Aleksander Żabczyński: Kinowy amant. Wojna go zniszczyła

Jeden z największych amantów naszego kina. Przystojny, wysoki, o czarującym uśmiechu. Kobiety wzdychały do niego. Gdy Aleksander Żabczyński brał ślub, niektóre przyszły w żałobnych sukniach. Tak opłakiwały tę stratę.

W 58. rocznicę śmierci Aleksandra Żabczynskiego na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach odsłonięto nowy pomnik w miejscu spoczynku aktora i jego żony Marii (2016)

Aleksander Żabczyński wystąpił w 23 filmach. W okresie międzywojennym cieszyły się one dużą popularnością, a i dziś są chętnie oglądane.

Reklama

Wielu widzów z pewnością pamięta takie filmy z jego udziałem, jak "Jadzia", "Pani minister tańczy", "Manewry miłosne czyli córka pułku" czy "Ada, to nie wypada". Grał też w teatrze i pięknie śpiewał, chociażby "Całuję twoją dłoń, madame" czy "Nie kochać w taką noc to grzech".

Świetnie wyglądał nie tylko we fraku, ale i w mundurze. Gdyby został wojskowym, jak chciał jego ojciec, to być może też odnosiłby sukcesy.

Kochał nie tylko żonę

Jego wielką miłością była aktorka Maria Zielenkiewiczówna. Spotkali się w 1923 roku, ona miała 18 lat, on 23. Zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia, szybko się pobrali, ale młoda i piękna żona nie miała z nim łatwego życia. Przed domem nieustannie koczowały fanki. Z czasem przyzwyczaiła się do nich, także do zdrad męża.

Aleksander Żabczyński najbardziej zaangażowany był w romans z Lodą Halamą. Chciał się nią związać, a z drugiej strony nie mógł skrzywdzić żony. Ku rozpaczy Lody wybrał ukochaną Marysię, ale nadal nie był jej wierny. Zostali jednak małżeństwem do końca jego życia.

Wojna go zniszczyła

W sierpniu 1939 roku został powołany do wojska. Po kampanii wrześniowej był internowany na Węgrzech, skąd zbiegł do Francji. Potem trafił do Wielkiej Brytanii, a w 1942 roku wysłano go na Bliski Wschód. Wojnę zakończył pod Monte Cassino, gdzie został ranny. Za udział w kampanii włoskiej otrzymał Krzyż Walecznych.

Po powrocie do Londynu nie przypominał amanta. Był schorowany i otyły.

Podejrzany o szpiegostwo

Do kraju wrócił w 1947 roku. Nie zagrał już w żadnym filmie, występował w teatrze, nagrywał piosenki. Nie miał łatwo. Inwigilowała go bezpieka, bo podejrzewała, że jest szpiegiem.

W maju 1958 roku dostał drugiego zawału. Miał 58 lat. Zmarł po krótkim pobycie w szpitalu, gdzie podobno jeszcze flirtował z pielęgniarkami. Uwodzicielem pozostał do końca.

Jeden z filmów z udziałem Aleksandra Żabczyńskiego i Heleny Grossówny - "Zapomniana melodia" - będzie można obejrzeć w niedzielę, 5 sierpnia, w TVP Historia.

Komedia muzyczna z 1938 roku biła w kinach rekordy popularności. Z tego filmu pochodzi znana piosenka "Już nie zapomnisz mnie". Autorem tekstu był Ludwik Solski, a muzyki - Henryk Wars.

Dowiedz się więcej na temat: Aleksander Żabczyński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje