Reklama

"Gra o tron": Tortury na planie. Była podtapiana 10 godzin

Hannah Waddingham, którą widzowie kojarzą z roli Septy Unelli w "Grze o tron", w najnowszym wywiadzie ujawniła szokujące szczegóły na temat nagrywania sceny tortur jej bohaterki. Aktorka wyznała, że była podtapiana na planie przez dziesięć godzin. "Przywiązano mnie do drewnianego stołu za pomocą odpowiednio dużych pasów. Poza porodem to był zdecydowanie najgorszy dzień w moim życiu" - wspomina.

Hannah Waddingham w scenie z "Gry o tron"

"Gra o tron" to jedna z najsłynniejszych telewizyjnych produkcji ostatnich lat. Serialowy hit HBO słynął z epatowania nagością i obfitował w brutalne sceny gwałtów, pojedynków i egzekucji bohaterów, co wzbudzało wśród widzów sporo kontrowersji. Dla występujących w nim aktorów odgrywanie owych scen było nierzadko traumatyczne, o czym niejednokrotnie mówili w wywiadach.

Reklama

Do grona gwiazd, które zdecydowały się opowiedzieć o kulisach powstawania szczególnie mrożących krew żyłach fragmentów serialu dołączyła Hannah Waddingham. Aktorka wcielająca się w postać bezwzględnej Septy Unelli ujawniła szczegóły na temat kręcenia sceny tortur, jakim poddana została jej bohaterka w szóstym sezonie.

Wszystko przez zmianę w scenariuszu, którą wprowadzono w ostatniej chwili. Jak wyznała Waddingham, goszcząc w programie "Collider Ladies Night", Septa Unella miała pierwotnie zostać zgwałcona, jednak na skutek oburzenia widzów po wyemitowaniu sceny gwałtu na innej bohaterce, Sansie Stark, twórcy postanowili zmodyfikować jej historię.

"Było tak dużo skarg z powodu gwałtu na Sansie, że wycofali się z tego pomysłu. Kiedy dostałam nowe uwagi do scenariusza mówiące o tym, że będę potrzebowała górnej części kostiumu do nurkowania, byłam pewna, że nastąpiła jakaś pomyłka. Gdy o to spytałam, odpowiedzieli, że zamiast tego kręcimy podtapianie" - wspomina aktorka.

Serialowa Septa Unella zaznaczyła, że kręcenie tej sceny było wyczerpujące nie tylko dla niej, ale także dla odtwórczyni roli Cersei Lannister, Leny Headey. "Przywiązano mnie do drewnianego stołu za pomocą odpowiednio dużych pasów. Poza porodem to był zdecydowanie najgorszy dzień w moim życiu. Trwało to 10 godzin. Dla Leny, która musiała przez długi czas polewać mi twarz zimną wodą, to było bardzo niekomfortowe. Ja w tym czasie praktycznie wychodziłam z siebie, czułam, że jestem poza ciałem. W takich momentach zastanawiasz się, czy zacisnąć zęby i zagrać to do końca, czy powiedzieć, że nie na to się pisałeś i stchórzyć" - zdradziła Waddingham.

Po nakręceniu owej sceny gwiazda niemal całkowicie straciła głos, a na jej ciele zaczęły pojawiać się siniaki. Po rozmowie z kolegą z planu Eugenem Simonem, który sportretował w serialu Lancela Lannistera, aktorka przekonała się jednak, że nie tylko ona doświadczyła na planie brutalnego traktowania.

"Z trudem mogłam szeptać, byłam wykończona. Spotkałam wtedy Eugene'a i opowiedziałam mu, co się stało. 'Słuchaj, przez cztery ostatnie dni czołgałem się w gównie na swoich łokciach' - odparł. Stwierdziliśmy wtedy zgodnie, że jeśli nie zostałeś naprawdę sponiewierany, to znaczy, że nie grałeś w 'Grze o tron'" - dodała Waddingham. HBO jak dotąd nie skomentowało relacji aktorki.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Hannah Waddingham | Gra o tron

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje