Reklama

"Milionerzy": W najbliższym odcinku padnie pytanie o milion

Poniedziałkowy (16 listopada) odcinek "Milionerów" rozpocznie się od pytania za milion. Maciej Adamski ma szansę zostać czwartą osobą, która wygra polską edycję teleturnieju. Mężczyzna przystępuje do walki o główną nagrodę z jednym kołem ratunkowym.

Maciej Adamski jest młodym mieszkańcem Warszawy, który niedawno skończył studia medyczne. Przyszły pediatra znakomicie radzi sobie w walce o milion złotych.

Reklama

Kiedy zastanawiając się nad jedną z odpowiedzi mężczyzna wymamrotał pod nosem "Tak trzeba grać", na pytanie Huberta Urbańskiego "Jak trzeba grać?", odpowiedział - "Do przodu".

Adamski przystąpi do ostatniego pytania z jednym kołem ratunkowym. Zanim udzielił poprawnej odpowiedzi na pytanie za 500 tysięcy złotych, zastanawiał się nad telefonem do przyjaciela.

Postanowił jednak spróbować szczęścia o własnych siłach i zachowując "godny podziwu spokój", prawidłowo wskazał architektoniczne podobieństwo najwyższego budynku na świecie Burj Khalifa do Pałacu Kultury i Nauki.

To już trzeci przypadek w ciągu ostatnich tygodni, kiedy uczestnicy "Milionerów" dochodzą do finałowego pytania. Pod koniec października Łukasz Grymuza, mimo że wskazał poprawną odpowiedź, nie zdecydował się zaryzykować i wrócił do domu z 500 tysiącami złotych. On też doszedł do pytania za milion bez większych problemów. Rzadko się zdarza, żeby zachować jakiekolwiek koło na tym etapie gry.

Ostatnie pytanie dotyczyło... owoców. "Niektóre z owoców dojrzewają jeszcze po zbiorach. Który zerwany niedojrzały taki pozostanie?". Wśród proponowanych odpowiedzi znalazły się: wiśnia, banan, gruszka i awokado.

Łukasz Grymuza obstawiał wiśnię lub gruszkę, nie był jednak pewny, więc wykorzystał ostatnie koło ratunkowe i zadzwonił do teścia. Mężczyzna nie znał niestety poprawnej odpowiedzi (wiśnia).

Mimo że gracz miał pewne podejrzenia co do prawidłowej odpowiedzi, nie chciał ryzykować i zakończył grę z 500 tysiącami złotych.

Finałowe pytanie w "Milionerach" usłyszał też na początku października przedsiębiorca z Opola - Dawid Michalewski, który musiał zmierzyć się z następującym zagadnieniem: Żydowskie Święto Świateł, zwane też Chanuką trwa osiem dni. Ile świątecznych świec płonie ósmego dnia na specjalnym świeczniku? Sześć, siedem, osiem czy dziesięć?".

Mężczyzna zaryzykował, jednak jego intuicyjna odpowiedź okazała się nieprawidłowa i zakończył udział w programie z gwarantowanymi 40 tys. złotych.

W dotychczasowej historii polskiej edycji "Milionerów"  czek na milion złotych otrzymało tylko troje uczestników.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Milionerzy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje