Reklama

Marcelina Zawadzka: Wierzę, że znajdę wielką miłość

Często zaślepieni pięknem zewnętrznym, nie zwracamy uwagi na to, co w środku. Marcelina Zawadzka udowadnia, że prawdziwe piękno płynie z wnętrza.

Ma w sobie wiele siły i ciepła, z uśmiechem czeka na to, co przyniesie jej kolejny dzień. Marcelina Zawadzka (26 l.) - kobieta dynamit, która nie znosi nudy.

Reklama

Jesteś dziś smutna czy szczęśliwa?

Marcelina Zawadzka: - Jestem przeszczęśliwa!

To dlatego, że jesteś zakochana?

- Aż tak to widać?

Rozpoznaję ten błysk w oku!

- Dodatkowo jest to miłość... od pierwszego wejrzenia.

Opowiesz mi o niej?

- Przynosi mi szczęście, ma piękne niebieskie oczy, w które mogę wpatrywać się godzinami...

A do tego ma cztery łapy!

- (śmiech) Abi jest niesamowita! Od razu skradła moje serce. Pokazała: "Marcela, zobacz, jestem twoja"! Oddała mi się bez reszty. Wykorzystała chyba wszystkie możliwe techniki manipulacji, abym wybrała właśnie ją. A ja pokochałam ją całym sercem. A co najpiękniejsze - ona odwzajemnia to uczucie. To niezwykłe.

Wszystko brzmi pięknie, ale z drugiej strony wzięłaś na siebie duży obowiązek.

- Faktycznie, Abi momentami jest jak dziecko...

Przyzwyczaiłaś ją do tego, że czasami "mamy" może nie być w domu?

- Cały czas się tego uczymy. Na szczęście moja praca okazała się w tym pomocna. Staram się zabierać ją ze sobą na plan, sesje zdjęciowe czy wywiady. Nie mam z tym najmniejszego problemu. Poza tym dzięki Abi odkryłam, że jest w Warszawie kilka restauracji, do których można wybrać się z psem. Więc w miarę możliwości jest ze mną wszędzie.

Nie jest to dla niej męczące?

- Lubi jeździć samochodem, więc nie ma mowy o żadnej męczarni.

Ale w nagłych wypadkach możesz liczyć na pomoc siostry?

- Mieszkam z siostrą od dwóch lat i zawsze mogę na nią liczyć. Podobnie jak ona na mnie. Kiedy trzeba, przejmujemy swoje obowiązki.

Powiedz mi, jak Abi dogaduje się z waszym kotem?

- Wszystko gra, póki kot się nie rusza.

Domyślam się, że jest to raczej rzadka sytuacja!

- Nie znam historii Abi. Nie wiem, czy wcześniej mieszkała z innymi zwierzętami. Domyślam się, że nie, bo jak koty zaczynają chodzić, biegać, skakać, to w Abi włącza się instynkt łowcy. Na szczęście nad nim panujemy. Staramy się, aby zwierzaki się polubiły. Mam nadzieję, że niebawem w pełni nauczą się ze sobą żyć.

Zaadoptowałaś Abi ze schroniska w ramach programu TVP2 "Przygarnij mnie". Zrobiłabyś to sama, gdyby nie propozycja z telewizji?

- Myślałam o tym od dawna. Miłość do zwierząt i ludzi, a także otwartość, wyniosłam z domu rodzinnego. W Malborku miałam niezły zwierzyniec. Wychowywałam się z psami, kotami a także z udomowionymi szczurami. Od jednego z nich, Gucia, mam pamiątkę w postaci blizny. W Warszawie mi tego brakowało. Zwierząt, nie blizn. Dlatego kiedy otrzymałam propozycję wzięcia udziału w "Przygarnij mnie" potraktowałam to jako znak. I po prostu z okazji skorzystałam.


Wspomniałaś o dzieciństwie. Jakim byłaś dzieckiem?

- Byłam spontaniczną dziewczynką, która uprawiała dużo sportów. Miałam w sobie mnóstwo energii. Ale jednocześnie nie sprawiałam rodzicom kłopotów. Mam starsze siostry i to one zawsze torowały mi drogę. Okres dzieciństwa wspominam z uśmiechem, a wszystko dzięki cudownym, tolerancyjnym rodzicom. Wiedziałam, że mogę wszystko, ale z... umiarem.

Jakiś przykład na potwierdzenie tych słów?

- Na samotne wyprawy do Warszawy zaczęłam jeździć mając 14 lat. Rodzice musieli mi zatem ufać. Ale każdy kij ma dwa końce. Wiedziałam, że jeżeli chociaż raz nadużyję ich zaufania, to nie wiedziałam, czy kiedykolwiek uda mi się je odbudować. Dlatego wolałam nie ryzykować. Wiedziałam, że jak będę grzeczna, to wszystko będzie pięknie się układać. I tego się trzymałam. W zasadzie tak jest do dzisiaj.

Jaką byliście rodziną?

- Nasz dom był zawsze otwarty dla ludzi. Byliśmy taką włoską rodziną: głośną, rozgadaną i roześmianą.

Zawsze trzymaliście się razem?

- Tak, zawsze tak było...

Było i już nie jest?

- Oczywiście, że jest i to nawet mimo dzielących nas kilometrów. Rodzice zostali w Malborku, a ja mieszkam w stolicy. Kontakt jest utrudniony, ale dajemy sobie radę. Odwiedzamy się w miarę możliwości, ale też często do siebie dzwonimy i piszemy.

Poza tym z jedną z sióstr masz codzienny kontakt.

- Cieszę się z tego powodu. Nie wiem, czy potrafiłabym mieszkać sama, nie mając się do kogo odezwać w domu.

Często radzisz się rodziny, czy polegasz na kobiecej intuicji?

- Często pytam ich o opinię, bo z natury jestem mało zdecydowana. Zawsze fajniej jest podeprzeć się czyimś zdaniem. Mam kilka osób, którym ufam bezgranicznie.

Kto nauczył cię wrażliwości, a kto odwagi?

- Odwagi - tata i babcia.

Babcia?

- Tak! Jest cudowna, ma 90 lat, a mimo zaawansowanego wieku nadal podróżuje po świecie i niczego się nie boi. Tak że moja siła i odwaga to zdecydowanie zasługa babci i taty, który był marynarzem. Natomiast miłości nauczyła mnie mama. Chociaż ciężko to jednoznacznie stwierdzić, bo tata także jest uczuciowy. Mój Mieciu kochany! (śmiech) Tak naprawdę wszyscy bardzo się kochamy i wspieramy.

A okres buntu przechodziłaś? Dałaś rodzicom popalić?

- Nie miałam buntowniczego okresu. Może to niepedagogiczne co powiem, ale mama pomagała mi nawet pisać ściągi lub - jak nie chciałam iść do szkoły - pisała mi usprawiedliwienie. Tak że jak widzisz - totalny luz!

Nie mogę nie zapytać o motoryzacyjną pasję. Czyja to zasługa?

- Znowu cię zaskoczę, bo ponownie chodzi o moją babcię! Była listonoszką w Malborku i jeździła na motocyklu. Poza tym mój były chłopak także był motocyklistą. A jak już raz się tego spróbuje i zasmakuje tej wolności, to później ciężko się od tego oderwać. Mam kategorię "A" od ponad 3 lat.

Swojego ścigacza już masz?

- Marzę o chopperze. I może w tym roku spełnię swoje marzenie.

A o dzieciach i klasycznie poukładanym życiu też marzysz?

- Tak, ale nie wiem czy kategoryzuję to jako marzenie.

Chcesz mi powiedzieć, że taka dziewczyna jak ty jest wolna?

- Ale nie dlatego, że przestałam wierzyć w miłość. Myślę, że fajnie jest mieć przy sobie drugą połówkę, bo wtedy nasze życie jest pełne... Dlatego wierzę, że znajdę wielką miłość.

Alicja Dopierała

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

Świat & Ludzie

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Marcelina Zawadzka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje