Reklama

Na planie "Przyjaciół" zakochał się w Jennifer Aniston

Cole Sprouse miał 8 lat, gdy trafił na plan serialu "Przyjaciele", w którym grał Bena - syna Rossa Gellera. Choć wystąpił tylko w siedmiu odcinkach, doskonale pamięta pracę przy tym kultowym sitcomie. Głównie dzięki... Jennifer Aniston.

Cole Sprouse miał 8 lat, gdy trafił na plan serialu "Przyjaciele", w którym grał Bena - syna Rossa Gellera. Choć wystąpił tylko w siedmiu odcinkach, doskonale pamięta pracę przy tym kultowym sitcomie. Głównie dzięki... Jennifer Aniston.
Cole Sprouse w 2019 roku / Axelle/Bauer-Griffin/FilmMagic /Getty Images

Cole Sprouse karierę aktorską zaczął już w wieku... 6 miesięcy, gdy ze swoim bratem bliźniakiem wystąpił w reklamie pieluch. Przed "Przyjaciółmi" zagrał też w serialu "Grace w opałach" oraz filmach "Super tata" i "Żona astronauty".

28-letni aktor w najnowszym wywiadzie przyznał, że grało mu się bardzo ciężko, bo przeżywał wtedy pierwsze miłosne uniesienia. Obiektem jego uczuć była partnerująca mu w serialu Jennifer Aniston.

Gdy ruszały kamery, Cole często popadał w otępienie. Nie dlatego, że zżerała go trema, bo uchodził wtedy za jedno z "cudownych dzieci filmu". Tym, co go paraliżowało na planie "Przyjaciół", była miłość. Cole zakochał się bowiem w Jennifer Aniston, która grała Rachel Green, partnerkę jego ojca.

Reklama

"Zapominałem przez to kwestii, jąkałem się, mogłem tylko się w nią wpatrywać. Ekipa trochę mi z tego powodu dokuczała" - wyjawił aktor w internetowym programie "The Drew Barrymore Show".

Od razu zaznaczył też, że nie ma co mu się dziwić, bo w Aniston "podkochiwał się później cały świat".

"Czuję, że teraz panuję nad emocjami skuteczniej niż gdy byłem dzieckiem" - dodał Cole Sprouse, który obecnie najbardziej znany jest z roli Jugheada Jonesa w serialu "Riverdale".


PAP
Dowiedz się więcej na temat: Jennifer Aniston | Przyjaciele
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy