Reklama

"Top Chef": Zostało tylko 12 uczestników

Drugi odcinek polskiej edycji kultowego kulinarnego show "Top Chef" już za nami. Z programem pożegnał się kolejny uczestnik - Piotr Lisakowski, 38-letni właściciel i szef kuchni Restauracji Gryfon w Jastarni.

Po raz drugi w tym sezonie do walki na noże i patelnie stanęli profesjonalni kucharze. Wczorajszy odcinek był dla nich autentycznym horrorem! Musieli zmierzyć się z produktami, których większość z nich nigdy nie jadła. W najważniejszej konkurencji odcinka czekały na uczestników największe koszmary kuchenne: karaluchy, szarańcza, skorpiony, ślimaki, kacza krew, żabie udka, świński łeb, móżdżki, grasica, nerki, serca, płuca oraz kogucie grzebienie. Prawdziwe kulinarne paskudztwa! "Top Chef" to program, który wyłania największe talenty kulinarne w Polsce. Profesjonaliści, by wygrać 100 tys. złotych i tytuł Top Chef, powinni być gotowi wszystko, ale takich "rarytasów" nie spodziewali się! Na twarzach kucharzy pojawiło się przerażenie i odraza!

Reklama

Koszmarne produkty przejmowały grozą nie tylko uczestników! Natomiast Maciej Nowak z uśmiechem na twarzy wtrącił: - Poza przykrywkami do tych słojów to wszystko jadłem i wszystko można przygotować w sposób absolutnie fascynujący.

Przewodniczący jury chyba podzielał odczucia zawodników, bo tylko dodał: - A ja się modlę! Nadszedł czas na prawdziwe emocje!

- Miałem kiedyś robaka w bucie, to było bardzo traumatyczne przeżycie - zdradził Sebastian Olma. Niestety, to jemu przypadły w udziale najbardziej odrażające żywe "robaki do jedzenia" - karaczany. - Dostałem żywego robaka do ręki i gotuj! Nie miałem zupełnie pojęcia, co z tym zrobić. To są robaki, a to nie może pójść na talerz żywe... - emocjonował się.

- Szach i mat - tak skomentował Grzegorz Łapanowki słój szarańczy, który powędrował na ręce Piotra Lisakowskiego. Bartek Kuzianik doradził Piotrowi: - Najpierw do zamrażarki dajesz, żeby usnęły, a potem na sekundę do mikrofali, żeby im móżdżki się ugotowały.

Koszmary kulinarne były bardzo trudnym wyzwaniem - przed rozpoczęciem gotowania uczestnicy musieli je spróbować, aby podczas gotowania nie popełnić niewybaczalnych błędów.

- Pół świata je szarańcze - zachęcał uczestników Maciej Nowak. - Naprawdę fajna rzecz, szczególnie na surowo - dodawał Piotr Lisakowski. Jednak Sebastianowi zabrakło odwagi, aby spróbować karaczany na surowo. - Zmieniłem zdanie, jeżeli chodzi o takie robactwo - cieszył się Sebastian, bo jego danie bardzo jurorom smakowało.

To już drugi "pojedynek" na noże profesjonalnych kucharzy. We wczorajszym odcinku, po bardzo emocjonującej dogrywce i druzgocącej krytyce z programem pożegnał się kolejny uczestnik - Piotr Lisakowski.

Do rywalizacji na noże stanął z Agnieszką Buch, szefem sekcji Hotelu i Restauracji The Ness House w Shaldon, w Wielkej Brytanii i Szymonem Sierantem, zastępcą szefa kuchni Restauracji Hytta Mat & Vinhus w Beitostřlen, w Norwegii. Jury miało nietęgie miny na widok zaserwowanych dań! Piotr miał na talerzu tylko 50 % dania, a potrawy Agnieszki i Szymona nie nadawały się do jedzenia.

- Powinniśmy zakleić wam Top Chefa w następnym odcinku, dopóki nie pokażecie, że zasługujecie na tą naszywkę - podsumował Amaro. Jednak najbardziej miażdżące słowa skierował do Piotra: - Sporo rzeczy cię tu zaskoczyło, podstawowy pęczek warzyw! Myślisz, że to jest danie Top Chefa?

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje