Reklama

"Przygody psa Cywila": Serial o psie, który pracował w MO

Nie ma się co oszukiwać – lubimy, kiedy bohaterem filmu bądź serialu jest pies. Potwierdza się to od początku, od sławy Szarika z "Czterech pancernych i psa", który szybko doczekał się następcy w "Przygodach psa Cywila".

Krzysztof Litwin i Bej, czyli serialowy pies Cywil

Filmowcy mają takie powiedzenie, że zwierzę lub dziecko na planie "kradnie" film, czyli skupia na sobie całą uwagę widzów. Ale co w przypadkach, kiedy to zwierzak jest głównym bohaterem? Wtedy potrzeba mu tylko dyskretnego opiekuna.

Reklama

W zrealizowanym prawie 50 lat temu serialu "Przygody psa Cywila" (1968-1970) wyszło to doskonale. Niepozorny i nieśmiały sierżant Walczak, zagrany znakomicie przez Krzysztofa Litwina, został pokochany przez dzieci i dorosłych nie mniej niż jego filmowy podopieczny.

Młodszy brat Szarika

Cywil, czyli kudłaty owczarek niemiecki, nie był pierwszym tego rodzaju bohaterem. Dwa lata wcześniej rozpoczęto produkcję "Czterech pancernych i psa", a polskie dzieci oszalały na punkcie Szarika. Zresztą w 2. odcinku serialu o psie Cywilu podopieczni domu dziecka pragną zmienić jego imię na Szarik.

"Przygody psa Cywila" to oczywiście awangarda kina familijnego. Wyjątkowo zgrabne połączenie wzruszającej historii przyjaźni pana i czworonoga - która w założeniu miała być tylko "stosunkiem służbowym" - z kryminałem i komedią oraz kinem przygodowym, a wszystko to w odcinkach.

A było to tak. Rasowa suczka milicyjna Aga urodziła sześcioro szczeniąt. A nie, pardon, siedmioro. I w tym właśnie był problem.

Szczęśliwa siódemka

Psy, jak wiadomo, nie znają regulaminu, nawet jeśli był to regulamin Milicji Obywatelskiej, nade wszystko szanowany przez służbistę porucznika Zubka (Wojciech Pokora, nie mylić z późniejszym porucznikiem Zubkiem z "07 zgłoś się", granym przez Zdzisława Kozienia. Zresztą oba seriale reżyserował Krzysztof Szmagier). A regulamin głosił, że szczeniąt może być sztuk sześć, bo każde następne osłabia miot. I wiadomo, nadprogramowy malec skończyłby marnie w oparach eteru, gdyby nie miękkie serce sierżanta Walczaka, który niedawno stracił ukochanego Beja.

Taki początek miała jedna z najbardziej lubianych polskich serialowych przyjaźni. Oczywistym jest, że Cywil, mimo nieprawego pochodzenia (któremu zawdzięczał niemilicyjne imię), stał się jednym z najlepszych psów służących w milicji i mimo szykan ze strony nieżyczliwego Zubka, wraz ze swoim panem prawie zawsze wychodził cało z różnych przygód i ocalił niejedno państwowe mienie, a może nawet i życie obywatela.

Zgubne łakomstwo

Aktor numer jeden w serialu miał na imię Bej i ze swojej ważności zdał sobie sprawę już pierwszego dnia na planie. Miał charakter gwiazdy. Na hasło "Cisza, kamera!" stawał się czujny i skupiony. Przybiegał w gotowości nawet, gdy kręcone były sceny z samymi ludźmi, potrafił jednak usiąść cichutko i poczekać.

Ale jak nakłonić psa, by obejrzał się i spojrzał w jeden punkt kilkanaście razy z rzędu? Sposobem okazał się szelest rozpakowywanego cukierka. Gorzej, że potem Bej te cukierki zjadał. Wtedy nie było jeszcze świadomości tego, co szkodzi zwierzakom. Tak częste motywowanie psa miało finał tragiczny. Odtwórca roli Cywila miał chorą wątrobę i trzeba go było uśpić. Jednak w sercach widzów kilku pokoleń ma stałe miejsce.

Obecnie serial emitowany jest w Kino Polska.

KaS


Kurier TV

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Przygody psa Cywila

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje