Reklama

Reklama

Robin Hood w todze

Co łączy Agnieszkę Dygant z graną przez nią tytułową bohaterką "Prawa Agaty"?

"Tele Świat": Jak się pani czuła, zakładając togę po raz pierwszy?

Agnieszka Dygant: - Pierwsza toga, w której grałam, była na mnie co najmniej cztery numery za duża, więc czułam się trochę głupio. Ale scena wyszła zabawnie i o to chodziło. Toga jest czymś, co wzbudza w ludziach respekt. Kiedy ją na sobie mam, czuję się jakoś tak... godniej (śmiech).

Za to trochę luzu wprowadza pani kucyk.

- Kucyk ma wiele zalet. Po pierwsze, jest wygodny i pasuje do każdego stroju. Po drugie, to fryzura, której bez przerwy nie trzeba poprawiać na planie. Po trzecie, co dla mnie najważniejsze, dodaje dynamiki mojej postaci. Dobrze dobrana fryzura i kostium to dla aktora połowa sukcesu, bo kiedy jest coś nie tak, to trudno się skupić na grze. Kiedy mam nietrafiony kostium, podświadomie zaczynam się kręcić, krygować, skubać, gdzieś siadać - żeby nikt mnie nie zauważył.

Reklama

Marian Opania już po raz drugi gra pani ojca.

Tak, pierwszy raz spotkaliśmy się w 'Niani'. Widocznie musimy być trochę do siebie podobni, bo zawsze gra mojego ojca (śmiech). Oczywiście cieszę się z ponownego spotkania, bo to znakomity aktor. Poza tym lubimy się prywatnie. Mówią, że między nami jest fajna 'chemia'.

Czy między Markiem (Leszek Lichota) a Agatą zacznie się wreszcie coś dziać?

- Zobaczymy... Na razie ich relacja dojrzewa, staje się przyjacielska. Coraz bardziej sobie ufają, ale też respektują to, w jakim momencie życia się znajdują. Oboje mają przecież partnerów, więc nie jest łatwo. Chociaż, jak wiemy, trójkąty w życiu się zdarzają. A krew nie woda, więc kto wie...

- Poza tym nie chcemy, żeby widzowie czekali tylko na to, kiedy wreszcie Marek i Agata otrą się o siebie. Chcemy grać trochę dojrzalszych ludzi, którzy myślą o życiu w sposób nieco bardziej złożony.

W serialu gra pani prawniczkę, która z dużym zaangażowaniem pomaga innym. Prywatnie też zdarza się pani występować w roli adwokata kogoś bliskiego?

- Bo ja wiem... Kiedyś w ogóle miałam bardzo rozwinięty 'pierwiastek robinhoodowski' - lubiłam pomagać innym i uważałam, że to mój obowiązek. Teraz jestem chyba ostrożniejsza. Doszło do mnie, że być może nie wszyscy potrzebują mojej pomocy, a jeśli ktoś będzie jej chciał, to mi to po prostu powie, zanim ja uszczęśliwię go na siłę.

Z Agnieszką Dygant rozmawiała Ewa Gassen-Piekarska.

Jeśli chcesz znaleźć więcej informacji o telewizyjnych produkcjach, zajrzyj na wortal Świat seriali.pl

Najlepsze programy, najatrakcyjniejsze gwiazdy - arkana telewizji w jednym miejscu!

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Teleświat
Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Dygant

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL