Reklama

Aktorskie kameleony

Dla dobrej roli można zrobić wszystko. I nie są to tylko puste słowa i utarty slogan. Przedstawiamy najsłynniejsze aktorskie metamorfozy, które na stałe zapisały się w historii kina.

Efekt jo-jo im nie straszny

Reklama

W rankingach najsłynniejszych aktorskich kameleonów wygrywa Robert de Niro i jego kultowe kreacje w filmach "Wściekły byk" i "Taksówkarz". De Niro znany jest z tego, że zawsze stara się dogłębnie poznać bohatera, którego ma zagrać. Na planie "Wściekłego byka" pojawił się nie tylko z 30 dodatkowymi kilogramami, ale także z intensywnym treningiem bokserskim na koncie, co pomogło mu w dopracowaniu do perfekcji postaci Jake'a La Motte, zawodowego mistrza świata wagi ciężkiej.

"Dopiero Robert De Niro uświadomił mi, że aktorstwo to coś więcej niż bycie marionetką. Wcześniej myślałam, że wystarczy, iż nauczę się tekstu" - powiedziała natomiast Jodie Foster, z którą artysta zagrał w "Taksówkarzu". Przygotowując się do roli sfrustrowanego weterana z Wietnamu, Travisa Bickle, aktor schudł, wyrzeźbił sylwetkę i jeździł nocami ulicami Nowego Jorku jako... prawdziwy taksówkarz.

W przypadku De Niro lista imponujących aktorskich transformacji jest zresztą znacznie dłuższa i nie ogranicza się tylko do "Wściekłego byka" i "Taksówkarza". Warto wspomnieć także kreacje młodego Vito Corleone w "Ojcu chrzestnym II", gangstera Davida "Noodlesa" Aaronsona, którego zagrał na różnych etapach życia w "Dawno temu w Ameryce", czy psychopaty Maxa Candy'ego w "Przylądku strachu" - na potrzeby tej roli aktor... spiłował sobie zęby.

Mówiąc o wielkich metamorfozach nie można zapomnieć o Christianie Bale'u i jego niezapomnianej kreacji w "Mechaniku". Do roli w filmie Brada Andersona aktor schudł aż 28 kilogramów! Po miesiącach wycieńczających ćwiczeń i drakońskiej diety, składającej się wyłącznie z jednej puszki tuńczyka i jednego jabłka dziennie, osiągnął wagę 54 kg.

Plotka głosi, że jego ideałem było ujrzeć na wadze liczbę 45 - ale zabronili mu tego zarówno lekarze, jak i ekipa filmu, obawiając się czy nie przepłaci tego życiem. "Głodził się, zadręczał fizycznie, by zbliżyć się jak najbardziej do swojego bohatera. Czasami, by lepiej zagrać jakąś scenę, nie spał przez dwie noce poprzedzające zdjęcia" - wspomina reżyser. Rezultat - świetny thriller z brawurową rolą Bale'a, która przeszła do historii kina.


Co ciekawe, do Bale'a należy także rekord wśród aktorów, którzy najwięcej... przytyli dla potrzeb roli filmowej. Już rok po "Mechaniku" na planie produkcji "Batman: Początek" pojawił się o 45 kilogramów cięższy. To się nazywa aktor ekstremalny!

Eksperymentów z ciałem nie boi się także ulubieniec Ameryki, Tom Hanks. Przygotowania do roli w "Cast Away - poza światem" wymagały nie lada wysiłku. Początkowo aktor musiał przytyć bagatela 18 kilogramów - aby wiarygodnie wyglądać jako pulchny pracownik firmy kurierskiej Fedex, który cudem ocalał w katastrofie lotniczej. Miesiącami objadał się więc słodyczami - głównie kalorycznymi pączkami.

Natomiast aby wczuć się w postać współczesnego Robinsona, gwiazdor zaszył się na jakiś czas na bezludnej wyspie, jedynie w towarzystwie ekspertów od technik przeżycia w trudnych warunkach. Później, już w trakcie zdjęć, zażądał rocznej przerwy na zrzucenie kilkunastu kilogramów i zapuszczenie brody. Z kilkunastu zrobiło się 22, a przemiana Hanksa wywołała spory szok, nie tylko wśród ekipy "Cast Away". Przed kamerą pojawił się zupełnie inny człowiek.

Starania aktora doceniła zarówno publiczność, jak i krytycy. Hanks otrzymał czwartą w karierze nagrodę Złotego Globa i piątą nominację do Oscara.


Efekt jo- jo nie straszny jest również Russellowi Crowe'owi. Do roli w "Informatorze" Michaela Manna przytył 16, a 10 lat później na planie filmu Ridleya Scotta "W sieci kłamstw" pojawił się cięższy aż o 29 kilogramów! Jak wyglądała jego "dieta"? Królowały w niej cheeseburgery i ciasta z kremem. Ćwiczenia fizyczne? Brak.

"Świetnie się bawiłem, bo mogłem jeść, co chciałem, ale moje ciało było odmiennego zdania. Podeszło do tematu bardzo poważnie. Najgorsze katusze przeżywałem w samochodzie - żeby z niego wysiąść, musiałem najpierw porządnie się rozbujać" - wspominał Crowe, który w filmie "W sieci kłamstw" wcielił się w dyrektora CIA ze sporą nadwagą.

Kobiecym Christianem Bale'em wśród aktorek jest zdecydowanie Renee Zellweger, która wykreowała kultową już postać uroczej, choć nieco nieporadnej Bridget Jones. Podczas przygotowań do filmu media pasjonowały się ilością zjadanych przez nią pączków. Ile ich było, nie wie nikt, wiadomo jednak, że Zellweger, naturalnie filigranowa, przytyła aż 11 kilogramów. Opłaciło się - Bridget pokochały miliony kobiet na całym świecie.


Po zejściu z planu filmu Sharon Maguire, aktorka wszystkie zbędne kilogramy zrzuciła na potrzebny nowego projektu - musicalu "Chicago", by chwilę później znowu przytyć i wystąpić w drugiej odsłonie przygód Bridget Jones o podtytule "W pogoni za rozumem". "Muszę stać się swoją bohaterką, inaczej nie ma sensu przyjmować roli" - wyznawała w wywiadach. Jednak dla trzeciej części nie zamierza się poświęcać. Tym razem skorzysta z kostiumu - tak zwanego "fat suit".

Tak brzydcy, że aż piękni

Wszyscy znają Charlize Theron - zachwycającą piękność, od lat królującą w rankingach na najseksowniejsze kobiety świata. Tym większy szok wywołało pojawienie się aktorki na planie filmu "Monster" Patty Jenkis, w którym wcieliła się w rolę seryjnej morderczyni Aileen Wuornos. Mimo że jej bohaterka nie miała widocznej nadwagi, Theron postanowiła przytyć aż 14 kilogramów. Patrząc na obecne zdjęcia Charlize, ciężko wyobrazić sobie, że odżywiała się głównie frytkami i pączkami. Całości dopełniła jednak brawurowa charakteryzacja, która przemieniła piękność w prawdziwe monstrum.

Aktorka codziennie spędzała długie godziny w charakteryzatorni, gdzie makijażystki psuły jej cerę, nakładały popsute uzębienie i doklejały rozstępy na nogach. Poświęcenie Theron doceniła Akademia przyznając jej pierwszego w karierze Oscara (zaledwie 2 lata wcześniej za rolę w "Słodkim listopadzie" otrzymała nominację do Złotej Maliny).


Bez charakteryzatorów nie udałoby się stworzyć także innej filmowej postaci - Fridy Khalo, w którą wcieliła się znana aktorka o meksykańskich korzeniach - Salma Hayek. Dusza Fridy mną zawładnęła - powtarzała w wywiadach. Udział w filmie Julie Taymor pozwolił jej na przełamanie stereotypu latynoskiej seksbomby. W końcu Frida była kobietą specyficzną, o mocnym, męskim wyglądzie (wąsy, gęste, zrośnięte ze sobą brwi), popsutych zębach i kalekim ciele (zdeformowana noga).

Nie dziwią więc wypowiedzi Hayek, w których przyznaje, że zagranie malarki było dla niej ogromnym wyzwaniem. Trudności wynagrodziła nominacja do Oscara i upragnione uznanie krytyki.

Także niesamowicie utalentowany i przystojny Johnny Depp, to prawdziwy kameleon mający na koncie niezliczone filmowe metamorfozy.

Jak nikt inny potrafi on dać każdej ze swoich postaci indywidualną osobowość i charakter. Zaskakujące zmiany w wyglądzie to jego specjalność (i oczywiście sztabu charakteryzatorów). Wystarczy wspomnieć postać Edwarda, o wrażliwej duszy i ostrych jak brzytwa palcach, roztańczonego króla fabryki czekolady Willy'ego Wonke, szalonego kapelusznika z filmowej adaptacji "Alicji w krainie czarów" czy ekscentrycznego, kultowego już kapitana Jacka Sparrowa.


W rankingach spektakularnych metamorfoz króluje także Brad Pitt, oczywiście za kreację w nominowanym do 13 Oscarów "Ciekawym przypadku Benjamina Buttona". Scenariusz filmu Davida Finchera powstał na podstawie noweli F. Scotta Fitzgeralda o odwróconym cyklu biologicznym pewnego mężczyzny, który urodził się jako starzec, a umarł jako niemowlę.

Wiele osób zastanawiało się jak naczelny amant Hollywood wcieli się w postać na różnych etapach życia. Oczywiście pałeczkę przejęli spece od efektów specjalnych. W kulminacyjnym momencie, odmłodzony cyfrowo Pitt wygląda jakby rzeczywiście przeniósł się do czasów swojej młodości i pierwszych aktorskich kroków na planie "Thelmy i Louise" Ridley'a Scotta.

Przez ostatnie tygodnie, pałeczkę w rankingu najciekawszych metamorfoz przejmuje świetny amerykański aktor Sean Penn Na potrzeby filmu "Wszystkie odloty Chayenne'a" pofarbował i mocno natapirował włosy, podkreślił usta, upudrował twarz, zaopatrzył się w glamrockowe ciuchy, a nawet zdecydował się zaśpiewać. Wszystko to, by wykreować ekstrawaganckiego rockmana, z którym niegdyś śpiewał Mick Jagger. Brawurowa rola powaliła krytykę i publiczność na kolana.


Ile jest w stanie poświęcić aktor, aby zachwycić publiczność i krytykę? Są tacy, którzy ocierają się o granice masochizmu - chudną, bądź tyją kilkadziesiąt kilogramów. Inni zaszywają się na bezludnej wyspie, wykonują mordercze treningi bądź jeżdżą ulicami Nowego Jorku jako licencjonowani taksówkarze. Jeszcze inni oddają się w ręce charakteryzatorów, by pokazać swoje zupełnie nowe, niespodziewane oblicze. Pot, trud i łzy wynagradzają jednak deszcz nagród oraz trwały zapis w pamięci publiczności.

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje