Reklama

Reklama

"Jeden z dziesięciu": Skandal? Widzowie grzmią

"Jeden z dziesięciu" od lat cieszy się ogromną popularnością. Każdy odcinek programu wzbudza wśród oglądających ogromne emocje. Wyniki jednego z ostatnich szczególnie poruszyły widzów. Wszystko przez wygraną gracza z najmniejszą liczbą punktów.

"Jeden z dziesięciu" od lat cieszy się ogromną popularnością. Każdy odcinek programu wzbudza wśród oglądających ogromne emocje. Wyniki jednego z ostatnich szczególnie poruszyły widzów. Wszystko przez wygraną gracza z najmniejszą liczbą punktów.
W teleturnieju "Jeden z dziesięciu" czasem liczy się strategia, a nie wiedza /TVP /Agencja FORUM

Prowadzony przez Tadeusza Sznuka teleturniej "Jeden z dziesięciu" ma już status kultowego. Na ekranach telewizorów gości od przeszło ćwierć wieku i doczekał się aż 127 serii. Każdy odcinek programu wzbudza niemałe emocje. Zmagania uczestników, którzy nierzadko popisują się naprawdę imponująca wiedzą z rozmaitych dziedzin, są dla publiczności niezwykle ekscytujące. Jednak nie zawsze wygrywa "najlepszy", o czym widzowie przekonali się ostatnio.

"Jeden z dziesięciu": Wygrał gracz z najmniejszą liczbą punktów

Wyemitowane w poniedziałek wydanie "Jednego z dziesięciu" wywołało poruszenie. 17. odcinek 127. edycji teleturnieju zakończył się zaskakująco. Zwycięzcą został bowiem gracz z najmniejszą liczbą punktów. To wywołało sporo kontrowersji.

Reklama

Pytania zadawane w "Jednym z dziesięciu" dogłębnie sprawdzają wiedzę uczestników. Zdarza się jednak, że to nie ona jest decydująca. Czasem zwyczajnie liczy się spryt i szczęście, czego dowodem jest wygrana uczestnika, który w decydującym etapie zdobył zaledwie 12 punktów, a zatem odpowiedział poprawnie tylko na jedno pytanie. Jego konkurenci, którym wcześniej skończyły się szanse, zgromadzili na swoim koncie po 72 i 162 punkty.

Choć zasady programu nie zostały złamane, to w sieci rozpętała się burza. Wielu uważa taki wynik za niesprawiedliwy i twierdzi, że regulamin "Jednego z dziesięciu" powinien zostać zmodyfikowany tak, by więcej nie dochodziło do podobnych sytuacji.

"Nie lepiej zmienić zasady gry tak, żeby zwycięzcą był ten, który otrzyma najwięcej punktów? Nieważne czy została mu szansa, czy nie. Przecież liczy się wiedza, a nie to, czy prześlizgnął się do zwycięstwa przez to, że prawie nie uczestniczył w tym finale", "Finał zakończony w sposób kompletnie zaskakujący, wręcz alogiczny. Jak się okazuje, niekoniecznie ci najlepsi wygrywają", "Zwycięzca odcinka z rekordową wygraną np. 500 punktów i ten z rekordem np. 12 punktów otrzymują takie same nagrody - regulamin teleturnieju do zmiany" - pisali fani programu na Facebooku.

"Jeden z dziesięciu": Będą zmiany w regulaminie? Reakcja TVP

Telewizja Polska także odniosła się do zaskakującego wyniku "Jednego z dziesięciu". W podsumowaniu odcinka zwrócono uwagę na to, jak istotna w programie bywa odpowiednia strategia gry.

"Za nami bardzo emocjonujący, siedemnasty odcinek 127. edycji. Kto jest z nami od lat wie, że nie zawsze zwycięzcą zostaje gracz z największą liczbą punktów. Istotną rolę pełni również strategia, opanowanie no i odrobina szczęścia. Dzisiaj zwycięstwa gratulujemy panu Arturowi Witkosiowi (12), ale brawa należą się również pozostałym graczom" - napisano.

Zobacz również:

Sandra Bullock zszokowała wyznaniem

Szczere słowa Stuhra. "Byłem upodlony, pijany i leżałem na ziemi"

Jej śmierć wstrząsnęła Polską. Co naprawdę się stało?

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

RMF/INTERIA
Dowiedz się więcej na temat: Jeden z dziesięciu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL