Reklama

Reklama

Wacław Kowalski: Życie jak powieść

Świetny aktor, dobry człowiek, przepiękna osobowość. Życie miał fascynujące, ale i tragiczne. Dla wielu z nas Wacław Kowalski zawsze już pozostanie Pawlakiem z "Samych swoich" i Popiołkiem z serialu "Dom".

Wacław Kowalski jest do dzisiaj jednym z ulubionych aktorów Polaków, fot. Bauer

Czarujący uśmiech, ujmujący sposób bycia, niezwykłe spojrzenie, kultura osobista, talent. Z miejsca wzbudzał zaufanie i pewnie dlatego obsadzany był głównie w rolach postaci pozytywnych, zabawnych, poczciwych.

- Nie wiem, czy to dobrze - zastanawiał się. - Próbowałem zagrać kiedyś negatywną postać, ale wywołało to sprzeciwy. W "Przygodach psa Cywila" wcieliłem się w faceta, który chodzi po lesie i rzuca kijkiem w wiewiórkę. Po projekcji otrzymałem mnóstwo listów pełnych wyrzutów: "Panie Kowalski, jak panu nie wstyd!" - mówił.

Cóż, nie pasował do ról "wrednych typów". Czy jednak jako młodzieniec mógł przypuszczać, że scena, a potem także ekran, staną się jego drugim domem?

Reklama

Chłopak z gitarą

Urodził się 2 maja 1916 roku w miasteczku Grzack w obwodzie smoleńskim. Syn kowala, miał troje rodzeństwa i marzenie, by zostać śpiewakiem operowym! To dlatego po drugiej wojnie rozpoczął studia w łódzkim Konserwatorium Muzycznym.

Bywa jednak, że los pisze nieprzewidziane scenariusze. Pan Wacław pewnego dnia zgłosił się jako statysta do Teatru Wojska Polskiego w Łodzi, tam wypatrzył go Leon Schiller... Ciąg dalszy był łatwy do przewidzenia. W 1946 roku zadebiutował małą, ale sympatyczną rólką śpiewaka z gitarą w "Zakazanych piosenkach", w 1951 roku zdał egzamin eksternistyczny, w 1955 roku przeprowadził się do stolicy.

Choć zagrał w ponad stu filmach, dla milionów Polaków na zawsze pozostanie uroczo zaciągającym Pawlakiem z trylogii Sylwestra Chęcińskiego "Sami swoi", "Nie ma mocnych" oraz "Kochaj albo rzuć". Tam to razem z Władysławem Hańczą stworzył bodaj
najsłynniejszy duet w historii polskiej kinematografii - Kargula i Pawlaka. Był jeszcze dozorca Popiołek z serialu "Dom" - pamiętany do dzisiaj, który okazał się jego ostatnią kreacją.

Jasne strony, ciemne strony

Życie miał niezwykłe. Biorąc je za wzór, można by napisać pasjonującą powieść. Przez 47 lat kochał jedną kobietę: żonę Stanisławę z domu Osikowską. Oto jasna strona. A ciemne? Z serialem "Dom" wiąże się jego osobista tragedia. Podczas prac nad nim dowiedział się bowiem, że w wypadku zginął syn, 26-letni student medycyny Maciej. Był rok 1982.

Aktor zrezygnował z grania, rzucił kino, teatr. To nie był pierwszy dramat... Wcześniej stracił siostrę Jadwigę (utonęła w nurcie Bugu). W młodym wieku pochował zaś ojca Wiktora (kawałek metalu wbił mu się w oko). A "Dom"? Scenarzyści uśmiercili dozorcę
(wszedł na pocisk na działce budowlanej), potem zawiesili produkcję. Bez niego to już nie było to samo! Pan Wacław zmarł 27 października 1990 roku na udar mózgu.

Maciej Misiorny

Sprawdź najbliższe premiery kinowe!

Tele Tydzień
Dowiedz się więcej na temat: Wacław Kowalski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje