Reklama

Paweł Małaszyński: Wciąż zaskakuje

Okazuje się, że Paweł Małaszyński potrafi ratować ludzkie życie nie tylko na ekranie...

Już wszystko wiadomo - powstanie trzeci sezon serialu "Lekarze" (drugi pokazany zostanie wiosną 2013 roku). Ta wiadomość ucieszyła nie tylko widzów, ale i Pawła Małaszyńskiego. Aktor przyznaje, że choć jeszcze kilka lat temu zasypywano go scenariuszami, teraz bywają miesiące zastoju.

Reklama

- Nie dostaję zbyt dużo ciekawych propozycji. Staram się wybierać z tych, które mam, najbardziej mnie interesujące - mówi. A za taką uznał rolę chirurga w "Lekarzach".

Doktor Maks Keller podbił nie tylko serce Alicji Szymańskiej (Magdalena Różczka), ale też żeńskiej części widzów. I pomyśleć, że na początku granie tej postaci wcale nie bawiło Małaszyńskiego!

- Maks to bawidamek, chłopak, któremu wszystko przychodzi łatwo, dusza towarzystwa. Jest całkowitym przeciwieństwem mnie. Trudno mi było wczuć się w tę postać. Myślałem nawet, że nie dam rady spełnić oczekiwań producentów - wspomina.

Na szczęście udało mu się przełamać i tak zżył się ze swoim bohaterem, że zadziwił samą Magdę Różczkę. - Ty już cały czas 'lecisz' Maksem! - skwitowała ze śmiechem.

Przyzwyczaił się też do przebywania na sali operacyjnej. Co nie było łatwe, bo - jak sam o sobie mówi - jest "słaby psychicznie pod tym względem". - Kiedy pierwszy raz zobaczyłem przygotowanego dla nas fantoma, poczułem się nieswojo: wyglądał bardzo niedobrze. Czyli dobrze udawał - śmieje się.

On też starał się nic po sobie nie pokazać, ale chyba nie bardzo mu to wyszło, skoro wspomnienia ich pierwszych dni zdjęciowych wciąż wzbudzają wesołość w jego koleżankach z planu - Magdzie Różczce i Katarzynie Bujakiewicz. - Byłam z nim na jednej konsultacji chirurgicznej. My z Agnieszką Więdłochą obejrzałyśmy operację, a Paweł mdlał przed drzwiami - zdradziła ta ostatnia.

Aktor dobrze radzi sobie za to z udzielaniem pierwszej pomocy. - Każdy człowiek w razie potrzeby powinien umieć uratować komuś życie - mówi. On tę umiejętność posiadł jeszcze zanim został serialowym lekarzem.

Ale nie samymi "Lekarzami" Paweł Małaszyński żyje. Niedawno zagrał w wojennym serialu "Misja Afganistan", a na premierę czeka już thriller Eugeniusza Korina "Sęp", w którym aktor gra narwanego policjanta z wydziału wewnętrznego. Wystąpił w filmie u boku Michała Żebrowskiego i Anny Przybylskiej.

- Nie przypominam sobie filmu, który nakręcony byłby w podobnym stylu. Myślę, że większość osób, które pracowały na planie, nie doświadczyła tego rodzaju scenariusza czy produkcji - zachwala.

Ostatni rok był niezwykle intensywny. Oprócz ról w serialach i kinie, Małaszyński wciąż gra w warszawskim teatrze Kwadrat, udzielił też głosu w polskiej wersji gry "Hitman: Rozgrzeszenie". I, razem ze swoim zespołem Cochise, wydał drugą płytę "Back To Beginning".

I znowu, jak przed laty, stał się obiektem zainteresowania mediów. Co, jak przyznaje, wcale go nie cieszy. - Nigdy nie miałem takiej 'napinki', żeby na siłę grać i przypominać ludziom o swoim istnieniu - mówi.

I wcale nie tęskni do czasów, kiedy był na każdej okładce. Ceni sobie spokój i fakt, że nie interesują się nim media, których unika z zasady. A czy czasem brakuje mu popularności z czasów "Oficera" i "Magdy M."?

- Ten okres mam już za sobą. Od zawsze wiedziałem, że jak skończy się 'Magda M.', skończy się szał na moją osobę. Za trzy lata skończę... 40 lat. Są już nowi, młodsi - żartuje.

Ewa Gassen-Piekarska

Najlepsze programy, najatrakcyjniejsze gwiazdy - arkana telewizji w jednym miejscu!

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

TV14

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Paweł Małaszyński | Nie | Paweł

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje