Reklama

Reklama

​Mateusz Banasiuk: Co aktor skrywa "Pod powierzchnią"?

W serialu "Pod powierzchnią" postać grana przez Mateusza Banasiuka pojawia się w połowie pierwszego sezonu. W nowych odcinkach tej produkcji - serial właśnie powrócił na antenę, jego bohater stanie się bardzo wyrazistym elementem historii.

Mateusz Banasiuk na spotkaniu prasowym z obsadą serialu "Pod powierzchnią"

W pierwszym sezonie "Pod powierzchnią" poznaliśmy skomplikowane losy małżeństwa Marty (Magdalena Boczarska) i Bartka (Bartłomiej Topa), które przeżyło tragedię - ich syn Maks zaginął, gdy miał dwa lata, a jego ciała nigdy nie odnaleziono.

Osobą, która ma związek ze zniknięciem chłopca jest Radosław Szot, grany przez Mateusza Banasiuka. "Był kiedyś policjantem. Nie umiał dogadać się z matką, wpadł w narkotyki ze swoją dziewczyną. Stracił wszystko i upadł na samo dno, pogubił się" - mówi PAP Life Mateusz Banasiak.

Szot jest nieobliczalny, zdolny do wszystkiego. "Jeśli chodzi o szaleńców, to z aktorskiego punktu widzenia mnie najbardziej interesują ci niepozorni. Tacy, którzy mogliby się wtopić w społeczeństwo, którzy z pozoru zachowują się normalnie. Tacy ludzie, mam wrażenie, są najniebezpieczniejsi" - stwierdza Banasiuk.

Reklama

Co do wcielania się w narkomanów, aktor ma już pewne doświadczenie w tym zakresie. "Pierwszą poważną rolą zagrałem w filmie Andrzeja Seweryna 'Kto nigdy nie żył...'. Mój bohater był narkomanem. Przygotowywałem się tak, że oglądałem dużo filmów, ale też spotykałem się z narkomanami. Obserwowałem ich gesty, sposób mówienia, poruszania się. Starałem się też zrozumieć ich od środka" - opowiada aktor.

Najciekawszym miejscem, gdzie przyszło mu pracować podczas zdjęć do "Pod powierzchnią" był klasztor w Płocku, który zaaranżowano na serialowy szpital psychiatryczny. "Kiedyś tam było kilkuset mnichów, teraz tam mieszka kilka osób, więc jest przedziwny klimat. Bardzo nam to pasowało do serialu, który jest mroczny, tajemniczy, który jest trochę thrillerem obyczajowym" - komentuje aktor.

Co ciekawe, w serialu gra również partnerka życiowa Banasiuka, Magdalena Boczarska. "Nasze wątki były niestety osobne. Czekamy jeszcze na interesującą produkcję, która połączyłaby nasze postaci. Oczywiście spotykaliśmy się razem na planie, gdzieś w garderobie, czy w samym Płocku, gdzie część zdjęć się odbywała, ale wspólnych scen nie mieliśmy" - przyznaje.

Aktor nie ma ostatnio czasu, by śledzić nowości na rynku serialowym, bo poza pracą musi też zajmować się małym synkiem, Henrykiem. Rzadziej też chodzi do kina i teatru. "Obecnie oglądam program 'Domisie'" - śmieje się.


PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Mateusz Banasiuk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje