Reklama

Reklama

Filip Chajzer żartuje z mody na morsowanie

Kąpiele w lodowatej wodzie (i obowiązkowe relacjonowanie ich w mediach społecznościowych) zdobywają tej zimy niebywałą popularność. W tym sezonie amatorów morsowania jest tak dużo, że w niektórych miejscach ich spotkań, na przykład na plaży nad Jeziorkiem Czerniakowskim w Warszawie, w weekendy bywa taki tłok, że trudno dopchać się do wody. Rosnąca popularność morsowania stała się też przedmiotem żartów. Na drwiny z tej mody pozwolili sobie ostatnio Filip Chajzer i Olaf Lubaszenko.

Filip Chajzer lubi żartować z modnych trendów

Wśród zapalonych morsów jest spora liczba gwiazd. Niektóre z nich zażywają hartujących kąpieli od lat, np. Joanna Moro czy Beata Sadowska, inne - jak choćby Edyta Herbuś czy Anna Oberc -dopiero w tym roku doceniły zalety morsowania. Ich debiut w lodowatej wodzie można było niedawno oglądać na zdjęciach zamieszczonych przez aktorki na Instagramie.

Nie wszyscy jednak podzielają zapał do kąpieli w zimnej wodzie, więc w mediach społecznościowych pojawia się coraz więcej memów oraz kpin z tego zjawiska. Dla nikogo nie jest pewnie zaskoczeniem, że jedną z osób, które zażartowały sobie z morsowania, jest Filip Chajzer. Zamieścił na swoim Instagramie kolaż dwóch zdjęć. Na jednym z nich cztery morsujące osoby trzymają nad głowami kartki z hasłem "Filip wejdź do wody". Na drugiej fotografii widać Chajzera siedzącego w wodzie pełnej bąbelków w ciepłym jacuzzi. Ów kolaż dziennikarz opatrzył wpisem: "Mnie dwa razy prosić nie trzeba. Dla moich fanów wszystko" - napisał. A w dalszej części wpisu dodał: "Filip kocha Jastarnię i morsowanie w lipcu".

Reklama

Swój dystans do lodowatych kąpieli pokazał na Instagramie także Olaf Lubaszenko. Na profilu aktora pojawił się kadr z filmu "Miłość jest wszystkim" wyreżyserowanego przez Michała Kwiecińskiego, w którym zagrał Lubaszenko. Na zdjęciu aktor w przebraniu Świętego Mikołaja zanurza się w wodzie z mocno przerażona miną. W poście pod zdjęciem aktor z wyraźną ironią wspomniał, że on wchodził do lodowatej wody zanim stało się to modne. "Czas przeciąć spekulacje - ja też morsowałem! Parę lat temu, w Motławie, 16-go listopada. Jakieś sześć, góra osiem minut, więc chyba krótko? Za to w kostiumie i charakteryzacji. Świadomość, że pod spodem jest parę metrów głębokości, wzmacniała moją motywację. No dobra - byli tam koledzy kaskaderzy i płetwonurkowie" - opisał okoliczności swojego "morsowania" aktor.

Jedni morsowanie traktują jak osobiste wyzwanie, inni jako powód do żartów, nie sposób nie zgodzić się jednak z Filipem Chajzerem, który w rzeczywistości nie zamierza drwić z miłośników zimowych kąpieli. "A tak serio - przy całej tej modnej ostatnio 'bece' z morsowania na socjalach, to myślę sobie, że po to powstały przecież media społecznościowe. Żeby dzielić się swoimi fajnymi chwilami. Jeśli towarzyszy temu masowy uśmiech (często przez łzy) i nie ma to prawa nikogo skrzywdzić, to przecież sama rozkosz. Choć fakt - niektóre memy są fenomenalne. Szczególnie, kiedy oglądasz je w ciepełku" - dodał dziennikarz.

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Filip Chajzer

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje