Reklama

Skrzynecka podsumowuje "Taniec..."

Związana z "Tańcem z gwiazdami" od samego początku. Najpierw jako jego uczestniczka, od drugiej edycji - już prowadząca. Katarzyna Skrzynecka zapewnia jednak, że nie ma mowy o nudzie, bo każda edycja jest wyjątkowa.

- Za każdym razem nasi goście to nowe indywidualności, nowa energia i międzyludzkie relacje.

Reklama

Wartością tego programu bywa właśnie nieprzewidywalność i spontaniczne sytuacje! Artur Barciś zrezygnował z programu ze względu na kontuzję. Oceana - ze względu na stan błogosławiony. Wspaniale, że w ogóle odważyła się wziąć udział w programie i tańczyła, dopóki mogła. Patrzyłam na tę dziewczynę z podziwem - dla mnie jest wzorem gwiazdy, która osiągnęła sukces, a nie ma w niej krzty gwiazdorstwa - prowadząca "Taniec z gwiazdami" wspomina zakończoną w niedzielę kolejną edycję show TVN-u.

Skrzynecka podkreśla, że kłótnie między uczestnikami programu to wymysły mediów.

- 11. edycja to zintegrowana ekipa, wszyscy wszystkim bardzo dobrze życzyli. W poprzednich edycjach zresztą też rzekome konflikty generowała głównie prasa. Nigdy np. nie istniał żaden konflikt między Nataszą Urbańską a Anią Muchą. Rywalizowały na parkiecie - nigdy nie miały nic przeciwko sobie, żadnych negatywnych uczuć ani słów - wyjaśnia Skrzynecka.

Prowadząca "Taniec z z gwiazdami" ujawniła, komu kibicowała w ostatniej odsłonie show.

- Żal mi było Oli Szwed, która wcześnie odpadła, a ja uważałam, że zasługuje co najmniej na półfinał. Duże szanse miał Mrozu, który jest muzykalny, plastyczny, a jednak przez telewidzów niedoceniony. Miłym zaskoczeniem był Piotrek Szwedes, mój serdeczny kolega, z którym wielokrotnie miałam przyjemność grać razem w teatrze. Na początku na parkiecie był nieśmiały, ale że jest pracowity, tańczył coraz lepiej, aż w końcu świetnie - wyznała Skrzynecka.

Dodała też, że najbardziej kciuki trzymała za Katarzynę Glinkę: - Z całego serca dobrze życzę tej prześlicznej, zdolnej, a przede wszystkim skromnej kobietce! Momentami tańczyła jak zawodowa tancerka! Jest wszechstronnie utalentowana i uroczo kobieca. Mogłaby mieć przewrócone w głowie, a pozostała absolutnie skromną osobą, wolną od potrzeby rywalizacji czy zawiści. Nie ma w niej też ofensywy autopromocji, a ja cenię i rozumiem ludzi, których wewnętrzne poczucie skromności przed tym powściąga - dodała prowadząca show.

Skrzynecka zaprzeczyła kategorycznie jakoby dopadła ją rutyna: - Przyjść, odbębnić zadanie i do domu? To w ogóle nie wchodzi w grę. Nigdy przez pięć lat nie zdystansowałam się do tego programu. "Taniec..." jest na żywo! Cały oparty na spontanicznych emocjach! Oczy trzeba mieć dookoła głowy, a błyskotliwość i refleks wytężone na najwyższym poziomie. Zresztą ja się nie umiem nie angażować! I mam nadzieję, że to jest moja wartość - wyznała Skrzynecka.

Niektórzy już mogli zapomnieć, że prowadząca "Taniec z gwiazdami" debiutowała w show TVN-u jako tańcząca gwiazda: - Ech, ale bym sobie to zatańczyła - myślę, gdy pary tańczą do moich ulubionych piosenek. "Skrzynka, żebyś siebie widziała, jakie ty robisz miny..." - mówią koledzy przyglądając mi się, gdy patrzę w monitor. Gdy pary tańczą pasodoble, podobno patrzę spode łba wzrokiem rozzłoszczonego byka z rozszerzonymi chrapami, w walcu rozpływam się jak czekoladka... Jestem muzykiem, a muzycy słuchają muzyki nie uszami a rdzeniem kręgowym, całą duszą, a taniec kocham - przyznała pani Kasia.

Dodała też, że prowadzenie "Tańca z gwiazdami" to jeden z najważniejszych momentów w karierze:

- Cieszę się, że mogłam przecierać szlaki jako jedna z pierwszych uczestniczek i zawsze będę go wspominać jako jedno z najwspanialszych wydarzeń w moim życiu i pracy. Nobilitująca była też propozycja prowadzenia programu. Powierzono mi go, mając zaufanie do mojego poczucia humoru, błyskotliwości, życzliwości wobec innych, a mój sposób pracy zyskał sympatyków. Po tych 5 latach mogłabym ich liczyć nie w setkach, a w tysiącach opinii - cieszy się Skrzynecka.

Co dalej?

- Na co dzień gram, ostatnio wraz z Piotrkiem Gąsowskim w teatrze "Bajka". Mam też dużo koncertów. A w październiku premiera mojej nowej płyty oraz musicalu w teatrze. Tak właśnie zawodowo uczczę mój jubileusz 20 lat na scenie - to ważny dla mnie rok! - zakończyła Skrzynecka.

Rozmawiała B.CH.

Tele Tydzień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje