Reklama

Pokusy ciemnej strony mocy

Niedawno dołączył do serialu "Plebania". Wciela się w postać Xawerego Lubinieckiego, francuskiego arystokraty - hazardzisty. Jego drogi krzyżują się z gangsterem Traczem.

"Tele Tydzień": Podobno rola Xawerego była pisana specjalnie dla pana?

Reklama

- Z tego, co wiem, produkcji zależało na tym, abym to ja zagrał tę postać.

Co pana sprowokowało do tego, aby zmierzyć się z naturą nałogowego hazardzisty?

- To dobrze napisana, ciekawa rola. Dla mnie jest wyzwaniem aktorskim chociażby dlatego, że muszę grać Francuza, który mówi po polsku z francuskim akcentem. Poza tym charakter Xawerego jest dość interesujący. To niejednoznaczna postać.

Xawery lubi ekstremalne sporty. Zobaczymy pana w takich scenach na ekranie?

- Teraz to już jeździ tylko na rowerze, bo wszystko przegrał w karty (śmiech).

Ojciec ściągnął go do Hrubielowa, aby się ustatkował, ożenił i osiadł na rodowych włościach, ale jego bardziej pociąga ciemna strona mocy, czyli Janusz Tracz...

- Nie wiem, ile mogę zdradzać, ale rzeczywiście ciemna strona go pociąga, co jest bardzo ludzkie, bo nie czyni go świętym.

Będzie miał, jak wszyscy, po drodze do proboszcza?

- Ostatnio kręciliśmy scenę, w której proboszcz przychodzi do Xawerego i chce z nim porozmawiać, a Xawery odpowiada: - 'Ale o czym ksiądz chce ze mną rozmawiać, bo jeśli o Bogu, to ja się na tym nie znam'. Na razie ta postać lawiruje pomiędzy swoją ciemną stroną, a próbą odnalezienia siebie. Jak to będzie? Zobaczymy.

Pana serialowego ojca gra Olgierd Łukaszewicz. Jak pan przyjął tę wiadomość?

- To był dla mnie jeden z argumentów za przyjęciem tej roli. Pan Olgierd Łukaszewicz jest wybitnym aktorem. Spotkanie z nim to przyjemność.

Większość czasu poświęca pan "Projektowi Warszawiak"...

- Tak, 'Projekt Warszawiak' właśnie dostał Grand Prix YACH Film Festiwal za najlepszy teledysk do utworu 'Nie ma cwaniaka na warszawiaka'.

Gdzie się narodził ten pomysł, aby przypomnieć warszawskie piosenki uliczne?

- Przez sześć lat byliśmy z Jackiem Jędrasikiem rezydentami w Cafe Kulturalna, gdzie robiliśmy imprezy DJskie - Vinyl Voyage i w płytach odkryliśmy nagrania Orkiestry z Chmielnej. Wpadliśmy na pomysł, aby nadać temu nową formę muzyczną.

Nadal się tym bawicie?

- Nowy zastrzyk energii dała nam koncertowa odsłona projektu. To jest rock'n'roll! Na scenie jest perkusja, bas, gitara, dwóch wokalistów, są komputery, co daje nam strasznego kopa. Świetnie się bawimy tym materiałem, ale najważniejsze, że energia, która płynie od ludzi, jest czymś bardzo, bardzo, bardzo fajnym.

Z Łukaszem Garlickim rozmawiała Beata Banasiewicz.

Najlepsze programy, najatrakcyjniejsze gwiazdy - arkana telewizji w jednym miejscu!

Nie przegap swoich ulubionych programów i seriali! Kliknij i sprawdź!

Więcej czytaj w magazynie "Tele Tydzień"

Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Łukasz Garlicki | pokusy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje