Reklama

"M jak miłość": Zatrzęsie Grabiną!

Jej wielką pasją poza aktorstwem jest muzyka. - Nim dostałam się do szkoły teatralnej, zajmowałam się piosenką aktorską, słuchałam poezji śpiewanej i brałam udział w konkursach - zdradza Joanna Osyda, dotąd najbardziej znana z serialu "Majka", a teraz grająca w "M jak miłość".

Jane, którą gra w serialu, to krewna Mostowiaków. Przyleciała z USA, żeby zdobyć od nich pieniądze na leczenie siostry. Zatrzęsie Grabiną tak, że pospadają jabłka w sadzie Lucjana!

Reklama

Przyjechałaś czerwonym garbusem?

- Nie (śmiech), garbus jest już dawno zezłomowany. "Majka" to przeszłość. Odkąd skończyły się zdjęcia do tego serialu, dużo się wydarzyło.

Zacząłem od pytania dotyczącego "Majki", bo tytułową rolą w tym serialu przywitałaś się z telewidzami i wciąż jesteś z nim kojarzona.

- Zdaję sobie z tego sprawę, ale na tym serialu moje życie zawodowe się nie skończyło. Jestem absolwentką Łódzkiej Szkoły Filmowej, gdzie pracowałam nad dwoma spektaklami dyplomowymi - "Ożenek" i "Opowieścio zwyczajnym szaleństwie". Później było jeszcze przedstawienie "Getsemani", "Marzenie Nataszy" w warszawskim Teatrze Powszechnym. Grałam też w "Przy drzwiach zamkniętych" w łódzkim Teatrze Szwalnia.

Co robisz, gdy masz mniej zajęć zawodowych?

- Najczęściej zapełniam wolne wieczory czytaniem książek, chodzeniem do kina i teatru. Staram się być uważnym obserwatorem rzeczywistości, jak najwięcej czerpać z rozmów z ludźmi, z codziennego życia. Wierzę, że bez podsycania dziecięcej ciekawości świata, aktor staje się nudny.

Teraz masz sporo zajęć na planie "M jak miłość".

- Cieszę się z tego, jak rozwija się mój wątek! Będzie trochę dramatu, trochę kryminału. Na razie mierzę się na planie z wieloma wyzwaniami, a to zawsze daje satysfakcję.

Jaka scena przychodzi ci do głowy pierwsza?

- Ta, w której biegałam przy bardzo niskiej temperaturze po polach. Zdjęcia były trudne dla całej ekipy. Rozgrzewała mnie adrenalina i ciepła woda z imbirem. Bardzo dużo scen mam z Witoldem Pyrkoszem, serialowym Lucjanem. Cieszę się, że mogę z nim pracować. To idealny przykład aktora, który bez przerwy jest ciekawy drugiego człowieka. Połączyła nas nić porozumienia. Myślę, że ta relacja przekłada się na nasze postaci.

Serialowy Lucjan odegra ważną rolę w życiu Jane Buford, w którą się wcielasz...

- Jane przyleciała do Polski w konkretnym celu. Zamierza zdobyć spadek od, jak sądzi, bogatych Mostowiaków, z którymi nie łączy jej żadna emocjonalna więź. Wie, czego chce. Na początku nie będzie miała skrupułów, by walczyć o ich pieniądze. Postawa Lucjana, który będzie starał się ją zrozumieć, pokrzyżuje jej plany. Sytuacja się skomplikuje. Mam wątpliwości, czy moja bohaterka poradzi sobie bez psychologa...

Dlaczego Jane przyjedzie do Grabiny akurat teraz?

- Zbankrutowała jej firma architektoniczna, jej siostra jest bardzo ciężko chora. Żeby przeżyć, musi przejść kosztowną operację. Dlatego Janka przyjechała do Mostowiaków. Czasem nie ma się wyjścia i to jest taka sytuacja.

Wygląda na to, że widzów, dzięki twojej bohaterce, czeka mnóstwo emocji?

- Mam nadzieję. Jest sprytna, tajemnicza i ma silny charakter. Przyjechała i robi swoje. Mam wrażenie, że wprowadzi do Grabiny trochę świeżości i oby to nie było tylko moje zdanie.

Rozmawiał Przemysław Rostowski

Na co do kina?

Tele Tydzień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje