Reklama

Kwarantanna pokazuje, że polscy celebryci są oderwani od rzeczywistości

Polskie gwiazdy, chcąc wykorzystać swoją popularność i zdolność oddziaływania na ludzi, chętnie wspierają akcję "Zostań w domu". A przy okazji radzą, co można robić w czasie izolacji. Proponują swoim fanom, by wykorzystały ten czas na sen, uprawianie ogrodu czy leżenie przed telewizorem. Tymi radami i towarzyszącymi im zdjęciami często irytują jednak swoich wielbicieli, którzy tłumaczą celebrytom, jak wygląda życie zwykłych Polaków. Trwająca kwarantanna ujawnia, że między gwiazdami a ich fanami jest spora przepaść.

Magdalena Lamparska to jedna z celebrytek, które "starły" się w mediach społecznościowych ze swymi fanami

Wielu polskich aktorów, piosenkarzy i ludzi telewizji ma przymusową przerwę w pracy branży. Projekty, w których brali udział zostały wstrzymane, realizacje programów odwołane, zdjęcia do filmów i koncerty przesunięte. Choć wielu z nich angażuje się obecnie w akcje społeczne prowadzone w Internecie oraz działania charytatywne, nie wszystkim podoba się ich aktywność w mediach społecznościowych. Zwłaszcza udzielanie porad, pokazywanie luksusowego życia i narzekanie na nudę.

Prawdziwe gromy spadły we wtorkowy wieczór na Magdalenę Lamparską. Aktorka jest ostatnio na szczycie popularności, m.in. dzięki rolom w serialu "W rytmie serca" oraz filmie "365 dni". Zazwyczaj nie narzeka na brak sympatii i uznania ze strony fanów, również dlatego, że angażuje się w akcje charytatywne, a ostatnio pomaga zebrać pieniądze na leczenie chorego na rdzeniowy zanik mięśni Kacperka Boruty. Ale jej wpis na Instagramie, w którym opisała swoje wrażenia z kwarantanny, delikatnie mówiąc nie wywołał entuzjazmu. "To wcale nie jest łatwe odstawić wszystko na bok i po prostu pobyć. Posiedzieć. Nie pędzić. Nie podbijać świata tylko zająć się bliskimi. Pobawić się koparkami. Potańczyć w kuchni. Odpocząć. Poczytać. Pogotować. Popatrzeć w okno. Wziąć kąpiel. Zobaczyć dobry film. Ponudzić się. Tracić czas. Przyznam się, że mi również nie jest łatwo. Jak Wam idzie?" - zapytała aktorka.

Reklama

W odpowiedzi mogła przeczytać taki komentarz: "Ja sie nie nudzę z 2 małych dzieci bez męża. Marzę, żeby się ponudzić! - napisała jedna z fanek. Inna stwierdziła: "Nie mam tego problemu. Muszę iść do pracy, chociaż jestem pełna lęku: jestem pielęgniarką". Na niestosowność wpisu aktorki zwrócił też uwagę inny jej fan. "Nie każdy ma taki problem, co ze sobą zrobić, bo większość pracuje zdalnie" - napisał. A kiedy aktorka zapytała go o pomysły na zabawy w domu z dzieckiem, odpowiedział: "Z pani postu nie wynika że jest pani bardzo zajęta opieką nad dziećmi, tylko wręcz własnym nosem, a jak ludzie muszą pracować, to dzieciom trzeba znaleźć jakieś zajęcie, chociażby oglądanie bajek czy granie. Nie każdy może pozwolić sobie na komfort cołodziennych zabaw z dzieckiem". Wiele osób pisało również o swojej depresji i chorobach, z którymi się zmagają, a także niepewności jutra. "Gdybym miała twoją urodę, to bym wybrała twoje życie" - napisała Lamparskiej internautka.

Oberwało się również Edycie Górniak, która od kilku dni radzi swoim fanom na Instagramie, aby czas pandemii wykorzystali na wyciszenie się i zastanowienie nad sobą. "Mamy wreszcie czas na okazanie miłości, dobroci i przyjaźni. Na okazanie człowieczeństwa. Idealny moment na refleksje, modlitwę i na życiowe porządki. Także na sen i lepsze na przyszłość plany" - napisała piosenkarka we wtorek wieczorem. Jedna z fanek zwróciła jej uwagę, że nie każdy może sobie pozwolić na wyciszenie. "Niestety nie wszyscy mają czas na sen - lekarze. A u ich rodzin, poza miłością, jest też potworny strach o nich. Więc przemyślmy, czy ta pandemia to taki cudowny czas" - stwierdziła kobieta.

Katarzyna Zielińska nie narzeka na nudę w domu i w trakcie pandemii angażuje się m.in. w akcję #przerwanabajke, w ramach której aktorzy czytają dzieciom książki w sieci. To działanie spotkało się z pozytywnymi reakcjami wielbicieli aktorki. Ale gdy Zielińska we wtorek postanowiła podnieść swoich fanów na duchu i udzielić im rady, komentarze nie były już serdeczne. "Dobra, dzisiaj prace ogrodowe. Przesadzam rośliny doniczkowe, czyszczę ogród z dzieciakami. Zaangażowana cała rodzina. Można? Można zostać w domu! I stosować się do odgórnych zasad. Zróbcie to samo!" - zaproponowała aktorka i zamieściła zdjęcie z przydomowego ogrodu. Odpowiedź jednej z internautek musiała ją zaskoczyć. "Oj, Pani Kasiu, w takich warunkach żadna kwarantanna nie straszna, bo nie jesteście zamknięci w czterech ścianach. Odetchniecie choć na dworze, my nawet balkonu nie mamy, mała kawalerka, oszaleć można". Inny obserwator Katarzyny Zielińskiej dodał: "Naprawdę nie drażnijcie ludzi zdjęciami i relacjami z własnych ogrodów, jak się świetnie bawicie i zajmujecie czas! Że tak się da! Jak ktoś nie ma gdzie wyjść, to naprawdę nie jest wesoło".

Na krytykę naraziła się też Małgorzata Rozenek, która z powodu pandemii ma szczególny powód do niepokoju, ponieważ jest w ciąży. W swoich mediach społecznościowych podkreśla więc, że zostaje w domu z rodziną, dzieli się również sprawdzonymi informacjami z kobietami, które podobnie jak ona oczekują dziecka. Ale oprócz tego znalazła też czas, by w swoich wpisach na Instagramie promować kosmetyki. A to już nie spodobało się jej obserwatorkom. "Takie ciężkie chwile, a pani wciąż o tych kosmetykach" - zauważyła jedna z fanek. "Tereniu, nie dramatyzuj" - odpisała Rozenek i dodała, że jej wpis nie był sponsorowany, a o konkretny produkt pytało ją wiele osób. Innej fance nie spodobało się z kolei to, że prezenterka zamieszcza zdjęcia w różnych stylizacjach. "Jak można codziennie występować w nowych szmatach? I tak niby pani dba o planetę?" - dopytywała kobieta. Małgorzata Rozenek nie pozostała jej dłużna. "To kwestia higieny, nie mody. Ubrania trzeba zmieniać codziennie" - napisała.

Fani nie przepuścili też Annie Dereszowskiej, która jeszcze w ubiegłym tygodniu zachwalała na swoim Instagramie firmę cateringową, która dostarcza jej jedzenie pod drzwi. "Catering (...) jest w tej chwili zbawienny. Rano znajdujemy pod domem całodzienną porcję pyszności" - przekonywała aktorka. "Fajnie, tylko szkoda, że tyle to kosztuje i nie każdy może sobie pozwolić" - napisała internautka pod postem.

Ze znacznie ostrzejszą reakcją spotkała się inna aktorka. "Pierwszy raz możesz uratować ludzkość nicnierobieniem i leżeniem przed telewizorem" - napisała ma Instagramie Grażyna Wolszczak. Tą wypowiedzią mocno rozsierdziła fanów. "Nie wszyscy mają ten przywilej i szczęście siedzenia w domu. Są ludzie, którzy mimo strachu muszą iść do pracy" - zauważyła jedna z nich. "Służba zdrowia nie siedzi na tyłkach w domu" - dodała inna.

Z niechęcią ze strony niektórych internautów spotkał się także z pozoru niewinny wpis Małgorzaty Kożuchowskiej, która zamieściła na Instagramie grafikę z płomieniem. "Jesteśmy razem, wspieramy się, dzielimy się obowiązkami i pomysłami, jak spędzić ten czas w domu i bliskiej okolicy. Nie ma nudy!" - napisała aktorka. "Super pani spędza czas, a ja jutro do pracy..." - odpisała jej jedna z fanek. Kożuchowska życzyła jej zdrowia i siły.

Lekcję tego, jak wygląda życie jej fanek dostała też Joanna Przetakiewicz. "Zostańmy w domu. Tak długo jak będzie trzeba. Dla dobra nas wszystkich. To legalne wagary" - napisała na Instagramie szefowa marki La Mania pod zdjęciem ze swoimi psami.

Jej komentarz nie spodobał się jednak internautom. "Moi pacjenci mnie potrzebują każdego dnia, nie mogę sobie po prostu pójść na wagary!", skomentowała jedna z obserwatorek Przetakiewicz. Inna postanowiła napisać celebrytce, jak wygląda życie zwykłych ludzi w czasach pandemii. "Mój mąż prowadzi sklep osiedlowy. Codziennie wstaje o 3-4 rano i jedzie po świeży towar. Zatrudnia trzy panie, jedna z nich właśnie przyniosła zwolnienie lekarskie. Mąż chętnie poleżałby z książką, ale niestety nie może. Nikt za niego nie opłaci ZUS-u, nie da pracownikom wynagrodzenia i nie zapłaci jeszcze kilku faktur". Przetakiewicz odpisała kobiecie, że doskonale ją rozumie i wirtualnie przytula.

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje