Reklama

​"Nasz nowy dom": Ekipa stanęła przed ciężkim zadaniem

W czwartek ekipa programu ​"Nasz nowy dom" odwiedziła województwo lubelskie, a dokładnie wieś Justynówkę. To właśnie tam mieszka pięcioosobowa rodzina, która potrzebowała pomocy.

Katarzyna Dowbor z rodziną z Justynówki

Pan Robert stara się zapewnić byt rodzinie, prowadząc podupadłe gospodarstwo rolne po rodzicach. Wraz z żoną Aleksandrą wychowują troje dzieci - sześcioletnią Wiktorię, czteroletniego Adasia i ośmiomiesięczną Gabrysię. Pani Ola na co dzień pracuje na stacji paliw, teraz jest na urlopie macierzyńskim. W domu dramatycznie brakuje pieniędzy.

Reklama

Stan budynku zagrażał życiu jego mieszkańców. Wszystkie pomieszczenia były ogrzewane jedną kozą, z której wyprowadzono długą rurę rozprowadzającą ciepło. Urządzenie dymiło i truło rodzinę. Zagrzybiona, przerażająca łazienka i brak ciepłej wody stanowiły prawdziwy dramat. Misja ratunkowa programu "Nasz nowy dom" miała za zadanie nie tylko przeprowadzić remont, ale też dać rodzinie narzędzia do poprawy ich sytuacji.

Na ratunek przybyła Kasia Dowbor. "Patrzę na wasze ogrzewanie, ale nie jestem przekonana czy wy tę zimę przeżyjecie, bo przy trójce malutkich dzieci coś tak niebezpiecznego w domu, bardzo mnie przestraszyło. Dzieciaki tak naprawdę nie mają warunków ani do nauki, ani do rozwoju - powinny zupełnie inaczej żyć i mieszkać. Ten dom jest bardzo trudny, dlatego ze to tak naprawdę nie jest dom tylko połowa domu - za ścianą są sąsiedzi. Do tego wszystkiego nie wyobrażam sobie, jak tutaj można znaleźć przestrzeń dla was wszystkich" - powiedziała.

Martyna Kupczyk stanęła przed naprawdę ciężkim zadaniem. W realizacji projektu pomógł jej nieoceniony Wiesiek Nowobilski i jego ekipa od zadań specjalnych.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Nasz nowy dom

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje