Reklama

Reklama

Alexa Davalos: Zabawy z bogami

Alexa Davalos, która w superprodukcji "Starcie Tytanów" zagrała Andromedę, nie pracuje zbyt często - z wyboru. Ale kiedy już to robi, wybiera zazwyczaj projekty filmowe i telewizyjne z gatunku science fiction lub fantasy.

Przykłady? Gwen Raiden w "Aniele ciemności" (2002-2003), gościnny występ w "Raines" (2007) - to seriale; z filmów wymieńmy "Kroniki Riddicka" (2004), "Mgłę" (2007) i oczywiście "Starcie Tytanów", które wchodzi do kin już na początku kwietnia, zarówno w wersji 3D, jak i 2D.

- Mam bardzo sprecyzowane poglądy, jeśli chodzi o pracę, którą chcę wykonywać i o projekty, które są w stanie mnie oczarować - mówi Davalos.

Reklama

- Podstawowe kryterium to postaci, w które się wcielam. Kiedy czytam scenariusz albo czuję daną historię, albo nie. To bardzo proste. Reaguję na scenariusze w sposób emocjonalny, zazwyczaj na zasadzie instynktownego odruchu.

- Science fiction, fantasy i horror mają to do siebie, że z udziałem projektach należących do tego gatunku wiąże się pewne szaleństwo. Możliwości są tu praktycznie niewyczerpane, a granice nie istnieją. Zazwyczaj w tego typu scenariuszach występują wyraziste postacie kobiece, co również bardzo mnie pociąga.

- Wszystko zależy od scenariusza, ale rzeczywiście, lubię filmy o konkretnej stylistyce - kontynuuje Davalos. Aktorka rozmawia ze mną przez telefon, odpoczywając w pokoju hotelowym w Los Angeles.

- Lubię ich baśniowość. Podobają mi się też kameralne dramaty osnute wokół ludzkich uczuć, czego zapewne można się domyślić, patrząc na moje niektóre filmowe wybory. Wydaje mi się, że mam szczęście, mogąc łączyć to, co najlepsze w tych dwóch rodzajach kina.

"Starcie Tytanów" nietrudno zaklasyfikować jako najważniejszy film w dotychczasowej karierze Davalos, oszałamiającej dwudziestosiedmiolatki. Niegdyś modelka, a obecnie aktorka, Alexa przyszła na świat w rodzinie, w której zawód aktora wykonuje zarówno jej matka Elyssa, jak i dziadek Richard.

W "Starciu Tytanów" aktorka występuje u boku Sama Worthingtona, który gra Perseusza, boga wychowanego jako śmiertelnika. Podejmuje się on dowództwa w heroicznej walce przeciwko Hadesowi (Ralph Fiennes), władcy krainy zmarłych, który pragnie odebrać Zeusowi (Liam Neeson) panowanie nad światem. W tej brzemiennej w skutki misji Perseusz jest zmuszony stawiać czoła bogom, ludziom, demonom i innym mitycznym stworzeniom wszelkiego rodzaju.

Innymi centralnymi postaciami fabuły, będącej remakiem "Zmierzchu Tytanów" z 1981 roku, są Draco (Mads Mikkelsen), przyjaciel i prawa ręka Perseusza, oraz duchowa przewodniczka herosa, Io (w tej roli Gemma Arterton). Danny Huston gra Posejdona, boga mórz, a sama Davalos - Andromedę, księżniczkę Argos, której Hades żąda jako ofiary. Andromeda mężnie godzi się na to, by pożarł ją przerażający potwór Kraken. To właśnie pragnienie ocalenia księżniczki kieruje Perseuszem, gdy postanawia on przyłączyć się do walki przeciwko Hadesowi.

- Postać Andromedy zafascynowała mnie - mówi Davalos. - Zafascynował mnie sposób, w jaki została przedstawiona w scenariuszu i jej obraz, jaki wyłonił się z moich rozmów z reżyserem, Louisem Letterierem. Głównym powodem jest jej siła. W pewien sposób jest ona kobietą samotną na placu boju. Sprzeciwia się swojej rodzinie. Sprzeciwia się stawianym wobec niej oczekiwaniom. To kobieta, która doskonaliła swoje życie i kultywowała swoje ideały. Pozostaje im wierna aż do granic męczeństwa. To nadzwyczajne.

- By dokonać takiego wyboru, trzeba odnaleźć w sobie ogromne pokłady bezinteresowności. To urzekająca cecha.

Plany zdjęciowe "Starcia Tytanów" wyglądały, według słów aktorki, jak olbrzymie konstrukcje o rozmiarach boiska futbolowego, idealne do urzeczywistniania fantazji na wielką skalę. Każdego dnia doświadczała uczucia podziwu, w jaki wprawiały ją epickie rozmiary przedsięwzięcia. Ale spośród wszystkich dni zdjęciowych jeden zwłaszcza na zawsze zapisze się w jej pamięci - mówi.

- To był moment, w którym pomyślałam: "O cholera!" - wspomina z nerwowym śmiechem. - Zostałam obwiązana rzemieniami i podwieszona pod stropem jaskini. Ujmę to tak: nie należę do osób, które czują się komfortowo na wysokościach. Tymczasem wisiałam wysoko nad ziemią, starając się nie tracić panowania nad sobą.

Sam Worthington to wschodząca gwiazda. Na swoim koncie ma role w "Terminatorze: Ocalenie" i "Avatarze". W "Starciu Tytanów" partnerował Davalos w większości scen z jej udziałem. Aktorka opisuje go jako prawdziwego lidera, zarówno na planie, jak i poza nim.

- To była nieustanna ewolucja, a Sam naprawdę potrafi pomagać kolegom w pracy na planie.

- To człowiek, który zawsze dąży do tego, by być lepszym. Udaje mu się to poprzez inspirowanie innych do dawania z siebie wszystkiego. Jest również cudownie uczciwą osobą i po prostu wspaniałym facetem. Współpraca z nim była niesamowitym przeżyciem.

Niedawno Alexa Davalos uczestniczyła w pokazie gotowego już "Starcia Tytanów".

Jak sama przyznaje, zazwyczaj ogląda siebie na ekranie poprzez splecione palce. Tym razem było jednak inaczej.

- Był to swego rodzaju szok dla osoby takiej, jak ja - mówi. - Kiedy patrzę na siebie, zamykam się w dosłownym, fizycznym znaczeniu tego wyrażenia. Tym razem doświadczyłam jednak czegoś zupełnie innego. Po raz pierwszy w życiu usiadłam w fotelu i obejrzałam film ze swoim udziałem, czując się jednocześnie zupełnie oderwaną od tego, co widziałam. Czułam się jak zwykły widz na szalonej kinowej przejażdżce.

- Patrząc na pracę nad filmem z perspektywy czasu, nie mogłam uwierzyć, że udało mi się do tego stopnia zatracić w tych fikcyjnych postaciach. Przecież tak dobrze poznałam tych aktorów i spędziłam z nimi tak wiele miesięcy!

- "Starcie Tytanów" naprawdę mnie oczarowało. Oglądanie go to świetna, a zarazem szalona rozrywka.

- To obraz eskapistyczny - kończy. - Sprawia, że widz może oderwać się od swojego życia, od samego siebie - i chyba właśnie temu służą tego rodzaju filmy.

Ian Spelling

"The New York Times"

Tłum. Katarzyna Kasińska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje