Reklama

Reklama

"Przyjaciele": Błagali go, by zagrał Rossa

Długo oczekiwany przez fanów odcinek specjalny "Przyjaciół" od 27 maja dostępny jest na platformie streamingowej HBO GO. "Przyjaciele: Spotkanie po latach" ma charakter wspominkowy, a szóstka aktorów występująca w serialu, po raz pierwszy od lat spotkała się razem w jednym miejscu. Nie zabrakło okazji do wspomnień związanych z castingiem do "Przyjaciół". Producenci serialu zdradzili, dlaczego rolę Rossa pisali z myślą o Davidzie Schwimmerze.

David Schwimmer jako Ross Geller

Pierwszym aktorem, który został obsadzony w "Przyjaciołach" był David Schwimmer - przypadła mu w udziale rola paleontologa Rossa Gellera. Producenci serialu "Przyjaciele", Kevin Bright, Marta Kauffman i David Crane, ujawnili, że napisali tę postać z myślą o Schwimmerze, mieli jednak kłopot z tym, aby przekonać go do jej przyjęcia. Po złych doświadczeniach serialowych aktor nie wiązał bowiem swojej przyszłości z telewizją i był gotowy poświęcić się teatrowi. W owym czasie można było go oglądać na deskach jednej ze scen w Chicago.

"Casting był bardzo trudny. Dużo trudniejszy, niż się spodziewaliśmy. Przesłuchaliśmy jakiś bandyliard ludzi. Główna obsada mogła wyglądać inaczej, to byłby zupełnie inny serial. Znaliśmy Davida z roli w innym pilocie, który nakręciliśmy rok wcześniej. Zapamiętaliśmy jego minę zbitego psa. Pisaliśmy Rossa z myślą o nim. Bardzo chcieliśmy obsadzić Davida, ale on rzucił telewizję. Zraził się, grając w innym serialu i wrócił do Chicago, by grać w teatrze. Musieliśmy go błagać. 'Napisaliśmy to dla ciebie!' - przekonywaliśmy. Wysłaliśmy mu kosze upominkowe. Zapewnialiśmy, że niezależnie od jego złych doświadczeń, tym razem będzie inaczej. W końcu się zgodził" - wspominają producenci, choć nie są zgodni, co do koszy prezentowych. Zdaniem Crane’a wysłali Schwimmerowi jedynie scenariusze.

Reklama

"Marta i David dali mi do zrozumienia, że napisali rolę Rossa z myślą o mnie i o moim głosie. Nie rozumiałem tego" - stwierdził z kolei Schwimmer. Aktor podzielił się również inną opowieścią, związaną z pierwszym spotkaniem z Mattem LeBlankiem, czyli serialowym Joeyem. Doszło do niego jeszcze przed zdjęciami, podczas pierwszego czytania scenariuszy. "Wtedy was poznałem. Pierwszego zobaczyłem Joeya. Pomyślałem: 'Dlatego nie idzie mi na castingach. Przez takich przystojniaków. Oczywiście, że to on gra Joeya'" - wspomniał ze śmiechem Schwimmer.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje