenia wcześniejszych prób kolonizacji planety. Awaryjne lądowanie na Marsie powoduje jednak utratę specjalistycznego sprzętu i zerwanie łączności z Ziemią. Dodatkowo będący na wyposażeniu statku robot wojskowy zaczyna przejawiać wrogie zamiary w stosunku do załogi. Najbardziej przerażające jednak wydaje się odkrycie, że Mars jest być może jałowy, jednak na pewno nie jest niezamieszkały.

Reklama

"Czerwona Planeta" jest debiutem kinowym reżysera Anthony'ego Hoffmana, który dotychczas zajmował się kręceniem reklam telewizyjnych. Film wzbudza duże zainteresowanie przede wszystkim z powodu udziału Carrie-Ann Moss, dla której jest to pierwsza znacząca rola po sukcesie "Matrixa". Aktorka wcieliła się w postać komandor Kate Bowman, która przewodzi misji.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje