Reklama

Reklama

Klaudia Halejcio: Ukochany w prezencie

Mijający rok był dla niej bardzo pracowity. I ważny. Jeśli chodzi o zbliżające się święta, Klaudia Halejcio już dostała prezent: to jej ukochany.


Klaudia Halejcio gra w Teatrze Komedia w spektaklach "Człowiek dwóch szefów" oraz "Żona potrzebna od zaraz" (premiera 4 stycznia). Po kilku latach przerwy wróciła też do serialu "Pierwsza miłość".

- Luiza, którą gram, była typem bohaterki tragicznej. Wszystko, czego się podejmowała, kończyło się porażką. Teraz los się odwrócił. Studiuje, zdobyła wymarzoną pracę. Ja i ona różnimy się, ale łączy nas wiara w siebie, w siłę pozytywnego myślenia - zdradza aktorka.

Reklama

Halejcio debiutowała przed kamerą w wieku 7 lat. Zagrała Zuzię w "13 posterunku". Potem przyszły kolejne role: filmowe, teatralne, serialowe.

- Jako 14-latka wyjechałam na plan serialu do Wrocławia. Byłam sama, musiałam sprzątać, gotować, odrabiać lekcje, uczyć się tekstu do roli... To był trudny czas, ale patrząc na miejsce, w którym teraz jestem, czuję ogromną wdzięczność do moich rodziców, że poprowadzili mnie tą, a nie inną drogą - zapewnia.

Aktorka chętnie wraca do wspomnień z dzieciństwa. Szczególnie tych związanych ze świętami. Wigilię przez wiele lat spędzała w rodzinnym domu z rodzicami, dziadkami, siostrą. Święta były tradycyjne, pełne bliskości, wesołe. - Śpiewaliśmy kolędy, czytaliśmy Biblię, a potem razem szliśmy na pasterkę - wspomina.

Lubi dostawać prezenty i równie chętnie je daje. - Liczy się pomysł i poświęcony czas, bo w tym zaangażowaniu zawarte jest nasze serce - mówi. - Gdy byłam mała, upominki przynosił Mikołaj. Monika, starsza o 10 lat siostra, odwracała jakoś moją uwagę i nagle pod choinką znajdował się prezent. Nie mogłam zrozumieć, skąd Mikołaj wszystko wie? Przecież nie napisałam listu, tylko rozmawiałam z rodzicami - śmieje się aktorka.

Siostra Klaudii już założyła rodzinę. Jest mamą dwóch wspaniałych córek: Tosi i Poli. Od kilku lat mieszkają w Norwegii i z wielką radością goszczą najbliższych z Polski. Już od połowy grudnia aktorka wraz z mamą przygotowują pierogi, uszka, ciasta i z ogromnym bagażem lecą do Oslo.

- Pewnego razu Monika poprosiła o smalec. Tłuszcz mi się w samolocie rozpuścił. Zostałam zatrzymana na lotnisku, celnicy nie potrafili ustalić, jaką substancję szmugluję. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło - śmieje się.

Prywatnie Klaudia Halejcio jest szczęśliwa i... zakochana. Swego ukochanego - Tomasza Barańskiego poznała podczas 14. edycji programu "Dancing with the Stars: Taniec z Gwiazdami". - Marzymy o ideale mężczyzny. Taki ktoś w przyrodzie nie występuje - mówi z przekonaniem. - Tomek zapewnia mi poczucie bezpieczeństwa, mogę na nim polegać. W związku ważna jest przyjaźń i poczucie tęsknoty.

Obydwoje są zapracowani, ale tegoroczne święta spędzą rodzinnie. Dzieląc się opłatkiem, życzyć będą sobie zdrowia i miłości. Bo bez tego życie jest trudne i puste.

Małgorzata Jungst



Życie na gorąco
Dowiedz się więcej na temat: Klaudia Halejcio

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL